Gaz
Hej

ciach

Fentanyl - to środek analgetyczny z grupy opiatów, czyli substancji o
strukturze chemicznej, jaką ma, na przykład, heroina i morfina (pochodne
opium). Jest to silny i krótko działający środek przeciwbólowy, w
niewielkich dozach podawany pacjentom przed zastosowaniem narkozy. W
czystej
postaci jest kilkaset razy silniejszy od morfiny.



Ale zdaje sie podawany w zastrzykach, nie jestem pewien czy daloby sie
zrobicc z niego gaz

ciach reszta sie zgadza, ale wydaje mi sie (jak mowilem nie jestem
biochemikiem) ze nalokson w ogóle sie podaje przy wybudzaniu ze snu z
roznych powodów


     

  Gaz, a ofiary - moja mala teoria (troche niesmaczna)

Cokolwiek to bylo, bylo mordercze - gazy, ktore mordercze byc nie maja
projektuje sie tak, ze nawet wielokrotne przekroczenie dopuszczalnej dawki
nie jest zabojcze.



A ja stawiam na zwykly gaz anestezjologiczny, taki sam jak normalnie
stosowany

pamietam kto, w kazdym razie podzielam jego zdanie). Lekarzem nie jestem,
ale obraz kliniczny u ofiar
oraz opisywane przez lzej poszkodowanych objawy pasuja po prostu
podrecznikowo,
dlatego troche sie szczerze mowiac dziwie roznym przedziwnym koncepcjom
podawanym
przez niektorych specjalistow. Ofiary albo sie nie wybudzily ze zbyt
glebokiej narkozy
(przestaly po prostu oddychac), albo sie zachlysnely zwracana trescia
pokarmowa, a odruch
wykrzstusny byl juz uposledzony i sie "potopily".  Zaden w kazdym razie
toksyczny gaz bojowy,
wszystko jedno jaki - objawy za kazdym razem i tak by byly inne. A te ofiary
umarly wyraznie po prostu jak po przedawkowaniu depresantow, jak alkohol,
valium, barbiturany czy inne takie, no i oczywiscie srodki do narkozy.
Moze jest tu jakis lekarz, to moze sie wypowie.
Pozdrawiam
Marek
deutpol


  sleep paralisis - paraliz senny - czym naprawde jest?

...
świadomośc, że sie obudziłem i patrzę na pokój i słysze
dzwięki z otoczenia.
Ale nie mogłem wstać ani się ruszyć i ogarniała mnie
przemożna paniczna chęć wybudzenia się,



W swojej praktyce spotkałem się z takimi przypadkami
choć występują one bardzo rzadko.
Po utracie przytomności lub po narkozie
w sytuacji bliskiej śmierci klinicznej
świadomość zawędrowała do świetlnego tunelu
i powróciła do ciała.
Ale po przebudzeniu
nie został przerwany kanał łączący z tym tunelem
nadal jest on widoczny nad ich głową.
Ludzie tacy nie mogą jeździć np w delegacje
bo nie mogą się dobudzić o wyznaczonym czasie.

Pomoc
polega na jednorazowym zabiegu
zamknięcia i odcięcia
tego kanału łączącego świadomość
z tym tunelem.

z poważaniem
Sza-man

<<<<<<<<<<<< | | | | | |
Swojej pracy nie opieram o poglądy
tylko o niewidzialną rzeczywistość,
której niektórzy nie chcą widzieć.


  sleep paralisis - paraliz senny - czym naprawde jest?

W swojej praktyce spotkałem się z takimi przypadkami
choć występują one bardzo rzadko.



A jaką prowadzisz praktykę?

Po utracie przytomności lub po narkozie
w sytuacji bliskiej śmierci klinicznej



Nigdy nie przezyłem smierci klinicznej, ani nie byłem poddawany narkozie...
Paraliz senny przezywałem samoistnie i spontanicznie jako nastolatek.

świadomość zawędrowała do świetlnego tunelu
i powróciła do ciała.
Ale po przebudzeniu
nie został przerwany kanał łączący z tym tunelem
nadal jest on widoczny nad ich głową.



Jak to widoczny? Kto i w jakich okolicznosciach może zobaczyć ten "kanał
łączący" ?

Ludzie tacy nie mogą jeździć np w delegacje
bo nie mogą się dobudzić o wyznaczonym czasie.



Nie mam kłopotu z wstaniem po wybudzeniu budzikiem. często nawet budze się
sam na minute przed godziną o ktorej wiem, ze musze wstac -gdy mi na tym
zalezy wieczorem :). Mam wewnetrzny zegar chyba :)

Pomoc
polega na jednorazowym zabiegu
zamknięcia i odcięcia
tego kanału łączącego świadomość
z tym tunelem.



To prawie jak pomoc chirurgiczna. Raz ciach i zamknięte. ;-)
Jak się zamyka taki kanał?


     

  dentysta pod narkoza

Witajcie,
Nigdy nie korzystalem z uslug stomatologicznych pod narkoza i teraz
zastanawiam sie nad tym. Czy ktos z Was, kto mial/ma z czyms takim
doswiadcznie moglby sie wypowiedziec? Jak to jest? Ile czasu moze to
trwac, jak duzo plomb mozna wykonac podczas jednego 'uspienia'. No i czy
to jest normalna narkoza z anastezjologiem, czy tylko jakis mocny srodek
usypiajacy.
No i ile kosztuje.
Serdecznie pozdrawiam
E Q



I juz po klopocie. Dziecko po zabiegu (wszystko trwalo ok.3,5 godz. - sam zabieg 2 godziny,
reszta to wybudzanie sie malego z narkozy i obserwacja jak reaguje)
Zaplacilam za wszystko ( leczenie plus opieka anestezjologa) 1700 zlotych
(do roboty byly praktycznie wszystkie zeby mleczne - przy okazji 6 usunieto, bo i tak by wypadly w najblizszym czasie)
Sama narkoza podawana przez maseczke.Po kilku oddechach dziecie spalo jak zabite.
Tak wiec jak juz wczesniej pisalam polecam jak najbardziej ta klinike.
Jak chcesz wiedziec wiecej - pisz na priv.

Pozdrawiam
Agnieszka


  Linux w przychodni, na biurku w dodatku.
    e zeznaje:

Tak tylko... Właśnie wróciłem z przychodni rejonowej, remont zrobili całkiem
ładnie teraz wygląda (przynajmniej w porównaniu z tym co było wcześniej
postPRL-disajn), nawet 3 komputerki dojżałem w recepcji (czy jak to) a na
nich KDE z motywem Bluecurve więc to pewnie RHL/Fedora/Aurox, obstawiam
ostatniego. No i widziałem jak pani w fartuchu pracowała na nim.



...a chwilę potem wybudziłem się z narkozy.

PS. MSPANC ;)


  eter ???
Jasne że tak - narkozie eterowej jak sama nazwa wskazuje, towarzyszy sen
(jeśli można to nazwać snem).
A po pobudce pacjent czuje się, jakby miał mega kaca.
Szeroki margines bezpieczeństwa oznacza, że jak mu chusnęli nieco wiecej
eteru na maseczkę, to im nie wykorował - innymi słowy dawka dająca narkozę
różni się znacznie od dawki toksycznej. Im większa różnica tym szerszy
margines.

NAra,

ADamus

Witam

Tak jakoś znalazłem o tym troche i mnie jedna rzecz zaciekawiła mam
nadzieje
że mi pomożecie .

"Stosowany od 1846 (Morton z Bostonu) do znieczulenia ogólnego wziewnego
dawniej metodą kroplową, później przy użyciu aparatów do znieczulenia
ogólnego. Wprowadzenie w znieczulenie, jak i wyprowadzenie ze znieczulenia
są powolne.Posiada względnie szeroki margines bezpieczeństwa, daje dobre
zwiotczenie mięśniowe w głębokim znieczuleniu. Głębokie znieczulenie jest
toksyczne."
nierozumiem jednego czyli jak oni znieczulali eterem to człowiek był
swiadomy wszystkiego ale nieczuł bólu zawsze myślałem że towarzyszył temu
głęboki sen z którego potem sie wybudzało . Pisze tutaj posiada względznie
szeroki margines bezpieczeństwa , może to ktoś rowinąć .

Pozdrawiam Janusz




  generatory kodow

uzywal ktos kiedys jakiegos programiku do "sciagania kodow
simplusa"? to dziala? na jakiej zasadzie?



Na takiej ze dostajesz kod i sobie ładujesz. Tylko potem zawsze
wybudzaja z narkozy i piekny sen mija a zaczyna sie ból istnienia.


  Niebezpieczne przej?cie.
Nie ma dotkliwszej kary dla zle parkujacego kierowcy, jak zwiniecie auta albo zalozenie "krali"...
Ja juz NIIIIGDY w moim zyciu nie zaparkuje np. na parkingu dla inwalidow.
Moj maz mial ambulatoryjna operacje, po ktorej musialam przy nim "czuwac" az do wybudzenia z narkozy.
Chcialam sie tylko zapytac lekarza, kiedy musze byc w pooperacyjnej, moze z 6 minut mi zajelo parkowanie na zabronionym miejscu.
Gdy wyszlam z gabinetu malo mnie szlag nie trafil, moje auto wjezdzalo wlasnie na platforme a ta cholera politesa zignorowala moje blagania, prosby, zaklecia i sciekajaca z wscieklosci piane...
Cala historia kosztowala mnie 160 euro.
Za ta forse moglam mezowi zalatwic pielegniarke o wymiarach 90-60-90, w dopasowanym kitelku i snieznych ponczoszkach, ktora natychmiast przywrocilaby mu kondycje, a ja moglabym sie w tym czasie wyspac.
Ale ja nie o tym chcialam. Lekcja byla bolesna i skuteczna.
Polecam wszystkim krnabrnym kierowcom wrabac po prostu takie kary- i miasto zyskaloby na tym, i politessy, a i bezpieczenstwo byloby zapewnione.

  powiększenie więzadła pierścieniowego
tenoskopia jest minimalnie inwazyjna technika operacyjna. koń na 2 dzien po zabiegu zaczyna rehabilitacje (spacery w rece), czas rehabilitacji jest uzależniony od wspolistniejacych patologii w pochewce sciegnowej, gdyż przyczyna pogrubienia wiezadla pierscieniowego sa przewlekle stany zapalne.
Na ogol rehabilitacja trwa ok 6 mies, po tym czasie kon moze zaczynac lekkie treningi.
co do komplokacji zabiegu, to zawsze istnieje ryzyko zwiazane nie tyle z sama narkoza ile wybudzaniem konia (kontuzje), oraz powiklania gojenia rany, acz sa bardzo rzadkie w porownaniu z klasyczna technika ( nie tworza sie przetoki, nie ma wyplywu z pochewki.
pozdrawiam

  Kastracja
Z tego co rozmawiałam z weterynarzem zarówno zabieg na stojąco jak i na leżąco jest bezpieczny.Ponadto konia kastrowanego na stojąco mozna w kazdej chwili połozyc jesli by zaistaniała taka sytuacja.Ja osobiscie byłam przy obu wariantach i zdecydowanie to ten, w którym ogier był kastrowany na stojaco,wydal mi sie mniej skomplikowany.Ponadto trwal krócej,przebiegał sprawniej a po zabiegu kon nie musiał wstawac co jest dużym problemem dla konia ,który dopiero co został wybudzony z narkozy.Nasz koń po kastracji(zabieg był przeprowadzany poza stajnia),powoli bez problemu został zaprowadzony do boksu,gdzie doszedł do siebie w ciagu godziny.Co do tak długiej diety dla ludzi przed operacja,jest ona potrzebna ze wzgledu na potrzebe zaintubowania człowieka.U koni nie ma takiej potrzeby,gdyż stosuje sie narkoze w kroplówkach lub zastrzykach i zwierze nie ma rurki w przełyku.Nie mniej kilkugodzinna dieta jest konieczna.

  Kastracja
Ciapkoszczak,całkowicie sie z toba zgadzam.Mozna wykastrowac konia w bardzo humanitarny sposób na stojaco,kiedy nic nie czuje i jest w pełni nieswiadomy.I własnie o taki sposób mi chodziło piszac ze kon jest w pełnym znieczuleniu.Niestety do tej pory mozna spotkac weterynarzy którzy kastruja podajac wyłacznie srodek porazajacy na jakis okres czasu wszystkie miesnie.I mimo,że kon zachowuje sie jak w pełnej narkozie to niestety w takim przypadku jest w pełni swiadomy,a ponadto srodek ten nie znosi bólu.Kon po prostu nie moze sie ruszyc.Nie znaczy to,ze wszystkie kastracje na lezaco sa tak przeprowadzane.Jeden z moich koni był kastrowany na lezaco i również wszystko poszło bardzo sprawnie.Gosciu,a jesli chodzi o zabiegi u koni to kazdy dobry weterynarz bedzie sie starał uniknac pełnej narkozy,jesli konkretny zabieg tego nie wymaga.Ponadto z tego co wiem zabiegi pod narkoza(np.kastracja wnętrów)są przeprowadzane w klinikach weterynaryjnych,gdzie konie sa cyły czas monitorowane i sa specjalne pomieszczenia do wybudzania koni,gdyż z tym zawsze jest najwiekszy kłopot.A podczas kostracji naszego ogiera,faktycznie dostał głupiego jasia,ale potem było zastosowane znieczulenie miejscowe,obwodowe i naczyniowe.Przy kastracji był obecny własciciel konia,który jest anestezjologiem,mimo ze ludzkim,to jak sie okazało znieczulanie koni i ludzi jest bardzo podobne.Dlatego wiem,ze nie było żadnej fuszerki,a kon nic nie czuł.Ponadto u ludzi tez wiele zabiegow jest przeprowadzanych wyłacznie przy zastosowaniu znieczulenia miejscowego i jakiegos odpowiednika głupiego jasia.Sa to nawet bardzo poważne zabiegi.Po prostu tam gdzie nie ma takiej potrzeby nie stosuje sie pełnej narkozy.

  Nasze zwierzaki
miał ściągany kamień z ząbków ale już jest luzik...
zabieg był pod narkozą i coś kiepsko się z niej wybudzał tzn strasznie się zataczał i w ogóle mnie nastraszył po kastracji lepiej przeszedł wybudzanie się. całą noc spałam z nim na kaflach w łazience, bo on chciał spać w łazience na oknie, a ja bałam się go zostawić samego żeby czasem z tego parapetu nie spadł. więc wzięłam kołdrę i poduchę i poszłam do łazienki go pilnować. potem w nocy przyszedł do mnie pod kołdrę i razem sobie spaliśmy
no i już jest spoko

  List z prośbą o pomoc..dla życia!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nadal szukam domu dla drugiego kota, a dokłądniej kotki Jak się okazło po kilku dniach (widziałam ją tylko w nocy- stąd pomyłka)

Jutro mój chłopak idzie do towarzystwa opieki nad zwierzętami i gdy tylko dostaniemy papierek. Kotka jedzie do sterylizacji !!!!!!!!!!!!!!

Najpiękniej by było gdyby od weta pojechała od razu do nowego domu i tam się wybudzała z narkozy.....:(
Niestety inaczej będzie musiła noc spędzić w klatce u weta dopiero jak się zupełnie wybudzi wypuszcze ją...spowrotem na trawnik? ;/ Eh aż mi się nie chcę myśleć o tym

Kotka nieufna, ale gdy wychodzimy ją karmić już codziennie sama o tej samej porze przybiega pod klatkę schodową i czeka. daje się głaskać, a wręcz jest wyjątkowym pieszczochem.
Gdy mój chłopak ją drapie ( a robi to najlepiej - wszytskie koty tak sądzą) to ona łazi na samych czubeczkach palców

Gdyby znalazł się ktoś chętny...przywiozę ją..tylko proszę o kontakt !!!

  duszenie się buldogów
dziękiza wszystkie opinie. U nas po krótce sytuacja wyglada następująco: Czester jest po pierwszym zabiegu podczas którego sprawdzano mu drogi oddechowe oraz przeszedł gastroskopie (ponieważ po każdym jedzeniu ulewał pokarm). Jednak ten zabieg nie dokońca rozwikłał problem ponieważ poprzez ingerencję podczas badania doszło do mocnego obrzęku dróg oddechowych. Obrzęk był tak mocny że wet nie podjął się przycięcia podniebienia miękkiego bo nie wiedział czy jest ono tak mocno przerośnięte czy może jest tak duży obrzęk. Więc tylko je podwiązał. prócz tego Czester miał zrobioną tracheotomię ponieważ istniało ryzyko że nie będzie mógł oddychać jak się wybudzi z narkozy. Do dzisiaj chodzi z dziurą w szyji i przez nią właśnie oddycha. Cały czas jest na antybiotykach osłonowych żeby nie wdała się żadna infekcja bądz np. zapalenie płuc. Po świętach Czester bedzie miał drugi zabieg gdzie zostanie skoagulowane podniebienie miękkie i wyjeta rurka po tracheotomi. Mo że to wszystko brzmi strasznie ale muszę powiedzieć, że CZESTER w tej chwili czuje się jak nowo narodzony. Jest energiczny, skory do zabawy, ogólnie tetniący życiem. A wszystko to za sprawą jak mi się wydaje tego, że nie dusi go jego spłaszczony pyszczek i zawiłe górne drogi oddechowe, a powietrze ma swobodny przepływ - po prostu pies jest dotleniony. Zastanawaim się tylko jak to będzie po zlikwidowaniu tego nacięcia na szyii. Czy usunięcie części podniebienia będzie skuteczniejsze od przypalania, które już przeszedł - tego nie wiem. Mam tylko nadzieje na jedno że po zabiegu będzie taki sam jak jest teraz (szczęsliwy) tylko że bez tej dziury na szyji.

JAK TO WSZYSTKO WYGLĄDA NAPISZĘ PO DRUGIM ZABIEGU, PO ŚWIĘTACH

  Majteczki???
Rany Narvany, przeczytałam "podrywacz"

No może zabieg trochę więcej, a wybudzanie trochę mniej... Praktykowałam kiedyś u weta, który miał tak doskonale opracowany spposób dobierania idealnej ilości narkozy, że praktycznie zdarzały się wyłącznie sytuacje, że ze stołu zdejmowało się prawie przytomnego psa, pięć minut i wychodził do domu na własnych nogach. Teraz u innego weta też to nie trwa przesadnie długo. Z reguły suki są odbierane po ok.1,5 godz od operacji już całkiem przytomne. A zataczać się i być nie swoje, nieskoordynowane mogą dłużej oczywiście.

Ale dla buldożka to lepiej, żeby był poobserwowany po narkozie dłużej. Napisz Buldożka czy Mati miała te badania przed zabiegiem czy nie. I napisz co jutro, jak będzie już po.

Marzenka - w poście Sterylizacja jest dużo info.
Dla psa to żaden dramat, on nie myśli jak człowiek. To wręcz uwolnienie go od ciężaru natury, który nam utrudnia współżycie. Nie mówiąc o większym komforcie zdrowotnym jak napisali poprzednicy. Poza tym, tak między nami, nie powinno się rozmnażać psów z wadami, które najczęściej są dziedziczne. Nie ma sensu następnym fundować zabawy. Nie chodzi tylko o zgryz itp, ale też na przykład alergie i inne "skłonności".

  problem z agresorem
Tu Małgosia ma rację w 100%, jesli to możliwe to koniecznie bez przemocy, tylko pozytywne wzmacnianie, a o Twoją obecność przy psie zapytałam , bo to jest bardzo ważne by mały czuł swojego, obce miejce obcy ludzie często ból, to duży szok dla wrażliwych buldożków, piesek "zgubił" zaufanie. Z całym szacunikem dla wetów są oni różni , ci dobrzy i ci .......... . Pamiętam jak kiedyś znajoma opowiadała mi jak odebrała swojego pieska od weta po zabiegu, pies poza zabiegiem miał pięknie zrobiony cały "serwis" powyrywane włosy z uszu, pazurki, oczyszczone gruczoły ok. odbytowe i nie wiem co jeszcze, świadczy to o solidnym podejściu do rzemiosła, był tylko jeden problem pies był wyremontowaną ruiną psychiczną, nie chcę oczerniać tego weta, bo nie wiem co było tego powodem, może bardzo przedmiotowe traktowanie zwierzęcia, a może pies był nadwrażliwy i bardzo ciężko to zniósł, dlatego wspominam o niezostawianiu swoich pupili w samotności w obcym miejscu,chyba że jest to bezwzględnie potrzebne, i wtedy dobrze jest być przy nim jak sie będzie wybudzał z narkozy.

[ Dodano: Pon Kwi 11, 2005 08:36 ]
Jeśli się nie da inaczej, zmień weta, choć z dobrego specjalisty ciężko rezygnować.

  problem z agresorem
Czy Twoj piesek podczas wybudzania z narkozy był sam


Niestety nie było nas przy nim ,zobaczył nas dopiero jak już całkiem nieźle trzymał się na łapkach ,od razu po zabiegu p.wet.zostawiła go sobie na małą obserwację a my czekaliśmy na zewnątrz.
Nasza p.dr dała małemu klapsa-my zresztą też,ale to nie pomaga -Gizmo jeszcze bardziej się wtedy boi i z większą determinacją próbuje ją ugryźć.Być może nasze błędy "wychowawcze" ...;) No cóż ,chyba pozostaje mi zakup kagańca
A co do psychologii to chyba do każdego psa trzeba podejść indywidualnie a ja muszę znaleźć sposób na mojego

  Kilka pytań tuz przed porodem.
w tym temacie...przypomniałam sobie swoje pierwsze chwile po porodzie i przystawienie dziecka do piersi...hmm...Ja miałam cc, po moim wybudzeniu z narkozy to mój Mąż poszedł po Córkę i on zadbał, aby ją przystawić (nie mieliśmy w tej kwestii żadnego doświadczenia, a jedynie mocno wbite do głowy jak postępować, na szkole rodzenia). Udało się. No i przez parę miesięcy odnosiliśmy sukcesy w tym względzie, może dlatego, że Malutka okazała się nałogowym Ssakiem...Mam nadzieję, że tamte doświadczenia zaowocują przy kolejnej Dzidzi...a może to będzie inaczej wyglądać...oby nie.Pozdrawiam.

  Zranienie ogonka - kwestie amputacji
będę się upierać przy jasiu.


A jeśli Ci powiedza, że musi byc narkoza to spytaj DLACZEGO. I głupi jaś, i narkoza obciążają watrobę (choc w różnym stopniu). Oba rozwalają termoregulację i perystaltyke jelit, tak więc wymaga jest taka sama opieka przez dobę po zabiegu.
Ale z narkozy można się nie wybudzić...

  Zranienie ogonka - kwestie amputacji
Jeszcze raz przepraszam moderatorów, bo się zapędziłam. Co do Witch, byłam ją zobaczyć, z narkozy na szczęście się wybudziła, choć była jeszcze otumaniona. Do odebrania jutro. Rozmawiałam z dr Kacprzak i ta kobieta wzbudza moje zaufanie. Chyba zyskałam miano najbadziej upierdliwej właścicielki szczurka(no chyba,że ktoś z Was dzierży już to miano). Czekam na jutro rano, kiedy będę mogła małą odebrać. Jutro też wyjaśnie kwestię 27 h czekania na zabieg. Dzięki

  [polecam] [Wrocław] Tomasz Piasecki
A ja chciałam dodać, że ostatnio dr Piasecki zajmował się szczurzynką mojego kolegi, miała operację wycinania guza, ale po wybudzeniu z narkozy nagle wyszło, że ma kłopoty z płucami, niestety nie udało jej się odratować, mimo że doktor robił co mógł...

Rozpłakał się, kiedy wręczał nam jej ciałko... Powiedział, że to był w jego karierze pierwszy śmiertelny przypadek szczurka...

Naprawdę, uważam, że to dusza, nie człowiek. Serdecznie go polecam, widać, że zależy mu na małych pacjentach i do każdego przypadku podchodzi bardzo indywidualnie.

  Kastracja - samice.
Ja jakieś 1,5 roku temu kastrowałam szynszyla (heh, oczywiście nie ja, tylko wet), a ok. roku temu nasz drugi szylek przeszedł ciężką operację. Narkoza dla szyli jest o wiele bardziej niebezpieczna, niż dla szczurków . Oba pod wziewną, oba się pięknie wybudziły i są w pełni zdrowe, obecnie u rodziców i brata .

Nie mam doświadczeń w przypadku szczurów. Orel był usypiany poprzez zastrzyk i wybudził się szybko i bez problemów (to miał być ten nowy, udoskonalony rodzaj narkozy, obecny na rynku od kilku miesięcy).

  Kastracja - samce.
Napiszę więc i o moim kastracie. Cyrus trafił do mnie uratowany z zoologa. Był zdrowym, 7 miesięcznym, przytulaśnym szczurem, bez śladu agresji i bez problemów hormonalnych. Teoretycznie, w sensie medycznym nie było wskazań do kastracji... Jednak w obliczu samotnego życia (a na dwa stada nie mam warunków) wolałam poddać go kastracji i zapewnić towarzystwo wesołych panienek

Cyrus został zoperowany bez komplikacji, dostał większą dawkę narkozy, bo nie chciał zasnąć. Wybudzał się dość długo, ale spokojnie. Już następnego dnia szalał po klatce. Rana została posmarowana czymś srebrnym i Cyrus wyglądał śmiesznie ze srebrną d... Przez 4 dni dostawał enroxil, i oczywiście miał martwicę, która spokojnie odpadła, bo się nią nie interesował. Nie wygryzał sobie szwów, kompletnie je olewał, więc pięknie się wchłonęły, nie było żadnych krwiaków.

Wiadomość, która może się przydać tym, którzy łączą kastrata z samicą/samicami: ja poznałam Cyrusa z dziewczynami w 8 dniu po zabiegu- jeszcze od czasu do czasu z nimi kopuluje, ale coraz rzadziej. Żadna nie zaszła w ciążę, dlatego średnio wierzę w to, co się czyta na niektórych stronkach, że trzeba miesiąc czekać, bo kastrat jest płodny. Tydzień według mnie wystarczy, samczyk już zdąży wydobrzeć, wypocząć itp.

Też nie popieram kastracji dla własnego widzimisię... Mam nadzieję, że moja decyzja o kastracji Cyrusa nie zostanie przez nikogo odebrana jako kaprys... Lepiej mu tak z pannami niż samemu...

  Kastracja - samce.
Obaj już bez jaj. U Lucka była to plama pigmentowa, na szczęście. Munia pani doktor (z bardzo fajnym podejściem) kazała mi delikatnie głaskać przy wybudzaniu i podstawiać rękę pod nos. Mówiła, że w przypadku dzikich kotek sterylizowanych, amnezja wsteczna po narkozie przy takiej bliskości po wybudzaniu, pomagała oswojać (może przekręciłam nazwę ).
Zobaczymy.

  Kastracja - samce.
Jeżeli one będą śmierdzieć jeszcze ciut (albo ćwierć ciuta) bardziej, to mnie totalnie wystawią z niemi za drzwi narazie jajka weg, kukurydzy i tak nie dostawały, a mięsko z rzadka i zobaczyny co to da olfaktorycznie....

Przeprowadziłam wywiad w sprawie kastracji i niestety wszyscy 4 weterynarze powiedzieli, że chłopcy są jeszcze za młodzi na odjajenie. Nie, żeby nie mozna bylo przeprowadzić już tego zabiegu, ale wskazane by bylo jeszcze ze dwa miesiące poczekać. Powiem szczerze, że przygotowalam sobie listę pytań tendencyjnych, na temat kastracji i wszyscy odpowiadali mniej więcej podobnie:

- Wiek: 5-6 miesięcy (przy dobrym stanie zdrowia i wadze)
- Dogrzewanie podczas zabiegu: konieczne
- Narkoza ( z mozliwością głupiego jasia, ale na odpowiedzialność pacjenta)
- Czas techniczny rózny, ale generalnie okolo 2-3 godzin z badaniem ogólnym, uśpieniem, zabiegiem, wybudzeniem i ponownym badaniem ogólnym
- Antybiotyk: w zastrzyku podawany przez trzy dni
- Szwy: w środku rozpuszczalne, na wierzchu wyciągane (bo i tak sobie prawdopodobnie same wygryzą)
- koszt: 60 - 100zł
- Problemy: u jednych są u innych nie, ale jeżeli szczurek jest zdrowy nie widzą przeciwskazań...

Panowie na szczęście albo przestali wanieć tak intensywnie, albo całość domu sie przyzwyczaiła O.o tak więc daje sobie czas te dwa miesiące jeszcze. Chcę połaczyć moje dwa stadka. Dziękuję wszystkim za pomoc!

  Kastracja - samce.
a ja mam pytanie bo moim marzeniem jest mieć wszystkie 7 szczurów razem... z Tym że obawiam się o najstarszego Fryderyka (ok. 2lata).Boję się że może nie wybudzić się z narkozy. Chciałabym wiedzieć czy ktoś z Was kastrowała szczura dziadka? czy po prostu powinnam czekać aż nadejdą jego dni zająć się kastracją Elvisa (który mieszka sam ze względy na jego agresję) a następnie Diega który mieszka z dziadkiem?

  Guz - jama brzuszna
Szczurcia dochodzi do siebie, to nie był guz gruczołu mlekowego, nie było podobno powiązania. Czyli dobrze, że nie zdecydowałam się w ciemno na sterylkę Moment zadziałania narkozy był tym co mnie przerosło (nie byłam przygotowana, że to "tak", i reakcja była ) myślałam, że ją straciłam. Wybudziła się ładnie z narkozy i mam nadzieję, że będzie dobrze

  Operacje u starszych szczurów - jaka śmiertelność?
Zuza ma guzka po lewą paszką.
Guzek jest pod sutkiem, niestety, jest to najprawdopodobniej nowotwór (podczas nakłucia nic z niego nie wyleciało).
Wet przedstawił mi dwie możliwości dalszego postępowania:
- zostawić guzek tak jak jest i czekać, a w momencie gdy urośnie na tyle, że będzie przeszkadzał w życiu uśpić Zuzę
- póki guzek jest jeszcze mały wyciąć go operacyjnie.

Niestety, problem polega na tym, że Zuza ma już ponad dwa lata (i do tego jest świeżo po wylewie), więc boję się, że po prostu nie wybudzi się z narkozy.
Dlatego pytam Was jak to jest ze śmiertelnością starszych szczurków z powodu niewybudzenia z narkozy.
Prosiłabym tych, którzy operowali szczurki mające ponad 2 lata o "sprawozdanie" z operacji: ile miesięcy miał szczurek podczas operacji, jaki był jego dotychczasowy stan zdrowia, ile czasu zajęło pełne wybudzenie z narkozy, no i najważniejsze - czy szczurek w ogóle się wybudził.
Będę bardzo wdzięczna za wszystkie odpowiedzi.

  Operacje u starszych szczurów - jaka śmiertelność?
Tiksi, 2 lata i 1 miesiąc, trzecia narkoza w życiu (co kilka miesięcy). Guz gruczołu mlekowego za przednią łapką, wybudzenie bez problemu , trudno mi powiedzieć ile to trwało, ale nie dłużej niż w poprzednich operacjach, nawet lepiej poszło niż za drugim razem. Tiki była szybciej przytomna i nie była taka nietykalna na drugi dzień jak poprzednio. Przed operacją była w dobrej formie.

  Miot "M" Rat"s Troop - FOTY str.7
Mars odszedł dzis po wybudzeniu sie z narkozy.. mam nadzieje ze sekcja cos rozjasni.. tymczasem prosze wszystkie domki, o ile to możliwe żeby wstrzymały się z zabiegami przy których szczur musi byc usypiany (rtg, kastracje, sterylizacje, wycinanie kaszaków czy usg [wiem ze niektorzy weci chca i do usg usypiac])

  Opieka nad szczurkiem po narkozie.
Te informacje pochodzą od Wojtyś.

Przede wszystkim. Szczurek przez dobę po narkozie nie trzyma ciepła, zachwiana jest perystaltyka jelit i nie panuje nad swoimi mięśniami.

Przez dobę po narkozie trzeba go trzymać w miejscu, gdzie nie ma szans z czegoś spaść. Dla mnie najlepsze są duże transporterki.

Trzeba kontrolować temperaturę. Powinna mieścic się tak mniej-więcej między 38 a 39 stopni.
Temperaturkę mierzymy za pomocą elektronicznego termometru dla dzieci. Wkłada się w odbyt i mierzy.
Jesli temperatura jest zbyt niska lub zbyt wysoka szczura nalezy dogrzać lub ochładzać. Uwaga: moim zdaniem błędem jest trzymanie stale termoforu. Temperatura potrafi nagle bardzo wzrosnąć, czego doświadczałam przy Fatce.
W pewnym momencie temepratura przestaje skakać i zaczyna się utrzymywac na stałym poziomie. I tak już zostanie.

A z jedzeniem jest tak. Przez 6 h po narkozie nie dawać nic. Nawet wody. Po 6 h mozna podać troszeczkę wody. Po 12 h można podać lekkostrawne papkowate jedzenie (ja np. daje kaszkę Nestle dla dzieci). Po 24 h szczur powinien być już "wyregulowany" i może jeść normalnie.

Pierwsza doba po narkozie jest najgorsza i trzeba bardzo na szczurka uważać. Dobry weterynarz nie wydaje zwierzątka niewybudzonego - zwracajcie na to uwagę. Jeśli zwierzątko się nie wybudza może wymagac natychmiastowej pomocy lekarskiej.

  Opieka nad szczurkiem po narkozie.
Mam pytanie, a nie wiem gdzie się z tym podpiąć, więc temat założę tak, najwyżej naprawicie. Loteria jest po narkozie, już w pełni wybudzona, jedno tylko nas zastanawia; mianowicie nie robi w ogóle kupek. Ani jednej, od popołudnia. Nie wiem, może to bo z początku była jeszcze otumaniona i niewiele jadła oraz piła, zobaczę do rana jak będzie. Mam nadzieję, że wszystko jest ok.

  kastracja ile szczurów obudziło sie z narkozy a ile nie
Co o sterylizacji mówi dr. Wojtyś (klinika na Bemowie)
Jak poszłam z moja UOI na odrobaczenie(7 tyg.)
Dr. spytała mnie czy zamierzam ja rozmnazać, bo jak nie to ona proponuje kastracje.(wtedy nie interesowałam się tym) do czasu
jak mała podrosła zaczęła dominować.
Jest niesamowicie odważna skacze z szafy na łóżko 2 metry z ziemi na kolana obcym ludziom w parku.
Długo była sama więć jeżdziła ze mną teraz wszędzie czuje sie bezpiecznie.
Drugą szczurke jej sprawioną biła nawet w parku.
Przypomniały mi sie wtedy słowa dr.Wójcik-kastracja
Dr. powiedziała, że czas najlepszy(UOI miała 4 m_ce).
Moje obawy rozwiała, że może sie nie wybudzić, że może nie ryzykować przecież to takie dylikatne stworzonko itd.
Dr. Wojtys stwierdziła ,że takich zabiegów wykonywała dużo,że wbrew powszechnej opini szczury znoszą zabieg b. dobrze.
Że kastracja chroni przed nowotworami układu rodnego
Na końcu tylko wspomniałam o dominacji przejawiajacej się czasem agresja(bo z tym mozna sobie poradzić, to był tylko pretekst do doinformowania sie ) POwiedziała,że na zabiegi ludzie rzadko się decydują ze względu na koszty(ok.250 zł.)
Zadzwoniłam do ZIr przecież od niej mam szczurancjuszke powiedziała,że 3 szczury nie wybudziły jej się z narkozy
NIe zamierzam jej sterylizować, nie będę ryzykować
Teraz nasuwa mi się myśl a może by założyć jakiś osobny temat kto jest za kto nie dlaczego i ile szczurów przezywa narkoze a ile sie nie wybudza bo to mnie b. nurtuje :hmm:

  guzek,dziwne zachowanie,powiększone węzły i śledziona
szczurek 2lata i 3 miesiace

przez pol roku dostawal enrobioflox,(dluga historia dlaczego)ok. 3 tyg. temu w końcu odstawilam lek mimo ze nadal psikal,postawilam na woz albo przewoz bo tak dlugie podawanie antybiotyku bylo juz bez sensu (mimo ze pewna lekarka uwazala inaczej)....psikanie zrobilo sie mokre,zaczelam dawac mu baktrim,beta glucan,vibovit,echinacee.....przez okolo 2 tyg. nie dostawal beta glucanu....postanowilam wszystko odstawic i czekac co bedzie
ze strony ukladu oddechowego tylko lekkie objawy ale.....dzis bylam z nim u weta,umowilam sie na USG bo jego brat mial guza a matka walczy z guzem....szczur zaczal sie dziwnie zachowywac,lezec pomiedzy kaloryferem tak jakby nie czul jak tam goraco,stracil nieco apetyt,wczesniej zaniknely mu jakby jadra....teraz znow worki sie wypelnily(po powrocie do dawania beta glucanu,moze to przypadek,nie wiem),zachowuje sie tak jakby wybudzal sie z narkozy,ma problemy z orientacja w przestrzeni,jest taki jakby nieobecny.....po przybyciu do lecznicy dr.Karpiński oznajmil mi ze nie podejmie sie USG u szczura bo wychodzi mu to kiepsko,zdecydowalam sie na RTG.....ono wykazalo:
powiekszone wezly na szyji,powiekszona sledzione,pluca i oskrzela ok,watroba ok,serce ok....szczurek ma malego guzka na karku(troche mniejszy niz suchy groch).....

podejrzenie białaczki....tylko skad to dziwne zachowanie,guz w mozgu?zapisano mu steryd i enrobioflox.....podczas gdy on bral enrobioflox przez pol roku,czy on wogole ma jeszcze wieksze szanse dzialac?steryd i enro dostal podczas zabrania na probe wycisniecia guzka....lekarz podal to bez konsultacji ze mna..

podejrzenia:guz mozgu,białaczka

ma ktos inne opcje,propozycje leczenia?

  guzek,dziwne zachowanie,powiększone węzły i śledziona
porady z Oazy
z tym ze nie znam nazwiska pani ktora ze mna rozmawiala,nie wiem tez czy byla specem od szczurow(ta pani wet. spec jest dopiero w pon.)
Dexafort zamiast Dexamethasonu bo dluzej dziala....a dexamethasone z powodu krocietkiego okresu dzialania moze nie dac zadnych rezultatow,pani dr. Jurczuk powiedziala natomiast ze nie chce dawac sterydu ktorego dzialania nie bedzie mogla przerwac....zamiast enro Sulfonamid.(bo szczurek ma tez jakby objawy ze strony ukladu nerwowego tzn glowa mu leci troszke na lewo,zachowuje sie jak przy wybudzaniu z narkozy....jest nieswoj)....do tego nutri drink....

teraz
dzis troszke jadl przed kroplowka..."po" jest jeszcze bardziej wymeczony juz nic nie chce jesc....a ja nie wiem czy wpychac mu na sile bo ma jakby takie powiekszone boczki mimo ze nic nie jadl(jakby w brzuchu bylo tez cos nie tak,niedawno samczyk tez z nowotworem mial guza i pare dni przed smiercia tak samo jak temu zrobily sie boczki....w sekcji okazalo sie ze to byla ropa od guza)tak wiec gdybym miala jasnosc ze w brzuszku ok i jedzeniem nie sprawie mu jeszcze wiekszego cierpienia to bym pakowala w niego....ale skoro RTG nie wykazalo dwoch guzow ktore potem sama wymacalam to rownie dobrze moglo nie wykryc potencjalnych w brzuszku ......jesli nie zacznie choc interesowac sie jedzeniem podawanym mu na palcu i nie nastapi zadna poprawa od kroplowki to jutro dam mu odejsc

  Spuchniety policzek -ropień lub przetoka
no i mamy powtórkę z rozrywki, czyli - ropień u Nan

umiejscowiony bardzo niefajnie, centralnie na krtani.
ponieważ mała dziko się wyrywa u weta, dzisiaj po 3 dawkach antybiotyku ogólnego, braku poprawy i powiększeniu się ropnia, Nan miała zabieg czyszczenia - przeprowadzony przez wetkę na moją prośbę i odpowiedzialność ( drugi wet podejrzewał, że to tłuszczak i nie zalecał na razie tego ruszać ). i do zabiegu trzeba było podac jej niewielką dawkę narkozy, bo Nan wierciła się tak, że istniało ryzyko poderżnięcia jej gardła

ropień został nacięty, wyłyżeczkowany i przepłukany. na razie jest czyściutko, utrzymuje się tylko lekka opuchlizna. nie wątpię, że ropa będzie się jeszcze przez jakiś czas zbierać, więc przez następne dni będziemy jeździć na doczyszczanie, płukanie i antybiotyk.

pani doktor sprawdziła pyszczek od środka - nie ma śladów, by ropień był na wylot. tyle dobrego. ( u Nitki podczas płukania płyn przedostawał się do gardła )

Nan wybudziła się z narkozy, jest jeszcze trochę 'pijana' więc mimo wszystko dogrzewam ją i pilnuję.

oby kolejne wizyty odbyły się w spokojniejszej atmosferze, a ropień szybko dał jej spokój.

  Krwawienie z dróg rodnych
Chupa krwawi. Zaczęło się w poniedziałek, na ogonku Janis znalazłam plamy krwi, obejrzałam dokładnie wszystkie dziewczyny, wymacałam i wszystko wyglądało w porządku, Chupa miała tylko na grzbiecie jakieś strupki wiec myslałam ze sie potłukły. Ale nie, wczoraj znów krew na ręcznikach papierowych i jawnie leci z Chupowych dróg rodnych krew. Przed chwilą wróciłysmy od weta, mała dostała steryd(dexamethason) i vitacon, mamy też vitacon podawać w tabletkach w domu, do soboty lub poniedziałku. Pani powiedziała że z antybiotykiem nie chce na razie wchodzić. Ponadto na Chupy grzbiecie pojawiły się dwie ciemne plamy, symetrycznie, na wysokości nerek mniej więcej, pani macała ale nic nie wyczuła, Chupy to nie boli. Myślicie ze to moze miec coś wspólnego z tym krwawieniem? Ono jest ewidentnie z pochwy, siuśki są czyste. Żadnych guzów nie wyczułam też ani ja ani pani doktor. Chupa ostatnio zrobiła się też odrobine osowiała dostaje więc nutridrinka. Jakby jej nie przeszło trzeba będzie ciachać z tym ze nasza pani wet od razu zapowiedziała, ze ona się nie podejmie, nie ma wziewnej narkozy i boi sie że Chupa się nie wybudzi, więc wysle nas gdzieś gdzie mają. I boję się o małą, była taka dzielna, przy zastrzykach nawet nie pisnęła, nawet się rozmiziała mi na rękach ale to chyba ze stresu. A, i pani mówiła, ze mogę jej podawać wapno, takie dla dzieci, myślicie że jest sens?

  Miot R Rat`s Troop - Remus już ma dom. :)
Dory, a może nie rób z Remusa kaleki?...
Czy ja naprawdę nie piszę zrozumiale?

Remusowi się nie pogorszy, bo nie ma się co pogarszać. To nie chroniczny stan zapalny, raczej ciało obce tudzież polip? w nosie. Stan zapalny dawno zostałby wyleczony.

Coś takiego nie spowoduje śmiertelnej infekcji, ale może uniemożliwić zabieg na przykład usunięcia guza szczurowi, jeśli ten takiego guza zacznie mieć, a przez to i skrócić mu życie. Ogon z problemami z górnymi drogami oddechowymi może nie wybudzić się z narkozy, wide moja Krupi.
Sądziłam że właśnie ta perspektywa mogła cię przestraszyć, zresztą mały miał iść do ciebie jako potencjalnie hodowlany, a z tym noskiem się do tego celu oczywiście nie nadaje. Nie miałam więc pytań ani żalu i zaczęłam mu szukać nowego domu.

  Zakładanie szwów ,rozdarcia skóry
Szycie ran musi być w ciągu kilku godzin od uszkodzenia skóry.
Szczury nie wymiotują.
Po narkozie w różnym czasie dochodzą do siebie 1 do 12 godzin (lub nie dochodzą do siebie - moja Guerra nie wybudziła się z narkozy).
Wodę podaje się im po około 6 godzinach, jedzenie (miękkie) po 12 godzinach.

  Głodówka przed narkozą
Na innym forum pewien mężczyzna dał mi ciekawą odpowiedź ZA głodzeniem gdy operacja jest wewnątrz jamy brzusznej i generalnie przeciw gdy na zewnątrz jamy brzusznej. Napisałam mu PW, jak się zgodzi, wkleję tu jego odpowiedź.

U mnie kilkanaście ogonków było operowanych, niektóre miały te 6 h głodówki, inne nie i nie wpłynęło to w widoczny sposób na ich wybudzanie się i stan po narkozie. Ale poszukuję biologicznego uzasadnienia, nie tylko z doświadczeń szczurolubów .

  Zwyrodnienie stawów
Podepnę się pod ten temat, bo nie wiem, czy warto zakładać nowy, ale raczej nie chciałabym...

Mój Severus, nieco ponad roczny samiec, zaczął z dnia na dzień mieć problemy neurologiczne.
Dostał niedowładu, lub całkowitego paraliżu nóżek, nie czuje w nich bólu (wiem, bo ściskałam jego pięty), powłóczy je za sobą.
Ogólnie nadal jest wesoły i pogodny, ale tylna część ciała odmawia mu posłuszeństwa.
Z tego co zauwazyłam, to nad wydalaniem panuje, a więc co... ? Dyskopatia może ? Jeżeli to blokada w przewodzeniu nerwów z rdzenia do korzeni, to nie wiem, jak dalej postępować. Lekarz wet. u nas też nic nie stwierdził, bez zdjęcia rtg pewnie niewiele można powiedzieć, no ale jak zrobić zdjęcie rtg ponadrocznemu sxczurowi, bez ryzyka, że się z narkozy nie wybudzi... ?
Na razie leczymy objawowo, leki przeciwzapalne plus arthrostop (czy jak to się nazywa, nie wiem..) Ale paraliż jest znaczny...

  Guz a nadwaga- operować?
Tak naprawdę, to o sensie wykonywania operacji powinien zadecydowac wet. Zbadać zwierzątko dokładnie, ocenić wielkosc ryzyka operacji (nie tylko to, czy guz mozna operować, ale też to, jakie sa szanse wybudzenia z narkozy).

Ale normalnie szczur mający guza zachowuje sie ogólnie jak zdrowe zwierzątko. Objawy przez Ciebie opisane są niepokojące i wymagają dalszej diagnostyki (też pod kątem szukania przerzutów). Usg (ew. macanko), rtg...

Tak jak pisze Angelsdream. Jeśli guz jest operowalny, a stan ogólny zwierzaka pozwala na przeprowadzenie operacji, nie warto jest sie bawic w biopsję PRZED operacją. Natomiast warto wciętego guza podać testom histopatlogicznym.

  Piski i wyrywanie się szczura przy podnoszeniu.
Może się nauczy. Moja Amiga (gratis do Negry) przez wiele miesięcy miewała napady lękowe i dostawała histerii przy dotykaniu.
Teraz znowu panikuje (ale nie aż tak, jak wcześniej; nie piszczy i nie wyrywa się), ale jest to wynikiem tego, że jej siostra odeszła dwa dni temu (nie wybudziła się z narkozy).

  Twarde zgrubienie na boku u 2-letniego szczura
Ale nie każdy guz jest rakiem. Jest wiele typów guzów.
Belial, każdy ma swojego weta, ja ufam mojej. Operowała Fatkę i wiele innych szczurów, w tym szczurów ludzi z tego forum. Mówiła, że operowała tez szczurki w wieku 2 - 2.5 roku. I z powodzeniem. Szczurki się wybudziły i żyły szczęśliwe.

Dr Wojtyś... Ma dwie wady. Po pierwsze, z Bródna, podobnie jak z Grochowa, jest do niej (na Bemowo) cholernie daleko, a po drugie - długie kolejki. Dlatego jeżdżę do Kacprzak (choć wiem, że jest troszkę drożej). Zna się równie dobrze na szczurach, jak Wojtyś. Czesto potrafi tylko macając sprecyzowac jaki to guz. A poza tym sama operowała już wiele szczurów (przynajmniej jednego tygodniowo), doskonale wie, ile dać narkozy, na co zwracać uwage przy operacji, kiedy szczurka nie wolno operować i na co sobie mozna podczas zabiegu pozwolić.

  [polecam] [Zielona Góra]Anna Ryś
Sądzę, że Helen na pewno napisze coś od siebie w tym temacie. W każdym razie wszystkim z okolic Zielonej Góry polecam panią Anię.

polecam więc i ja, jesteśmy oboje z mężem zachwyceni. Co prawda poprzednia lecznica, jakoś nigdy nas nie zawiodła , a gościliśmy tam od 6 lat, jednak z wielu powodów przenieśliśmy się do p.Ryś.
1. Mam dużo bliżej, ale to akurat dla mnie taki plus
2. Mam dużo taniej, za wizyty z Tikusią, gdy chodziliśmy na zastrzyki ze sterydu płaciliśmy 5 zł, dziś za wizytę, preparat na 3 szczury na wszoły, osłuchanie i diagnozę guzka zapłaciłam 15 zł.
3. Pani Ania bardzo chętnie odpowiada na pytania i sama mówi co robi i co będzie dalej.
4. Jak już Devona napisała zwierzaczka po narkozie odbiera się wybudzonego, ja odbierałam do tej pory nie wybudzone szczurki i drżałam w poczekalni lub domu, czy się wybudzi czy nie.
5. Nie wiem jak to możliwe, że tak fajna, miła i kompetentna osoba ma pustą poczekalnię, byliśmy w sumie 4 razy, a tylko dziś spotkałam tam panią, która przyszła po tabletki dla kota. Dla mnie to ogromny plus, czekanie 3-4 godziny na wizytę wyprowadzało mnie z równowagi, a nie zawsze mogłam pojechać w godzinach, na które można się było umawiać w tamtej lecznicy. Tu pojechałam dziś przed drugą i szybko załatwiłam sprawę. Dla mnie pełen luksus, wsiadam w auto, jadę 2 minuty, albo idę chwilkę pieszo i za parę minut mam po sprawie.
6.

  Gruczolaki samiczek.
Moja Ronisia miała podobny, miękki, galaretowaty guzek. Też przytwierdzony do skóry. Rosło to draństwo i wet z miejsca podjął decyzję o operacji. Roniś nie wybudziła się z narkozy, więc nie mogę wyrokować o skuteczności leczenia, ale mój wet twierdzi, że trzeba było ciachać. Do dzisiaj nie jestem pewna, co to było, ale widziałam guza po usunięciu - był otorbiony, w środku jakaś dziwna gruzełkowata tkanka.

Przypadek Pestki wygląda mi niestety na jakieś neurologiczne sprawy. Z tym się trzeba spieszyć. Niech ten wet monopolista się zapozna z neurologicznymi schorzeniami u szczurów, moja Lovis dostawała biseptol dopyszcznie i na starcie steryd, żeby ją rozkręcić. Betaglukan to może być za mało.

  jaka jest wasza opinia na temat lekarzy...
Ja generalnie mam dobre doswiadczenia z Burchacinskim mlodszym - przyjechal o drugiej w nocy dostrzyknac kotce adrenaline, bo delikatnie mowiac, niezbyt dobrze znosi narkoze. Ostatnio byla operowana na Zielonej (nowotwor ktoregostam gruczolu mlecznego) - pani zajela sie staruszka fachowo - wprawdzie po wybudzeniu i tak miala kryzys, ale po podaniu dexavenu wstala. Szwy sie ladnie goja, na razie nie widac zadnych dalszych zmian. Nie znam nazwiska pani chirurg (wprawdzie nie wiem, czy ma z tego jakas weterynaryjna specjalizacje, ale tak mi sie wydaje) - wiem, ze jest mloda, zajmuje sie cieciem i przyjmuje wlasnie na Zielonej.

  Mózg jak twardy dysk w komputerze...
Czy wiecie, że mózg - bezpośrednio odpowiedzialny za wszystko co odczuwamy (w tym również ból) - sam jest na ból zupełnie niewrażliwy. Niektóre zabiegi w jego obrębie można prowadzić bez znieczulenia i przy pełnej przytomności pacjenta, którego wybudza się z narkozy po otwarciu przez chirurga wrażliwych na ból kości czaszki i opon mózgowych.
Ponadto w trakcie takich operacji, np. w trakcie ciężkiej epilepsji, kiedy chirurg drażni przy pomocy specjalnej elektrody różne okolice mózgu, aby wykryć ognisko powodujące napad epileptyczny (bliznę, wrzód, czy obszar martwej tkanki) uzyskano od pacjentów niezwykle wyraźne wspomnienia nawet z okresu niemowlęctwa, których nie mogli pamiętać i nie pamiętali w innych okolicznościach...

  PSY MYŚLIWSKIE
Jamniczki są rewelacyjne, szorstkowłose zwłaszcza

Dafiaczek wiele przeszedł...
Przypomniała mi się pewna historia, której nie byłam świadkiem. Na polowaniu przytrafiło się tak, że wyżełek zahaczył o wystający pionowo konar i rozpruł powłoki brzuszne do cna... wnętrzności wysypały się na błoto... chciano dobić psa, zastrzelić ale ktoś krzyknął "To przecież wyżeł!" i zamiast dobić powieźli psa do lecznicy... a tam przepłukano jelita, zapakowano, zszyto, podano potężne środki przeciwbólowe i antybiotyk. Pies wybudził się z narkozy i żyje do dziś dzień

  Kielce, seterka 2 letnia do adopcji.
Myślę, że najważniejszy jest moment wybudzenia z narkozy. Przy każdych trzech operacjach byłam z moją dziewczynką. Ona jednak miała usuwaną całą macicę i powiem szczerze, że gdyby mnie nie było w momencie Jej wybudzania, gdy leżała na stole to mogłobybyć krucho. Na wołania weterynarza nie reagowała, dopiero jak ja Ją zawołałam to nieśmiało zaczęła machcać ogonkiem. Byłam przy Niej cały czas, gdy się wybudzała i nie wiedziała za bardzo gdzie jest, siedziałam przy Niej na tym posłaniu i trzymałam za główkę. Przeżyłam z Nią trzy takie operację i jedno wiem napewno moment w którym się wybudza jest najważniejszy.
Wiem Agnieszko, że czasami tak jest, że po prostu nie można być przy naszych seterkach, ale może chociaż udałoby Ci się być w momencie wybudzania Jej, albo ktoś z rodziny.
Wiem, że wszystko będzie dobrze, nie martw się- to jest też inny typ narkozy. Moja dziewczynka była trzy razy w głębokiej narkozie i dała radę, a ostatnią narkozę miała w wieku 11 lat.

  narkoza u dentysty
I tak już dziewczyna się do mnie nie odzywa jak się dowiedziała o tym zabiegu

Nie kapuję co ona ma w tej kwestii do gadania ??

Prawdopodobnie się martwi. Bo zdarzają się wypadki nie wybudzenia z narkozy. Dla mnie to przesadna obawa ale moja dziewczyna zareagowała by podobnie.

  narkoza u dentysty

... zdarzają się wypadki nie wybudzenia z narkozy.

A tego nie wiedziałem .

Ja byłem usypiany w szpitalu dwa razy. Całkiem ciekawe przeżycie. Człowiek leży, nic nie czuje, a kiedy próbuje się podnieść, to jest taki cięęężkiiii. Potem przez cały dzień przypomina sobie nowe rzeczy np.: przesuwający się się sufit w drodze na salę operacyjną, światło nad stołem itp.

Niestety nie u wszystkich idzie to tak gładko. Razem ze mną leżał na sali chłopak, który miał mieć jakiś nieskomplikowany zabieg. Na stole operacyjnym okazało się, że jest uczulony na któryś ze składników "głupiego jasia". Zrobił się czerwony i zaczął się dusić. Na szczęście lekarzom udało się go uratować.

  Wasze historie
Historia mojego dziecka:

Moj syn Juliusz mial gastroskopie i biopsje gdy mial rok i dwa miesiace ( w 1998 r.).
Od urodzenia mial ciagle biegunki, kupa byla zgnilo-zielona i kwasna. Czesto wylewala sie z pieluchy. A przeciez do pol roku karmilam go wylacznie piersia. Slabo przybywal na wadze, gdy mial 2 lata wazyl z ledwoscia 10 kg.

Lekarz ( oddzialowy szpitala wojewodzkiego) uparl sie na gastroskopie poniewaz przeciwciala IgA byly zawyzone. Ja uwazam, ze to badanie bylo bez sensu, bo Juliusz nigdy nie jadl potraw glutenowych. Chcialam mu je wprowadzic dopiero jak skonczy rok.

Oczywiscie badania nie wykazaly zadnych nieprawidlowosci. Lekarz zalecil profilaktycznie diete bg i bezmleczna na rok.

Poniewaz biegunki i bol brzucha nie ustepowaly, zrobilismy badania raz jeszcze. I tak w wieku 6 lat przeciwciala IgG wyszly 48.
Pediatra ( z Bulgarii) zalecila diete bg od razu. Biegunki i bole brzucha ustapily juz na drugi dzien. W ciagu trzech miesiecy przytyl 3 kg.
Nadal jest na diecie bg, ma 10 lat i przy wzroscie 137cm wazy zaledwie 25,5 kg.

Nie wiem co robic dalej, wlasciwie nie mamy diagnozy. Kazdy lekarz mowi co innego.

Justyna W,
W naszym przypadku badanie wygladalo tak:
Zglosilismy sie b.rano w szpitalu. Dziecko musialo byc na czczo.Chyba to w sumie bylo najgorsze. Udalismy sie na sale operacyjna i po podaniu narkozy musialam wyjsc. Niedlugo potem bylam juz w sali wybudzen przy dziecku. Po kilku godzinach moglismy opuscic szpital. Dziecko czulo sie dobrze po badaniu.
Powodzenia.

  po badaniu...
Witam was.ostatnio bardzo rzadko pojawiam sie na forum, brakuje mi na wszystko czasu... Chce napisac wam ze dzisiaj mialam cytoskopie, jest badanie polegajace na wprowadzeniu cewnika ( ja bym powiedziala ze to wygladalo jak kolonoskop:D) do cewki i sprawdzenia moczowodow i pecherza,oczywiscie usypiaja przy tym, nawet doroslych... z narkozy sie wybudzilam w przeciagu 15minut... i po 30minutach poszlam juz do domu... co wyszlo w badaniu tego jeszcze nie wiem.ale mam nadzieje ze bedzie dbrze:) w koncu trzeba myslec pozytywnie, prawda?:) mozei do teraz jeszcze mjnie boli pecherz i cala reszta ale jestem zadowolona ze mam to za soba:) nie odpisaliscie mi na temat czy ktos z was mialzaleganie moczu...wiec zapytam tak, czy ktokolwiek z was mial problemy z pecherzem jakiej?
pozdrawiam bardzo serdecznie i postaram sie zagladac czesciej:)

  Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?
Jesli chodzi o kolonoskopie to ja zawsze mam w znieczuleniu ogolnym. Dzien wczesniej pije Fortrans i po temacie. Po samym badaniu nie czulem nigdy bolow brzucha ani nie mialem goraczki. problemy mialem tylko zwiazane z iloscia srodka usypiajacego.Kiedys przesadzil anestezjolog i caly dzien przekimalem

Najlepszy numer mialem po pierwszej kolonoskopii, ,gdy jadlem przez 3 dni poprzedzajace badanie kisiel.w sumie dzien badania byl piatym z koleji jak nie jadlem. Wybudzilem sie z narkozy a salowa przybiegla do mnie z.......obiadkiem w postaci smazonego kotleta i gotowanej kapusty!!!

I powiem wam - wyjechala z nim z sali jak na wrotkach Dobic mnie chyba chciala....

pozdrowionka

  Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?
Jak już pisałam, jedynie założenie wenflonu nie należy do przyjemności, bo jak podadzą Ci narkozę to prawie natychmiast odpływasz. Miałam pięć razy narkozę - cztery razy do zabiegu i raz podczas operacji ponad trzy godziny, bolał cięty brzuch, chciało się wymiotować... a po tych krótkich nic mi się nie działo poza tym, że po wybudzeniu zasnęłam z powrotem i trochę bolał brzuch. Przewalone być chorym i przewalone być kobietą, bo te cztery znieczulenia miałam z powodu ciąży. No, ale nic nie poradzimy, powtarzam da się przeżyć, są gorsze rzeczy w życiu. A w przyszłości, jak będę miała mieć zrobioną kolonoskopię, to tylko w znieczuleniu, bo na jawie było mało konfortowo...

  Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?
Lemoni napisał/a:
Jak długo czekacie po badaniu żeby coś zjeść?
jak tylko przebudziłam się po narkozie wzięłam się za jedzenie.W zasadzie to nikt nic mi nie mówił,postanowiłam więc nie głodować dłużej,ale fakt jest faktem,że długo to jedzonko u mnie nie zagościło chwila i szturmem do

mnie zawsze kazano po wybudzeniu z narkozy poczekać jeszcze ze 2-3 godziny i dopiero coś zjeść

  Jutro kolonoskopia...
Hej ja juz po szpitalu chodz w poniedzialek wracam. Przy czyszczeniu bolal mnie mocno brzuch pocztkowo nie chcieli mi podawac x-prep tylko lewatywy ale musialm wypic to dziadostwo nie moglam po ty wyjsc z wc. Po badaniu w koncu jest ok jak narazie zaleczyly sie zmiany w jelitach a co najgorsze ze objawy sa dalej takie same i lekarze mowia ze to teraz dla nich zagdka dlaczego tak jest. Mialam problem z wybudzeniem sie slyszlam jak do mnie cos tam mowili alemjak otworzylam oczy to nic nie widzialm i sie przestraszylam ja i lekarze ale jakos pozniej przeszlo naszczescie, ostatnio jakos trudno i ciezko mi sie budzi po narkozie ale bez niej nie wyobrazam se jak to mogloby wygladac .Obecnie boli mnie brzuch i leci krew ze mnie.POZDRAWIAM
a w poniedizlek bede miala kolejne badanie jakies z izotopami .

  dieta przed kolonoskopia
mam po prostu jutro z rana pojawić się w szpitalu na czczo a kolonkę mieć robioną już na drugi dzień. Czy to możliwe?


My tak zawsze mamy,a było już tych kolonek trochę.Rano przyjeżdzamy
do szpitala,po badaniach lekkie śniadanie i od 14 fortrans lub X-prep.
O 18 lewatywa i rano jeszcze raz,narkoza i badanie.Po wybudzeniu i
dojściu do siebie jedziemy do domu.

  Jak często musi być kolonoskopia?
ja mialam plytki sen i za nic nie zamienie go na glupiego jasia, przy pierwszej kolonce, mi go zapodali, no i prewie nie odjechalam, chyba mialam jakas reakcje nie zapowiedziena na sinstwo ktore mi wstrzykneli, a przy krotkim uspieniu, bylo super, na prawde, powoli mnie uspili, tlen do nosa, a po wybudzeniu, jeszcze w zabiegowym, mialam tylko przez 2 godziny zawroty glowy, ale na prawde lekkie....i tylko pod warunkiem takiej narkozy dam sobie nastepnym razem zrobic kolonke.........

  Jak często musi być kolonoskopia?
Albo jesli lekrz pozwoli X-prep
Słyszałam że wodę mozna pić Żywiec owocowa więc nie jest źle, na pewno nie umrzesz

Co do narkozy wybudzisz się napewno od tego jest anestezjolog, potem będziesz lekko otumaniona i troszkę senna i przejdzie po jakims czasie.Jedzenia od razu nie dostaniesz tylko najpierw zupka a dopiero kolacja pełna.W naszej chorobie najważniejsze jest - SPOKÓJ wiem że łątwo mówić ale zdaj się na doświadczonych CU i Crohnowców ja np. choruje 6 lat i zyję jak coś to chętnie udzielę wiadomości na PW

  Na wesoło 3
a ja opisze moja dzisiejsza kolo ale nagadalam glupot po narkozie! a wiec tak:powoli sie wybudzam,a lekarz do mnie mowi"no,swietny miala pani sen" ja oczy w slup i nie wiem o czym on mowi,a on mi streszcza,ze mowilam ,ze mi sie snilo, ze mam dluuuuga rure w d**** a na koniec dodaje:"no bardzo realistyczny ten sen"

  Śmierć kliniczna...
W naszym obecnym codziennym życiu, opisy z przeżyć tego zjawiska, jakim jest smierć kliniczna, stały się juz dość spowszedniałe, a nawet traktowane przez lekarzy, jako zwyczajny i stały program, porwacania i wybudzania sie pacjentów z narkozy.
Można by i tak to formalnie zjawisko ptraktować, nawet przyjąć, jako stałą nieodmienność takich procesów naszego urojonego i neuronwego świata, jego procesów elektrochemicznych, ale w wielu tych wydarzeniach występują obrazy, bardzo zróżnicowane, aczkolwiek zbliżone w swoim ogólnym plastycznym kształcie. Nie mam zamiaru zajmować się naukowymi szczegółami tego fenomenu, od tego są przecież wybitni specjaliści i naukowcy, tylko co sie z nimi stanie, kiedy te wszystkie ich wielkie dzisiaj naukowe wywody, legną w gruzach rozumnej świadomości ? Pozostawiam to pytanie przyszłości jutra, ono jest zawsze inne i bardziej doskonałe w realizacji świadomej rozdzielności fizyki polowej i duchowej. Bardziej mnie interesuje zjawisko wystepujących kolorów, które zapamiątała moja koleżnaka. Wspomniała ona, że podczas tego swojego nierealnego, a jednak pamiętnego stanu, otaczały ja trzy podstawowe kolory tj. czerwony, zielony i żółty, oczywiście pomijając białe światło, które zawsze występuje w takich specyficznych wydarzeniach.
Cdn. VER

  12 oddechów na minutę
efekt siedmio letniej pracy Janusz Świtaja, który uderzając w klawiaturę ołówkiem trzymanym w ustach napisał tę ksiązkę. Autor jest sparaliżowany od szyi w dól, na początku lat '90 etką najechal na Liaza. Świtaj wpierw charakteryzuje siebie sprzed wypadku - jest to obraz chłopaka, który szaleje, korzysta z życia i kocha motocykle. To wszystko kończy się w dniu wypadku, gdy wybudza sie z narkozy i nie może się ruszyć. Od tej chwili towarzyszy mu permanentny ból, który jest mniejszy, większy lub nie do wytrzymania. Wielkorotnie starał sie o odłaczenie respiratora. pzejmująca historia...ktora pozwala docenic to co sie ma

polecam

  Oddajmy hołd i pomódlmy sie za ofiary dzisiejszego wypadku
Rak ma różne oblicza, jedni sięmęcząw bólach bardzo długo inni nie, moją sąsiadkę rak pożarł w 2 tygodnie, nigdy jej nic niebolało na nic się nieskarżyła, pewnego dnia pojechała na pogotowie z bólem nerek okazało sięże to rak, zawieźli na operację ale już nie było co leczyć bo wszystko zjedzone. Nawet się z narkozy nie wybudziła i po paru dniach odeszła, wsumie to się nie męczyła ale to smutne że zdrowa kobieta była i tak szybko zmarła

  K jak Kelly
który jak tylko usłyszał o operacji zaczął się drzeć w niebogłosy "nieeeeee tylko nie to", usłyszawszy te krzyki w zakrwawionym kitlu wybiegł n korytarz doktor Pawica z doktorem Burkskim i niemal jednoczesnie krzkneli "zamknij się kretynie bo nam pcjenta z narkozy wybudzisz"

  oczy
W naszym przypadku wyszlo to, przypadkiem. Pies spal do rtg, biodra. Jak spal, to cos przy okazji wspomnielismy o ropiejacych oczach. Wet zagladnal, stwierdzil ta przypadlosc i zaporponowal ze jak juz pies spi, to moga odrazu sie tym zajac.

Ogolnie pies zniosl dobrze, choc polecam bycie przy psie gdy ma sie wybudzac. Tym bardizej, ze oczy moga mu lzawic krwawymi łzami, wiec i widziec bedize mu poczatkowo zle no i jesli pierwsza narkoza to tez nie bedize wiedzial co sie dzieje.
SAmbu jak sie wybudzal to akurat bylem za drzwiami, on wpadl w panike i strasznie zaczal plakac. Wet szybko mnie wpuscil. Jak wpadlem do pokoju zobaczylem taka sierotke na kocyku, ktora lezy i placze, wyje...nie mogl sie podniesc po narkozie, to taki biedny w obcym miejscu lezal, a w oczach krwawe lezki. Jednak jak tylko uslyszal moj glos to przestal, nasluchujac. A jak tylko przylozylem reke pod nosek i mnie poczul to zaczal, takim spiacym ogonkiem jeszcze, do mnie merdac.

Czy same oczka mogly go bolec, nie wiem. Nie dzialo sie nic dziwnego, moze nawet nie czul ze tam cos mu robiono. Bardizej byl zszokowany narkoza, tym co sie dzieje, procesem wybudzania. Z samymi oczami nie mielismy problemow i faktycznie przestaly tak ropiec.

Od tamtej pory nigdy nie zostawilem swojego psa dluzej niz na trwanie samego zabiegu. I innym tez polecam.

  oczy
Aniu jak mówiłam Ci przez telefon, Garncarz jest rewelacyjnym lekarzem. U nas krople z antybiotykiem nie pomogły. Teraz oczka są raz na jakiś czas zaczerwienione, ale to najczęściej w lato jak się piasek wsypie- przepłuczesz świetlikiem i jest luz.

No i pies wybudzający się z narkozy to tragedia. Nuka miała z 1,5 roku jak miała to grudkowe zapalenie trzeciej powieki- no i jakoś nie wspominam tego tragicznie. Po sterylce się szybko budziła, ale potem bardzo źle czuła. Natomiast wiadomo zabieg, a operacja...

Czy ktoś słyszał, że rhodesiany mają problemy z normalną narkozą i podaje im się do tego celu jakiś specjalny preparat? Ja kiedyś słyszałam taką teorię...

  oczy
pierwsze slysze. JAk cos to jakis egzemplarz moze na cos zle reagowac, ale nie rasa :)

moje zwierze spalo 4 razy. z czego 3 w okresie 1,5 miesiaca. Z narkozy najgorszy moze byc pierwszy raz, ale jak zminimalizowac ewentualna traume psa napisalem wyzej. Dodalbym do tego jeszcze, zeby do wybudzania polozyc psa na jakims jego kocu, bedize mial swoj zapach :) no i byc przy nim. Aaa i najwazniejsze, nie uwaf w pelni psu. NIby kazdy wie, ze jego pies nie chapnie, ale to sa szczegolne okolicznosci. Moze sie zle stac przpadkiem. U nas wet raz mialby kilka palcy mniej. Pies jak sie zorientowal, jak zaczal bardziej kontaktowac normalnie go przepraszal :)

  Szpital
Oddziałowa wróciła z dzbankiem soku marchewkowego i dwoma szklankami. Postawiła je na stoliku i spojrzała po nich - Nalać panom? A co do tego, czy ktoś o panów pytał, to tak, taka jedna młoda kobieta. Młódka jakaś. Pytała się, kiedy będzie mogła się z Panami widzieć, ale wtedy jeszcze nie wybudziliście sie nawet trochę z narkozy, więc odesłałam ja do domu i powiedziałam, ze skontaktuję się z nią, jak tylko któryś z Panów się obudzi, więc zostawiła swoją wizytówkę. Powiedziałam już recepcjonistce, żeby do niej zadzwoniła. Możliwe więc, że jeszcze dzisiaj Panów odwiedzi. Zresztą potem zapytam recepcjonistki, co tamta powiedziała. Podać coś panom jeszcze? Czy mogę już iść? Muszę jeszcze zrobić obchód i znaleźć jakichś dobrych rehabilitantów, inaczej jak Panowie zrobią coś nieprzemyślanie, możecie się już wtedy nie nadawać do poskładania. Kości nie pozrastały sie jeszcze.

  Następny w kolejce - Piotr
OOO Przykro mi za te komplikacje. Ja po wybudzeniu pierwszą najważniejszą rzeczą ,o jaką pytałem to ,,czy cel operacji został osiągnięty " ?i otrzymałem odpowiedź , że prawie i trzeba było za rok dołożyć jeszcze mały stendgrafcik . Nie zdecydowano się na operację całości na raz bo trwało by to jeszcze cztery godziny i anastezjolodzy odradzili tak długą narkozę właśnie z racji komplikacji

  wet-kabaty
Moja Zośka ma zaburzenia hormonalne, często ma menstruację, miała cysty na jajnikach, dwa tygodnie temu miała mieć zabieg (wycięcie macicy i jajników), ale cysty zniknęły, więc weterynarz zabiegu nie przeprowadził. Nie leczył jej nigdy hormonami, jeśli cysty się odnowią to zrobi zabieg. Co do kosztów, to dla mnie one nie grają roli, bo uważam, że Zośka jest warta każdą sumę, a co do cierpienia, to owszem, jest (jak przy każdej narkozie i zabiegu), ale nie jakieś tam strasznie długie. No i ryzyko: też jest, ale jeśli jest dobry weterynarz, to myślę, że nie ma strachu. Ja chodzę z Zosią do wetka, który dziesięć lat temu przeprowadził na moim chomiku dżungarskim operację usunięcia nowotworu. Uśpił go, zoperował i wybudził. Myszę, która ważyła jakieś 5 dag! Tak więc, skoro chomika się da wybudzić, to świnkę też się da Trzymam kciuki, życząc zdrówka!

  świnka ma problem z pobraniem pokarmu
każdy pomyśli, że to zęby... ale chyba jednak nie.Mam podobny problem już z 3 świnką. Zaczęło się od tego, że nagle przestała jeść, z tym, że nie nie miała biegunki jak poprzednie. Poszłam wiec z Guciem do weta, ten dał mu zastrzyk na wzmocnienie i powiedział, że jak sie nie polepszy, to przytnie mu zęby. Nie polepszyło sie. Gucio dostał narkozę i przycieli mu trzonowce i przednie. Po wybudzeniu coś próbował jeść. Ucieszyłam się, że to były zęby, ale radośc trwała krótko...Przestał jeść. i znowu powtórzyła się historia z gerberkami, glukozą i wciskaniem na siłę sałaty. Pewnie wiecie, o czym mówię...Myślałam, że to może jakaś bakteryjna choroba albo pasożyty. Dostał więc piołun na odtrutkę. Nawet mu smakował. Trochę mu po tym wrócił apetyt, ale nie na długo. Miał chęć jeść, ale nie mógł złapać. Nie gryzie nawet mnie. Ja już nie wiem, co to może być. Zauważyłam, że Gucio ma zaczerwienione łapki. Ale czy to może być przyczyną choroby i tego, że nie je? Błagam, pomóżcie mi. Bez Waszej pomocy świnuś umrze...

  Alanek - Problemy ;(
Poszukam dzisiaj . Byłam wczoraj w sklepie i wogóle nie było. Zaraz pójde do innego i kupie jeśli będzie . Zobacze też tą zupke jarzynową .A i Alan NIC oprócz tych zupek nie je .. dzisiaj bardzo,bardzo mao obgryzł jabłko.Co mam zrobić ? Teraz ide na spacer to pokupuje .
Pozdrawiam i dzięki za rady

Pozdrawiam !

Ps. Jakie jest ryzyko nie wybudzenia sie z narkozy ?

  Przerost ząbków
Wszystko zalezy w jakim stanie i kondycji obecnie jest swinka. Jesli niewiele schudla, ma jeszcze energie to moze wszystko byc OK. Mnie lekarz uprzedzil o powiklaniach <moze sie nie wybudzic, krwotok itp> Jednak obudzil sie, ale juz nie zaczal jesc wtedy byl juz chudziutki i oslabiony, psychicznie nie dal rady bo coagle mysal ze go bedzie bolec dlatego nie jadl

trzymam kciuki,

PS sam zabieg --. swinka zostaje poddana narkozie, wtedy lekarze obcinaja zabki <przycinaja>, pozniej zastrzyki na wybudzenie itp.

  Przerost ząbków
Ważne jest żeby weterynarz zastosował narkozę wziewną. Jest ona nieco droższa, ale nie obciąża tak organizmu i są naprawdę niewielkie szanse zeby zwierzątko sie nie wybudziło. Jedna z moich koszatniczek - Leon miał narkozę wziewną właśnie, a przecież koszatniczka jest dużo mniejsza niż świnka - i wszystko odbyło się bez problemu.

Pati

  Przerost ząbków
Co do narkozy - czy wziewna, czy nie, jeśli wet zna się na gryzoniach to nie ma większego znaczenia - przy każdej narkozie istnieje minimalne ryzyko, ze pacjent sie "zatrzyma" - jednak nawet jeśli się zatrzyma, nie znaczy to że nie da sie go odratować (w sumie znam dwa przypadki, gdzie pacjent przestal oddychać, pies i królik - co wiecej, w przypadku psa stanelo tez serce - adrenalina, reanimacja i pies wrócił. - krolik tez przezyl) Co jeszcze - w przypadku narkozy normalnej, u gryzoni najcześciej stosuje sie tzw. domitor - ma on ta zalete, że istnieje 'wybudzacz' do niego - po podaniu antisedanu, zwierzak wybudza sie mniej wiecej w ciagu 15 minut. Przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę, ze po zabiegach zwierzaki sa oddawane właścicielowi już wybudzone - tzn. na tyle, ze nie ma ryzyka, że stanie się coś z czym narkoza miałaby coś wspólnego.

I taka mala dygresja - bardzo wiele osob, boi się sterylizować/kastrować zwierzeta, własnie w obawie, ze nie wybudza sie z narkozy - czyli bezpodstawny starch - z prostego powodu - gdyby ryzyko bylo wieksze niz ulamek procenta, nie stosowaloby sie tego "na codzein"

  Wybudzanie z narkozy
Witam wszysykich bardzo dawno się nie odzywałam, ale to z braku czasu.
Moja rudzinka miała dziś rano operacje usunięcia kaszaka, pisałam kiedyś o tym, ale wtedy inny wet powiedział mi ze to włókniak.
Potrzebuje informacji o wybudzaniu z narkozy, kiedy dawać jeść śwince, itp. rudzik już się wybudził, nawet ugryzła mnie dość mocno w palec, ale wet powiedział że to dobry znak.
Ma dość duże cięcie kaszak był spory, średnicy ok 3 cm.
Ranka jest opryskana jakimś środkiem z aluminium, cała koloru srebrnego, świnka dostała też antybiotyk.
Bardzo mi jej szkoda, chciałabym jej jakoś pomóc...
Muszę też zabezpieczyć jakoś jej rankę, macie jakieś pomysły?
Ma dodatkowe zabezpieczenie szwem wewnetrznym (wszystkie szwy rozpuszczalne) ale nie chce żeby sobie te zewnetrzne pozrywała. Ranka znajduje się na pupce po lewej stronie.

Proszę o rady
Pozdrawiam
Ewelina

  Wybudzanie z narkozy
Moja Tosieńka też miała wycinanego kaszaka (drugi wet mowił że to ropień). Zabieg odbył się na koniec października. BArdzo się bałam! Prosiaczek najpierw nie chciał usnąć a potem długo się z narkozy wybudzał (ok.1,5 godziny). Kiedy patrzyłam na to bezwładne ciałko to ryczałam jak głupia. Potem w domu była jeszcze trochę hmmmm ... jak to ująć.... niesprawna do wieczora. Wieczorem już normalnie jadła sianko. JAk wrócę z uczelni to wstawię fotki Tosi po zabiegu.

  Wybudzanie z narkozy
zapalenie pluc nie robi sie z niczego - najpierw musi dojsc do przeziebienia - a to potrafi trwac potem przeziebienie przeradza sie w zapalenie oskrzeli - a dopiero na koniec w zapalenie pluc. Skoro "zachorowal" dwa tygdnie po zabiegu istnieja dwie opcje - albo byl juz przeziebiony podczas zabiegu, albo pod narkoza i podczas wybudzania się, nie zostal dostatecznie dogrzany. ze wzgledu na czas to bardziej prawdopodobna jest druga opcja - przeziebil sie, a po dwoch tygodniach przeziebienie przerodzilo sie w zapalenie pluc. To, ze moglas nie zauwazyc, ze jest przeziebiony jest bardzo mozliwe - swinki po mistrzowsku udaja ze wszystko jest w porzadku.

  skora i kosci!
Mówiąc o granulacie Vitapola, miałam na myśli ten przeznaczony dla wszystkich gryzoni, w zielonym pudełku. Ze wszystkich które miałam, on się najlepiej rozrabiał i najchętniej był zjadany przez moje chore świnki.
Oczywiście bez porównania lepsze by były te karmy w proszku do rozrobienia z wodą.

Jeśli prosiak jest w złym stanie weterynarz może zrezygnować z podania narkozy, ponieważ przy niedożywieniu, dużym osłabieniu, jest spora szansa że świnka nie przetrzyma narkozy.

Narkoza podawana jest po to by dokładnie obejrzeć stan zębów (przede wszystkim tych ułożonych na samym końcu) oraz by prosiaka unieruchomić (by nie wyrywał się podczas przycinania), co za tym idzie, teoretycznie - by zaoszczędzić mu stresu.

Jednak ja spotkałam się z kilkoma weterynarzami, którzy zupełnie odchodzą od wykonywania tego typu zabiegów w znieczuleniu ogólnym, ponieważ ma ono zbyt duży wpływ na organizm, by stosować go przy takim zabiegu, jakim jest tarnikowanie (organizm dosyć długo regeneruje się po narkozie), do tego dochodzi wybudzanie, rekonwalescencja - nie dość że prosiak jest osłabiony niejedzeniem, to jeszcze dodatkowo musi "walczyć" ze skutkami znieczulenia, co przy zaburzeniach trawienia (często występującym przy problemach z jedzeniem) jest bardzo trudne.

Powodzenia, i pisz co ze świnkową.

  ???pomóżcie - świnka charczy
co mam zrobic???????mam sie zgodzic na operacje??????



szczerze? Prawda jest taka, ze nie masz innego wyjscia - nowotwor maja to do siebie, ze do pewnego momentu rosna, a potem zaczynaja sie "rozpadac" - tworzy sie niegojaca sie rana, komorki nowotworowe zaczynaja wedrowac wraz z krwia w glab organizmu (gwarancja przerzutow - nawet jesli przed rozpadem nowotwor byl lagodny) silny stan zapalny, sepsa i ogolnie - mozna wtedy zrobic juz tylko jedno - uspic.

Skoro guz jest wilelkosci orzecha wloskiego to nie ma co sie zastanawiac.

ale on jest bardzo dobrym weterynarzem...a kto powiedzial ze nie mial do czynienia z gryzoniami???



nie wiemy skad jestes, nie wiemy u jakiego weta bylas, tekst , ze "swinka moze sie nie obudzic" (narkoza ZAWSZE jest ryzykiem - u kazdego gatunku. Owszem - moze sie nie wybudzic - jednak jesli wt zna sie na gryzoniach, umie przeprowadzac zabiegi i operacje jest to ryzyko naprawde niewielkie)

  ???pomóżcie - świnka charczy
Anabelle co z Twoją świnką?
Ja mam z moim prośkiem identyczny problem! Mój zwierzak przez 3 tygodnie był leczony zastrzykami, doustnie antybiotykiem, kompresy, maść, kąpiele w naparze rumianku.Lekarka leczyła go w kierunku ropnia podsutkowego ale od początku mówiła, że może to być nowotwór. Po opisanym leczeniu sutek się zmniejszył /regularnie miał też wyciskanie - była to krew brązowa, rozwodniona i na koniec taka świeżoczerwona/. 2 dni temu został zoperowany - przeżył, wybudził się z narkozy i w nocy schrupał małego ogóraska, pił wodę, a od rana już normalnie je i produkuje zdrowe bobki. Wycięty materiał został odwieziony do zbadania i w piątek mam sie dowiedzieć o wynik. Sutek mojego świniuszka powiększył się do dużego rozmiaru w ciągu kilku dni, pewnie w środku rosło dużo dłużej i gwałtownie nabrzmiał - dlatego najpierw leczenie w kierunku ropnia, pod sutkiem w ciałku był wyczuwalny guzek i to z niego przez kanał mlekowy wyduszana była była krew z ropą!
Trzymaj się i odpowiedz, taka wymiana doświadczeń, opisy objawów i leczenia przyda się innym.
Zanim tu trafiłam pisałam o prośku na forum gryzoni, dam znać jaki wynik badania wycinka.

  Od jakiego wieku mozna dopuszczac swinki morskie?!:)
Witam ponownie.

Rozmawiałam z wet-em, w sobotę idę na zabieg z Bazylim.Mam nadzieję ze wszystko się uda i świnek wybudzi się z narkozy.Tego najbardziej się boję.Narkozy.Jak by to nie było jest to igerencja w naturę.

Dla zainteresowanych:
1dzień przed narkozą trzeba wysprzątać klatkę wsypać tylko wiórki (BEZ SIANKA),i nic nie dawać do jedzenia tylko woda do picia i to też na 5 godzin przed zabrać.

Mam jeszcze jedn pytanie;jak duża powina być klatka na 2 świnki??każda powinna mieć swoją miseczkę??

  Moje śliczne maleństwo
Niesety ryzyko jest zawsze...:( np. może się nie wybudzić z narkozy...albo żle wykonany zabieg może doprowadzić do komplikacji..gdzieś to już ktoś opisywał...poszukaj sobie i poczytaj..wpisz słowo kastracja w opcji SZUKAJ u góry i tam wyświetla Ci sie wszystkie tematy związane z kastracja..
powodzenia.

  Ciepłe uszka i inne
Cześć ta świnka o której pisałam w temacie "Osowiała..." zdechła. Ale staram się o tym nie myśleć. Mam inną świnię nazywa się Milka i dziś zauważyłam że cały czas siedzi skulona w kącie klatki odwrócona do niego główką, a oprócz tego ma bardzo ciepłe uszka. Je tak jak zwykle, pije trochę mniej, ale pije.
Co to może być? A może po prostu sobie odpoczywa? Pomóżcie!

Słuchajcie właśnie wczoraj zauważyłam że ma sklejone oczko ropką więc wzięłam i przemyłam je rumiankiem, świnka otworzyła oczko, ale nagle zauważyłam że ma pod główką wielki bąbel!!! Dziś byłam z nią u weta i powiedział że to GUZ!!! Powiedział też że muszę podawać jej pewne lekarstwo przez 5 dni i ma sie uodparniać i potem zrobi jej operację, bo teraz nie może tego zrobić bo nie wybudziłaby się z narkozy. Proszę pomóżcie mi! Może wasza świnka miała guza? Czy przeżyła? Czy żyje do dziś? Piszcie, bo czuję że niedługo napisze o niej w "Krainie wspomnień" Bardzo się boję.

  Ciepłe uszka i inne

Słuchajcie właśnie wczoraj zauważyłam że ma sklejone oczko ropką więc wzięłam i przemyłam je rumiankiem, świnka otworzyła oczko, ale nagle zauważyłam że ma pod główką wielki bąbel!!! Dziś byłam z nią u weta i powiedział że to GUZ!!! Powiedział też że muszę podawać jej pewne lekarstwo przez 5 dni i ma sie uodparniać i potem zrobi jej operację, bo teraz nie może tego zrobić bo nie wybudziłaby się z narkozy. Proszę pomóżcie mi! Może wasza świnka miała guza? Czy przeżyła? Czy żyje do dziś? Piszcie, bo czuję że niedługo napisze o niej w "Krainie wspomnień" Bardzo się boję.



Trudno wyrokować, być może to jest ropień... i ropa znajduje ujście oczkiem.
W tej sytuacji powinnaś zdać się na weta, bo przez internet możemy Cię tylko wesprzeć, ale świnki w ten sposób nie wyleczymy. Wet prawdopodobnie wzmacnia świnkę przed operacją, bo silna świnka ma większe szanse na wybudzenie.
Pisz na bieżąco co ze świniaczkiem. I myśl pozytywnie. To dobrze robi

  Czy to nowotwór? :(
Wiki czuje się bardzo dobrze - biega teraz po balkonie;) w zasadzie nie widzę żadnych zmian w jej zachowaniu, je normalnie, a teraz dodatkowo ją trochę bardziej podkarmiam, żeby we wtorek była w najmożliwszej pełni sił;)
Jesli chodzi o operację - czy świnek dotyczą podane na forum zasady przed/po operacji? Czy trzeba postępować jakoś wyjątkowo - np. nie karmić 12-24 godziny przed operacją, ani w dniu po, nie podawać wody 2-4 godziny przed operacją i do całkowitego wybudzenia, itp?
Pani weterynarz zna się na gryzoniach, robiła duzo operacji świnkom - i właśnie mi powiedziała, że czasami jest tak, że świneczki bardzo źle znoszą narkozę. Ale ja już uwierzyłam, że będzie wszystko dobrze (bo nie może być źle!).
Pozdrawiam i dziękuję Wam bardzo! Nie wiecie nawet jak mi pomagacie!

  Tłuszczak/ kaszak w świnki morskiej.
Chyba rana strasznie boli świnkę, bo jak tylko jej przeszło znieczulenie zaczęła dosłownie rzucać się na pręty klatki, gryźć je, piszczeć i biegać w kółko.



pudlo - to nie bol, tylko odjazd - srodki uzywane do narkozy ( w szczegolnosci ketamina - ale tak naprawde to wszystkie) maja dosc ciekawe wlasciwosci, ktore ujawniaja sie gdy narkoza przestaje dzialac - dokladniej - wlasciwosci halucynogenne - mowiac wprost - zwierze, czy tez czlowiek po narkozie, jest mowiac wprost - nacpany. wiec zachowania przy wybudzaniu sie moga byc bardzo rozne - od strachu, przez totalna furie.... u kazdego inaczej to wyglada...

  ZNOWU KOSZMAR SIE ZACZYNA!
Dzisiaj o 14godz. Fibunia ma zabieg w narkozie ,ale wet nie jest pewny na 100%czy czy to ząbki po czekamy zobaczymy mam po nią przyjść o 19godz ,aż się całkiem wybudzi mama już mi powiedziała że więcej na leczenie nie daje!! kasy bo za dużo to kosztuje dzisiaj 50 zł a leczenie Suprry też tyle wynosi :może będą już zdrowe

  Antybiotyk konieczny przy kastracji?
No właśnie to samo pomyślałam, popołudniu jeszcze do niej podjade i posłucham jak ona to wszystko widzi, czy wogóle potrafi taką kastrację przeprowadzić, zmartwił mnie już sam fakt jak powiedziała, że to łatwy zabieg, ale istnieje ryzyko, że świnka się z narkozy może nie wybudzić przecież jak się jej da odpowiednią dawkę to czemu ma się znów nie wybudzić Tylko właśnie jestem już u drugiego weta i każdy tak raaguje na wiadomość kastracja świnki Iras dziekuje za pomoc.

  Antybiotyk konieczny przy kastracji?
to ja sie pochwale!
dziś wykastrowałam mojego prsoaiczka od razu sie obudził i narazie jest ok, oczywiscie jest jeszcze mało ruchliwy praktycznie siedzie w miejscu ale go boli wiec nie dziwne
dostal bardzo lekką narkoze+miejscowe zeby było bezpiecznie i zeby sie na 100% wybudził ciesze sie ze juz za mną, ale nie mogłam wytrzymac i nie siedziałam w lecznicy bo chyba bym tam padła od razu zrobił chyba z 15 bobków w przeciwienstwie do Twojego paulinka mam nadzieje ze nie pojawia sie kompliacje

  Gicusia nie ma już wśród nas :(
Witajcie..wybaczcie że tak długo się nie odzywałam, ten rok jest dla mnie bardzo dziwny i inny..w marcu Gicuś zaczął szaleć-hormony biły mu do główki i zaczęły się walki z Bąbelkiem. Postanowiliśmy z mężem wykastrować Gicusia, bo Bąbelek już był kastratem. No i stało się - zabiega cały odbył się prawidłowo-opiekowaliśmy się Nim po zabiegu jak naszym kochanym dzieciątkiem...wybudził się z narkozy i następnego dnia mieliśmy pojechac do weta na zastrzyk przeciwbólowy i wzmacniający..i po nim nagle Gicuś dostał wstrząsu-oczywiście nie wiedzieliśmy o tym..zauważyliśmy że nagle zobojętniał a czuł sie przed zastrzykiem już bardzo dobrze...zabraliśmy go do domu..siedzieliśmy z nim cały wieczór trzymając go na rączkach..a on biedny powoli odchodził od nas następnego dnia niestety pojechaliśmy do pracy i po powrocie siedział w tym samym kąciku w klatce co rano..zabraliśmy go odrazu do weta ..bo widzieliśmy że on umiera..wet położył go na rozgrzaną poduszkę dał mnustwo zastrzyków a ja cały czas trzymałam go za siapkę i mówiłam że go kocham niestety nie udało się go uratować..odszedł do tej pory płacze jak tylko sobie przypomne Kocham go cały czas..i zawsze będzie w Naszej pamięci..był naszym prezentem ślubnym i pierwszą świneczką w życiu...to jego ostatnie zdjęcie


A teraz jeszcze jedna przykra wiadomość
Bąbelek ma ropień w gardle..ale o tym w innym temacie.. chciałabym wierzyć że będzie dobrze

  Mikesch i Rene przechodza zabieg kastrowania.
Tak wiec ,maz zawiozl Mikescha o 9 i tam go zostawil .Kazali nam przyjechac go odebrac o 17.15 czyli kupe czasu tam byl.Moze i dobrze,bo byl pod obserwacja i nie musialam ogladac tego stanu,jaki jest zaraz po wybudzeniu sie z narkozy.
Przywiezlismy go,zapakowalam do klatki i siedzi juz na domku ,jakby nic sie nie stalo i dalej pracowicie probuje przegryzc prety,by przedostac sie do dziewczyn.Zjadl troche salaty i mimo ,ze jest jakis lekko otumaniony,znajduje dosc energii by zwiac na moj widok do domku.
No moze tak bylo przed chwila.
Teraz sie rozlozyl na sianie i lezy,nie wiem czy leki przeciwbolowe przestaja dzialac ,czy tylko sobie odpoczywa.Rana nie wyglada wspaniale,niby nie musze jej niczym przemywac ale musze ja obserwowac,czy sie nie zmienia.
Za 10 dni,musi isc do kontroli,czy wszystko sie slicznie zagoilo.Teoretycznie zdolnosc pokrywania moze miec do ok 21 dni po zabiegu,bowiem samiec potrafi gromadzic sobie nasienie.Lecz to nie jest powiedziane ,ze tak musi byc.Dzis wspolnie z lekarzem podjelam decyzje,ze juz jutro polacze swinki.Co ma byc to bedzie.Jesli bedzie -to poraz ostatni w zyciu.Lekarz twierdzi,ze rzadko sie zdarza,ze po zabiegu kastrowania, swinek mimo wszystko pokryje samiczke.No coz.Nie bede mu przedluzac tego czekania.On juz tak pragnie byc we wspolnej klatce,ze serce mi sie kraje,jak probuje sie przedostac.Mysle,ze w towarzystwie lepiej zniesie przezyty stres i zapomni o bolu.

  Najpierw świerzb, potem biegunka, teraz trzonowce
Jesteśmy po wizycie. Aria została w lecznicy. Miała zabieg. Dostała jakąś delikatną narkozę i dr Baran sprawdził jej pysia. Z doktorem niestety nie rozmawiałam po zabiegu, ale przekazał informację, że coś w pysiu znalazł i usunął (nie wiem, czy to zęby czy co). Jutro będę wiedzieć więcej jak ją będę odbierać. Ponoć właśnie się wybudza. Maleństwo moje.
Co do świerzba, to Księżna, Toffi i Loko są w porządku, dostały tylko ivomec na kark, zastrzyki nie były konieczne. Koniec z przemywaniem. Z Arią jeszcze nie wiadomo. Ma jeszcze gdzieniegdzie strupki. Zeskrobiny pod mikroskopem nic nie wykazały, w lampie nie świeci, ale zrobiliśmy jeszcze posiew pod kątem grzyba. W najgorszym wypadku ją jedną czeka jeszcze zastrzyk. Wbrew wszystkiemu cieszę się, że jednak coś w tym pysiu było nie tak, jak powinno. Najgorsze było dla mnie to czekanie, świadomość, że nic się nie da zrobić, bo "świnka jest zdrowa". Tak to przynajmniej wiem z czym mam do czynienia.
Proszę, trzymajcie kciuki nadal. Bardzo nam są potrzebne.

  Jak zajmować się ciężarną świnką ? Nelcia w ciąży!
Doktor Wojtyś jest dobra, ale bardzo "oblegana". Ja ze swojej strony polecam Oazę, cała lecznica specjalizuje się w zwierzętach egzotycznych, na miejscu jest szpital gdzie prośki dochodzą do siebe po zabiegu (są trzymane jeden dzień, a w większości klinik oddaje się świnkę właścicielom jak tylko wybudzi się z narkozy), pod czujnym okiem weterynarzy (wliczony w cenę zabiegu). Wszystkie dana tele-adresowe są w dziale o polecanych wetach w Warszawie.

  10 dni po kastracji
bo świnki bardzo źle znoszą narkozę i boi się , że się nie wybudzi



czyli tlumaczac na ludzki - po prostu nie zna sie na gryzoniach i boi sie cos spaprac.

swinki znosza narkoze tak samo jak kazde inne zwierze - trzeba po prostu wiedziec jak sie dawkuje i jaka mozna podac

  10 dni po kastracji

bo świnki bardzo źle znoszą narkozę i boi się , że się nie wybudzi



czyli tlumaczac na ludzki - po prostu nie zna sie na gryzoniach i boi sie cos spaprac.

swinki znosza narkoze tak samo jak kazde inne zwierze - trzeba po prostu wiedziec jak sie dawkuje i jaka mozna podac

no chyba się niezbyt zna, bo zaliczyła świnki do zwierząt egzotycznych , nic będę szukać dalej, bo jeden miot mogę mieć, ewentualne młode świnki miałyby dom, a napewno byłyby śliczne - samica rudo-biało-czarna rozetka, a samiec długowłosy(jeszcze włoski mu nie urosły) beżowo - szary:D ale wolałabym, żeby na jednym miocie się skończylo:)

  Kastracja - głodówka, ręczniczki papierowe i cała ta reszta.
Moje świnki miały zabieg między godziną 16 a 18, i tego samego dnia wieczorem jadły już suchą karmę, a następnego dnia już całkiem normalnie. Podejrzewam że to zależy od decyzji weterynarza, no i od świnki - jak szybko się wybudzi, jak zniesie narkozę.

Ja po zabiegu trzymałam panów na ręcznikach papierowych - nie brali się za ich jedzenie, ręczniki trzeba wymieniać codziennie. Mają ten plus że od razu widać na nich jeśli z rany zaczyna się sączyć krew.

Radzę po zabiegu kilka dni trzymać świnki oddzielnie, będą spokojnie dochodzić do siebie, bez gonitw i nerwów. Szybciej odzyskają siły i mniejsze jest prawdopodobieństwo ze szwy się rozejdą Należy też pilnować zeby swinki nie grzebały sobie przy szwach, jeśli za bardzo się nimi interesują, zrobić kołnierz z kawałka kliszy RTG. Świnek przez kilka dni po zabiegu nie należy wypuszczać na wybieg, szaleństwa ze szwami na brzuchu nie są wskazane, a szorowanie nimi po podłodze i kurzu tym bardziej.

  Kastracja - głodówka, ręczniczki papierowe i cała ta reszta.
U ludzi stosuje się ,,głodówkę" przed narkozą bo w w reakcji z nią mogą wystąpić nudności i wymioty po wybudzeniu,po prostu organizm nie trawi w narkozie i żarełko zalega w przewodzie,plus chemiczne reakcje zwiazane z narkozą, to fakt, myślę że podobnie jest u zwierząt? Świnki raczej nie zwymiotują i mogą mieć problemy, a wogóle świnki mogą wymiotować? Dlatego chyba lepiej nie obżerać malucha przed zabiegiem ,piszę bo też będę miała chłopaka na kastrację i temat zainteresował mnie..

  Kiki jest chłopcem! O_o - kastracja?
Tak wyglada caly zabieg:

Polega on na chirurgicznym usunieciu obu jader i najądrzy. Przed zabiegiem weterynarz bada ogolnie zwirzatko, potem podaje znieczulenie- tu ogolne. Ze wzgledu na niewielkie rozmiary zwierzecia jest to narkoza iniekcyjna (domiesniowa). Wiaze sie to z przedluzonym okresem wybudzania. Bezposrednio po swinek spi, ale powolutku dochodzi do siebie;). Ciecie jest ok. 1-centymetrowe. Po operacji swince zakłada się 2 do 3 szwów (zaleznie od wielkosci swinki). Wiekszosc weterynarzy stosuje nici rozpuszczalne, co eliminuje koniecznosc zdjecia szwow.

Czas trwania zabiegu: zabieg trwa krotko (około 10 minut).

Juz po upływie doby swinka czuje się dobrze. Mimo to stosuje się antybiotyk i zaleca się wizyty kontrolne u weta. U prosiaczka istnieje zwiększona podatność na infekcje rany. Dlatego zalecane jest codzienne przemywanie okolicy rany lagodnymi roztworami odkazajacymi (ktore napewno dostaniesz w weterynarii).

  Kiki jest chłopcem! O_o - kastracja?
no to się porobiło.. .."kiki" jest jeszcze mały do kastracji nadają się świneczki w wieku 6-8 miesięcy ..600-800 gram tak jak pisała moherek ..a on jeszcze tyle nie waży pewnie.
ja za zabieg ten płaciłam 60 zł. Bąbelek najpierw dostał jeden zastrzyk i trzymalam go na raczkach jakies 20min..patrzył na mnie tym swoim uroczym oczkiem...a potem wet go zabrał i maluszek wrócił do mnie po 20 minutach juz lekko wybudzony ale nie do końca.zpakowałam go w reczniczek i pudełeczo, żeby go nie przewiało i nie zmarzł. a w domku leżał na klatce piersiowej mojego męża więc miał cieplusio. noc spędził w transporterku wyscielonym ligniną , prześcieradłem i ręcznikiem..nad ranem był już w pełni sił..zaczął jeść i pić .pamiętaj że przed zabiegiem świnek nie może nic jeść ok.12 godzin..ponieważ musi miec pusty brzusiu żeby nie miał później problemów z oddychaniem w czasie narkozy. no i nie moze pić jakoś godzinke dwie przed zabiebiem. Natomiast po zabiegu lepiej też nic nie dawać mu jeść ani pić ponieważ narkoza działa jeszcze jakiś czas i może się zachlysnać bo języczek dobrze nie bedzie jeszcze dzialal.Życze powodzonka.JAkbyś chciala jeszcze cos wiedziec to pisz do mnie na priv.opisze ci co i jak.Pozdrawiam.i trzymam kciuki..bedzie dobrze

  Już nie wiem co mam robić... :-( [*]
Wróciliśmy...
Szop miał ząbki i policzki sprawdzane pod narkozą... znowu został w lecznicy.
Podobno jak tylko się obudził - pierwsze co zrobił, to ruszył do miski z ziarenkami, co bardzo zdziwiło panie lekarki, bo zwierzęta po narkozie, zaraz po wybudzeniu są jeszcze "śnięte" i leżą spokojnie...
Mogę się założyć, że pomyślały, że go w domu nie karmie

Wcześniej wspomniana biegunka była/jest spowodowana antybiotykiem, lekarstwami na pleśniawki itp. Cały czas jedziemy na lakcidzie.

Co mnie trochę zaniepokoiło... to to, że Szopenowi nie dałam dzisiaj Gerberka, i waga poszła mu w dół, chociaż w rękach wydaje się grubszy...
Nie wiem, może Gerberki "sztucznie" napędzały jego wagę - a teraz jedząc w miarę normalnie, będzie mu się odkładało tam, gdzie powinno...?

  Już nie wiem co mam robić... :-( [*]
To nie zwichnięcie żuchwy.
To złamanie. Nie do wylecznia.
Zęby nie nachodzą na siebie.
Żadne.
Prosiek nie będzie mieć zabiegów na ząbki - umrze z głodu.
Zabiegi koniecznie co tydzień - dwa. Przy tej częstotliwości wątroba nerki - długo nie pociągną. Korekcje można robić do oporu - to może ciągnąć się mięsiącami aż któregoś razu nie wybudzi się z narkozy.

  Wypadanie sierści:(
Nie musi - wszystko jest uzależnione od tego w jakim prosiak jest stanie i od samego weterynarza.
Owszem, zabieg pod narkozą jest mniej stresujący, ale samo podanie narkozy, wybudzenie się świnki czy dojście do siebie po uśpieniu, nie jest obojętne dla jej organizmu, dlatego część weterynarzy wykonuje takie zabiegi bez narkozy.
W sumie narkoza potrzebna jest do tego, by dokładnie obejrzeć wszystkie zęby - i ułatwia dostanie się do przerośniętych na końcu, których (jak czasami może się zdarzyć) skrócenie bez uśpienia świnki jest raczej niemożliwe.
I ja osobiście, po moich "zębowych" przejściach u świń za narkozą bardzo nie jestem, jeśli bez niej można się obejść.

  Chora swinka. Pilne
Ze swinka jest coraz gorzej bylam u weterynarza uspil ja na chwile zeby ja zbadac a teraz juz sie nie rusza.... do rana juz chyba odejdzie dzieki wszystkim za rade.


Dziewczyno,czemu jej nie uspilas? Nie chcialabys byc w jej skorze.
A weterynarz tez beznadziejny,bo jak widzial konajace zwierze ,powinien byl Cie przekonac .Co tzn ."uspic na chwile" ?!.Przeciez w takim stanie swinka juz nie zniesie narkozy ,by sie z niej swobodnie wybudzic...

  Bobciu
Niestety, zabieg do przyjemnych nie należy...
Szczerze mówiąc, byłam przerażona jak go oddawałam (wcześniej nigdy nie kastrowałam) ale wet mnie pocieszył, że to nie jest specjalnie ryzykowne. Zabieg odbywa się w narkozie, trwa chyba pół godziny, jakoś koło południa zawiozłam go do lecznicy, a koło 17-18 odebrałam. Wybudzanie i obserwacja trochę zajmują. Po powrocie do domu chodził jeszcze niepewnie i był wystraszony ale gdzieś po dwóch dniach mu całkiem przeszło. Mieliśmy jechać chyba po tygodniu na wyciąganie szwów ale się okazało, że sobie sam wyciągnął

  KASZAK?
No i jesteśmy po operacji kaszaka. Świnek ładnie się wybudził z narkozy, ma ogoloną sporą część plecków . Teraz jeszcze się kołysze, ale już zajada sianko i pietruchę. Jutro jadę na zastrzyk, za 10 dni zdjęcie szwów. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok.
http://www.fotosik.pl/pok...8183b9e1fc.html

  sarka mamusią
No więc o kastracji była już masa, ale w skrócie powiem tak:
Kastracja trwa ze dwie godziny ze wszystkim z narkozą z wybudzeniem itp.
Przed kastracją, przynajmniej ja nie miałam żadnych zaleceń ale lepiej żeby świnka była na sianku żeby brzuszek nie był zbyt napełniony.
Komplikacją generalnie może być nie wybudzenie z narkozy, ale to się rzadko zdarza. A tak generalnie to raczej jest to najłatwiejszy zabieg z możliwych więc spokojnie. Największą trudnością w kastracji jest znalezienie kompetentnego weterynarza.
Po kastracji samiec musi być osobno minimum 3 tygodnie.

  Męskie Sprawy
joolita ale takie maluchy mają tylko znieczulenie miejscowe (koleżanki synek 1,5roczny miaał niedawno) i podobno lepiej to przechodzą. Przez tydzień jeździłl co drugi dzień na zmiany opatrunku i wszystko było ok.



też bym wolał w miejscowym ale mieszkam w niem i tu chyba robią w szybkiej narkozie (tak to nazywaja) i robia to w przychodni z wybudzeniem 1 godz

załamana jestem i jutro jeszcze ta wizyta .
Jak synus kolezanki sie czuje ? i bardzo szybko mu to zrobili miał jakieś dolegliwości ???

  Wrześniowo-Październikowe Mamy 2008
Witam was z rana
Oto porcja fotek:

Mama zaraz po wybudzeniu z narkozy (po łyżeczkowaniu - nie wiem czy wam pisałam ale miałam przyrośnięte łożysko)



Pierwsza fotka Majeczki:



Ziewam:



Lubię się kąpać (pierwsza kąpiel w domku):



I po kąpieli:


  bo Arnold to za mało...
Jeśli Ty, zaraz po wybudzeniu z narkozy wzrokiem mogłabyś byka powalić, to co tu mówić, gdy jesteś w pełni sił? Sierotka, nie ma co...
A jeśli chodzi o moje zdjęcie, to sam se zrobiłem, a co. Trochę gimnastyki i tylko chirurgowi okulary strąciłem z nosa. Niezdara ze mnie (a tak naprawdę, to oni robili dokumentację z mojej operacji, nie wiem po co. Może to rutynowe działanie? W każdym razie potem dał mi to chirurg na płytce CD. Jest tych zdjęć kilka, jedno krwawsze od drugiego).

  Mój kombiaczek jest kontuzjowany!!!!!
Mój kombiaczek miał wczoraj operację plastyczna (usuwanie blizny na tylnej klapie po tym jak pewna Pani zapomniała po co sa hamulce)
własnie jest wybudzany z narkozy a o 12 tej zostanie wypisany ze szpitala
cała rodzina trzymała kciuki za udana operację.
Podobno wszystko poszło bez kompilkacji.
pozdrawiam

  Sterylizacja?
Ma. Odniosłam wrażenie - moze mylne, jeśli tak, to z góry przepraszam (podobnie, jak za literówkę w Twoim nicku) - że jesteś przeciwna sterylizacji wiążącej sie z ograniczeniem populacji nierasowych psów. Kłóci się to z Twoimi pytaniami o metryki psów osób pragnacych je rozmnażać. Stąd takie, a nie inne stwierdzenie.
Masz rację, nie należy bagatelizować zabiegu, ale nie wolno go też demonizować. Nie można mówić, ze ktoś mydli oczy nieświadomym osobom. Zamiast tego sama mogłas napisać, jakie jest ryzyko. Trzeba mówić, ze pies moze nie wybudzić sie z narkozy, że wet moze popełnić błąd i zaszyć nie to, co trzeba (Znajoma w ten sposób straciła kotkę, wet zaszył jej pęcherz, stracił uprawnienia po tym i kilku innych wypadkach), moze się wdać infekcja, suka moze wyciągnać szwy itd. Po to jest rozmowa z wetem, dlatego też podpisuje się przed zabiegiem oświadczenie, ze zna się ryzyko.
Ja na przykłąd 12 lat temu zaryzykowałam, wysterylizowałam sukę i nie żałuję. Trzeba pamietać, ze od tego czasu medycyna weterynaryjna poczyniła ogromne kroki w kierunku podniesienia jakosci świadczonych usług i bezpieczeństwa zwierząt podczas zabiegów.

  Guzek i sterylizacja...
Szczur - nic się nie martw, zaraz Cię uspokoję!
Mam nadzieję, że rozwiałam Twoje obawy, których ja też byłam pełna Ja też się okropnie bałam, że się nie wybudzi, że to, że tamto, a tu wszystko ok i po 10 dniach psina była zupełnie normalna


Zbyt wiele chowków w ostatnim czasie straciło życie przez umiejętne podanie narkozy i dlatego ostrzegam. Gdyby to była moja suczka i zabieg nie byłby koniecznością nie narażałabym jej na ryzyko. Chowki zwykle dożywają 10 lat. Pewnie każdy właściciel chowa chciałby aby jego pies byłby z nim jak najdłużej. Ostateczna decyzja należy oczywiście do właściciela suni ale jeśli zabieg to radze zrobić badanie serca. Chowy mają słabe serce i zbyt wielka ilość narkozy może je zabić

  SPANIELE
Dziekuje Wam slicznie za rady Przy piątkowej wizycie u weta i ustalania terminu zabiegu,nie omieszkam popytac o narkoze i o ten dodatkowy lek na wybudzenie sie suni Przyznam sie,ze jestem troche wystraszona Tymbardziej,ze to pierwzy zabieg mojej suni i nie wiem własnie jak moze reagowac Juz na wtorkowej wizycie u weta,była nieznosna,co wprawiło mnie w osłupienie.Poniewaz jest mi całkowicie posłuszna,ale u pani doktor kompletnie straciłam nad nia kontrole.Ledwie mogłam ja utrzymac a moja sunia bardzo warczała i sprawiała wrazenie jakby chciała doktorke ugryzc Pierwszy raz widziałam ja taka rozdrazniona i tak warczacą dzis miałam nielada problem,zeby zobaczyc,jak postepuje leczenie tego zapalenia.Mała ranka znajduje sie na podbrzuszu w okolicy sutka i o ile udało mi sie ją uspokoic i zobaczyc efekty leczenia,to cos mi sie wydaje iz beda z nia problemy u doktorki Mysle,ze dla bezpieczenstwa lepiej bedzie jej załozyc kaganiec nylonowy Czy tak agresywne zachowanie sie podczas badania moze sie zdarzac

[ Dodano: Czw Cze 21, 2007 20:32 ]

  Rak
Mój Vario ma raka...dzisiaj została mu wycięta śledziona wraz z guzem.Właśnie śpi obok mnie po wybudzeniu z narkozy - trzymajcie za nas kciuki!To dopiero początek walki...
Również polecam dr Jagielskiego w Warszawie. Pryjmuje w lecznicy na ul. Białobrzeskiej 40a, tel. 8242946 ale trzeba sie wcześniej koniecznie zapisywać na wizyty.

  sterylizacja
Ja mam w prawdzie psa, ale po kastracji
To co opisujesz to są częste objawy po narkozie, sunia teraz się wybudza i dlatego może się trząść, wymiotować. Mój Spajk jak się wybudzał to telepał się starsznie i był zimny, dlatego go kocem przykrywałam, po za tym wymiotował, strasznie wył i ogólenie wyglądał nieciekawie, ale to wszystko mineło po kilku godzinach. Staraj się żeby piła jak najwięcej wody, bo jak tak wymiotuje to może dojść do odwodnienia. Więc trzymajcie się i życze zdrowia.

  e30 z c20LET ;)
to przecież kretyństwo, przecież w bmw jest masa silników i są one rewelacyjnie kompatybilne z praktycznie wszystkimi modelami marki i można kazdy silnik zrobić na setki różnych sposobów żeby był inny i niepowtarzalny, można z nich cisnąć moc do oporu i da to rezultat nawet jeszcze lepszy niż te 700KM a druga sprawa to będzie można sięobudzic rano ze spokojnym sumieniem i spokojnie wsiąśc do auta które będzie z kierowcą rozmawiać po bawarsku z monachijskim akcentem.
a tak na marginesie to niechciałbym zeby Ci co zakładali te silniki byli lekarzami bo mogłoby sie okazać że po zabiegu u nich człowiek wybudzi się z narkozy z sercem krowy, nogą świni i mózgiem barana i pójdzie w świat i też przeszczepi do bmw silnik z jakiegoś ursusa albo fiata

  LEczenie kanałowe :(
jak dentysta robił mi kartoteke to sie pytał czy jestem uczulony na coś ... a ja powiedziałem że na narkoze bo jak mi usuwali migdałki to nie mogli mnie wybudzić ...
i kochana pani doktór powiedziała że w takim razie mnie nie znieczuli .....

ehhh miałem kiedyś leczenie kanałowe u prywatnego dentysty w firmie Komfort Dent ...siedziałem uśmiechnięty podczas gdy ona mu wyrywała nerwa ...

  czy nerwów nie da się znieczulić?
Hubert-odnoszę wrażenie jakbyś miał tajną misję do spełnienia-zlikwidować kilka istnień ludzkich przy pomocy narkozy.na ten temat mogę coś powiedzieć bo ktoś bliski był trzykrotnie usypiany do zabiegów(nie stomatologicznych)i z każdej kolejnej narkozy wybudzał się coraz dłużej i z coraz większymi problemami.licz się z tym co piszesz bo niechcący będziesz miał kogoś na sumieniu.no chyba,że jesteś wysłannikiem ciemnej strony...

  ból ucha, dziąseł i węzłów po wyrwaniu dolnej 6tki
W sobote miałam robione zęby pod narkozą (z góry prosze o nie krytykowanie tej metody, znam za i przeciw i dodam że nie bez powodu sie na to zdecydowałam), miałam leczonych 9 ząbków, z czego jeden (dolna 6) został wyrwany. Po wybudzeniu się z narkozy czułam się dobrze, tylko ogólnie obolałą miałam szczękę, chyba od wyrywania. Niestety ból nie przechodził, wręcz się nasila - takie mam wrażenie.
Boli mnie ucho, dziąsło przy zdrowych, nie robionych zębach, a dziś (wtorek) nawet węzły. Normalnie ciężko mi buzię otwierać, jeść, ruszać językiem. boli mnie tylko po stronie rwanego zęba.
Dodam, że lata całe miałam z tą 6tką problemy, stany zapalne, ropa, bóle itp. Ale mam wątpliwości, czy taki ząb można wyrywać bez leczenia wcześniej antybiotykiem?? i czy po wyrwaniu nie powinnam go brać? Moja dentystka wczoraj powiedziała że wszystko jest ok. Ale ja jadę codziennie na tabletkach przeciwbólowych i mam wątpliwości czy tak powinno być. Samo miejsce po wyrwaniu jest opuchnięte, i nie boli tak jak naokoło (przy zdrowych zębach) a ból ucha zawsze miałam taki sam jak teraz kiedy ten ząb mnie bolał i zbierała się ropa.
Czy ktoś może mi napisać jak po wyrywaniu zęba się czuł?? Z góry dzięki za informacje i pozdrawiam serdecznie.

  ja tez chciałam narkozę
W Twoim gabinecie maja racje... 20 min narkoza do dlutowania moze nie wystarczyć, a cos mi sie wydaje, ze oni tam nie maja warunkow by robic klasyczna dłuzsza narkoze. zatem gdyby dlutowanie trwalo dluzej niz 20 min. to bys im sie wybudziła w trakcie.. I to raczej ich ograniczenia techniczne sa przyczyna, ze naopowiadali Ci kitów straszac narkoza...

  Dlaczego narkoza jest niebezpieczna dla zycia
Aleś Ty uparty Hubercie, pomyśl, że jeśli będziesz tak mocno przekonywał i ktoś posłucha Twoich rad, a nie daj Bóg coś nie wyjdzie, to po części ktoś może mieć do Ciebie żal. Pozwól wypowiedzieć się przede wszystkim Tym, którzy mają większą wiedzę na ten temat. Przeciez słyszy się nie raz i nie dwa, że ktoś poszedł na operację i nie wybudził się z narkozy, znam taki przypadek.

  Dlaczego narkoza jest niebezpieczna dla zycia
Hubercie, ŚWIADOMIE, to znaczy również wiedząc, że z narkozy można się nie wybudzić i że to się zdarza, a nie tylko to, że nie boli. Jakoś nie przypominam sobie byś choić raz zachwalając skuteczność tej formy znieczulenia wspomniał o ryzyku. Ciągle tylko przekonujesz, że powodem odmowy stosowania narkozy jest brak warunków lub zła wola lekarzy, no bo chyba nie jesteś anestezjologiem na długotrwałym bezrobociu.

  Dlaczego narkoza jest niebezpieczna dla zycia
Hubert, mam wątpliwość czy domysły asystentki to dostateczna informacja, to Ty masz powiedzieć co się dzieje i czego w związku z tym oczekujesz. Jak przyglądam się temu wszystkiemu co tu piszesz w różnych wątkach, to myślę sobie, że chyba dobrze, że wybrałeś narkozę na tym etapie na którym jesteś w kwestii bólu, relacji z lekarzmi itd. Drażni mnie jednak strasznie to Twoje zachęcanie wszystkich naokoło do narkozy czyli tzw. stosunek osobisty do sprawy, wynikający z negatywnych osobistych doświadczeń, a drażni mnie bo ja też mam swój 'osobisty stosunek', skrajnie odmienny od twojego związany ze śmiercią 20 -latka, który z narkozy się nie wybudził. Pozdrawiam, di

  Dlaczego narkoza jest niebezpieczna dla zycia
Hubert, nie jestem lekarzem tylko psychologiem. A co do warunków w których miała miejsce nieszczęsna narkoza to trudno sobie lepiej wymarzyć - kliniczny oddział w którym dokonuje się wielu transplantologii narządów rocznie, chłopak miał już za sobą kilka zabiegów w narkozie w ok. rocznych odstępach, ten po którym się nie wybudził miał być ostatni, właściwie kosmetyczny.

  znieczulenie przewodowe nie zadziałało
Tak tak, teraz się czuję winna, że nie miałam dłutowanej ósemki:-)Skoro Hubercie jesteś za prawami pacjenta to poinformuj jeszcze jakie mogą być ewentualne sensacje po wybudzeniu z narkozy, bo o nich jeszcze nie wspominałeś.Poza tym namawiasz na narkozę każdego, kto się boi niezależnie czy dłutuje ósemkę czy wyrywa mleczaka:-)

  bać sie resekcji?
Hubert, jaka była reakcja Twojego organizmu na narkozę?bo ja po wybudzeniu byłam jak na haju, nie wiedziałam co się dzieje,ryczałam i wołałam mame co jest chyba troszkę dziwne u dorosłej kobiety !! no i te torsje cała noc i następny dzień. Czy po narkozie miałes tak samo ? Moze lepiej znieść tę torturę dłutowania i mieć z głowy...

  ciągle jeszcze bolą mnie dziąsła!!!
a Ty znowu swoje.. widać masz kłopoty ze wzrokiem po tym zabiegu;-) Podraznienia nerwu nie łącz z rodzajem znieczulenia. Poza tym nic mi nie odpadnie tak mowia madre doktory;-) A Ty szybko zapominasz cos tam nawypisywała o bólu.. Ale nie chce mi sie cytować bo szkoda czasu... Pamiętam tylko, że skakałas na fotelu Aha o moje wybudzenie nikt się nie martwił, bo to nie była moja pierwsza narkoza, a rodzina została przeze mnie uświadomiona, że to bułka z masłem:-) Zresztą u mnie w rodzinie każdy juz narkozę miał, wiec nikt nie jest podatny na te bujdy jakie o niej wypisujesz;-)

  Jak yolanda666 kluczyk zgubila
Zle reaguje na narkoze, po wybudzeniu mam majaki.

Lepiej uspic malzonka i przystapic do operacji uwolnienia zakladniczki (a moze poprosic do pomocy chlopakow z GROMu????) podspiewujac radosnie (ale cichutko) "Stary Niedzwiedz mocno spi".

Taaaa e-n ty sie smiej, a wiesz jaki to stres jak pomysle, ze on moze zgubic kluczyk???!!!!

  Kastracja bez narkozy ??
Spotkałam się z opinią weta, zeby królika nie poddawac narkozie podczas zabiegu tylko podać tzw. Głupiego Jasia, no i oczywiście środek przeciwbólowy. Ale uzasadnieniem było, że ucholek może sie z narkozy nie wybudzić.

Ja bym 1000 razy bardziej wolala taka kastracje niz z narkoza. Dlatego Bobik jeszcze nie jest wykastrowany, bo boje sie narkozy.

  Na dobry początek... DOWCIPY
Przychodzi nadziany dresiarz do prywatnej kliniki:
- Dzień dobry. Proszę mnie wykastrować.
- Ale po co? Taki młody, zdrowy....
- Płacę - żądam!
- Ale czy to konieczne?
- Proszę nie dyskutować! Płacę! Gotówką! Proszę mnie szybko wykastrować!
Po zabiegu pacjent wybudza się z narkozy. Lekarz wykonujący ów zabieg wita dresiarza przy łóżku:
- Witam naszego pacjenta. Zabieg przebiegł bez żadnych komplikacji. Wszystko w porządku. Proszę mi tylko powiedzieć - jeśli to nie tajemnica - dlaczego Pan kazał się wykastrować?
- Wie Pan, panie doktorze... Poznałem niedawno przepiękną kobietę. Ona jest Żydówką... I kazała mi się...
- Obrzezać, jak dobrze się domyślam?
- A co ja powiedziałem?

  przewód pokarmowy :(
MarMaja znam różnicę między tymi badaniami. Kolonoskopię robi się pod narkozą (jak przeczytasz post ziel_nej bez narkozy nie da się go za bardzo przeprowadzić). Nie piszę tego po to by się z Tobą spierać lub kogoś straszyć, po prostu warto podkreślić, dla tych którzy wejdą na ten temat szukając informacji, że to nie jest standardowe badanie (osobiście znam jedną osobę, która nie wybudziła się nigdy z kolonoskopii - nie jest to żadna urban legend). Wiadomo, są przypadki gdy tylko kolonoskopia da jednoznaczny wynik, ale warto mieć świadomość "minusów", zanim pójdzie się do lekarza i będzie naciskać o skierowanie na to badanie, bo koleżanka na forum tak je zachwalała.

  kastracja kota , dobry wet, warszawa - polećcie coś...
już od dawna zabiegi kastracji wykonywane są bezszwowo, u mojego nie było większego zaczerwienienia ani opuchlizny, ciężko było nawet zauważyć gdzie było ciachnięte, robią tylko węzeł chirurgiczny i nie szyją, wszystko zagoiło się bardzo szybko i ładnie, z narkozy tez wybudzał się ładnie.
Jedynym problemem było tylko to, że nie mógł jeszcze przez jakiś czas po zabiegu jeść, pałętał się po mieszkaniu i szukał żarcia.... w końcu zasnął z główką w pustej misce.... szkoda mi było go jak cholercia ale cóż... musiał to przeżyć

Nie przytył, na brzuszku ma 2 malutkie podłużne fałdki tłuszczu, wyczuwalne tylko przy targaniu po brzucholu, nie widać ich jak chodzi. Mimo tego, że zjada nie tylko jedzenie dla kastratów, które ma podawane, żeby miał zdrowe nerki, ale też zwykłe adulty i nawet podjada innym kittenowe. Figurkę ma ładną i cały zabieg był dla nas praktycznie niezauważalny.

  poród w domu
Nie, chodzi mi o krwotok, czekanie trzy godziny na przebicie pecherza, bo lekarze sie zmieniali i nie było komu decyzji podjąć, dwie conajmniej porcje oxytocyny, po których traciłam przytomność z bólu, łozysko, które na szczęście pod narkozą ze mnie wyciagali, bo na zywca to był nie przeżyła, ale za to wybudziłam się w trakcie szycia, kompletny brak informacji co ze mna i dzieckiem, wypuszczenie mnie ze szptalu z hemoglobiną 8 i nawet nie poinformowali mnie, ze np. żelazo powinnam brać. Miron ma spodziectwo, co to jest i co dalej powinnismy z tym robic tez się z netu dowiedziałam, bo w szptailu to nikt nam wytłumaczyć nie raczył, ale za to narobili tyle szumu wokól jakby mi dziecko umrzeć miało z tego powodu - w zyciu się tak nie bałam jak wtedy.

  świadectwo zpod krzyża z różańcem w ręku
Każdy człowiek ma swój Krzyż jednocześnie swoją Drogę Krzyżową gdy upada w jej pokonywaniu myśli że jest sam i wtedy błądzi bo zawsze jest z nim Jezus.
Moja droga zaczeła się dwa lata temu praca dom rodzina wszystko upadło .
Nagle wykryta choroba siostry i konieczna operacja na otwartym sercu do tego możliwości nie wybudzenia z narkozy wdawało mi się że Chrystus zostawił nas samych rodzice (problem uzależnienia) . Operacja miała polegać na załataniu dziury w worku osierdziowym strasznie się wtedy bałem , byłem jak zbity pies często modliłem się o jej zdrowie operacja się udała ale niebyła łatwa w czasie tej operacji siostra dwukrotnie miała migotanie przedsionków i wiele różnych jeszcze innych komplikacji ale nieone są ważne , ważne jest że Jezus chodź wydawało się że jest daleko był tuż obok . Ja spędzałem noce na kolanach przed krzyżem z różańcem w ręku a Jezus słuchał aż wysłuchał jestem mu wdzięczny i wiem że jest moim Najleprzym Przyjacielem .
kilka tygodni po operacji moja siostra Nina opowiedziała mi sen który miała przed operacją .
Śniło jej się ze obok jej łóżka w szpitalu stał człowiek w bieli który modlił się i powiedział jej żeby się nie bała bo bedzie wszystko dobrze i uda się wszystko . PYtałem ją kto to był a ona odpowiedziała że modliła się o wstawiennictwo kogoś kto był wielkim człowiekiem odgadłem że mówiła o Janie Pawle II ale ona gdy ja zaptałem czy to on uśmiechneła się twierdząco i dodała bałam się i przestałam .
co myślicie na temat jej snu ?

  Dowcipy/?mieszne teksty itp
Do wiejskiego lekarza wpada jego kochanka z sasiedniej wsi, stawia na
stole koszyk, w którym jest zawiniety niemowlak i mówi:
- To twoje dziecko! Rób z nim co chcesz! - I wybiega zostawiajac
oslupialego lekarza.
Pech chcial, ze wlasnie proboszcza zlapaly silne bóle i lekarz musial
pedzic na plebanie. Zabral ze soba dziecko i pospieszyl z pomoca. Po
krótkim badaniu okazalo sie, ze ksiadz ma zapalenie wyrostka
robaczkowego. Lekarz jednak wykorzystal sytuacje i zaczal mówic:
- Ksieze proboszczu! To niesamowite! Ewenement w swiecie nauki! To
historyczny moment!
- Ale co sie dzieje? - Dopytuje sie ksiadz.
- Proboszcz jest w ciazy, - odpowiada lekarz -bede musial operowac, gdyz
ksiadz, jako mezczyzna, nie moze urodzic droga naturalna.
Lekarz poddaje pacjenta narkozie, usuwa wyrostek, zaszywa ciecie,
wybudza ksiedza i zdumionemu wrecza zawiniete dziecko. Proboszcz jest
troche oszolomiony, ale stara sie wymusic na lekarzu zachowanie
tajemnicy, na co ten, z udawanym oporem, zgadza sie.
18 lat pózniej...
Ksiadz proboszcz staje przed wysokim mlodziencem i mówi:
- Synu, musze ci cos wyznac.
- Ja wiem, prosze ksiedza. - Odpowiada chlopak. - Ksiadz jest moim ojcem.
- Nie synu. Ja jestem twoja mamusia. - Odpowiada proboszcz. - Ojcem jest
ksiadz wikary...

  ciąża, poród, zdrowie
powodem mojej troski jest dziwna dusznosc u zonki, jakby w okolicach serca - i choc miala juz kilka narkoz w zyciu - ciagle pojawiaja sie czarne chmury obaw o to aby wybudzila sie z narkozy
nauczylem sie juz nie ufac uczuciom - bo te w takich razach sa skrajnie mylace - ale przytlacza to moje serce

  motylkiem bylam
Tak wczoraj bylo super a dzisiaj totalna porazka .Juz wiem dokladnie ze zajadam stres Dzisiaj rano zawiozlam swoja kotke na sterylizacje mialam ja odebrac o 17 i czekajac na ta godzine non stop ruszalam geba choc zoladek mialam scisniety w supel i tak naprawde nie chcialo mi sie jesc .Kotke odebralam i teraz dopiero jestem zestresowana bo sie jeszcze nie wybudzila z narkozy Dzwonilam do lecznicy niby to calkiem normalne i wybudzenie moze trwac dlugo .Tylko to mnie wcale nie uspokaja Serce mi sie kroi jak patrze na nieprzytomna ulubienice.Mam nadzieje ze wszystko bedzie dobrze.

  Świadoma narkoza
Też gdzieś o tym czytałam, ale trafiłam na to gdzieś przypadkiem. Próbuję sobie wyobrazić jak to jest, gdy czuje się np rozcinanie skóry, szperanie we flakach, odcinanie, załóżmy, jelita wyciąganie itp. A potem wrzask po wybudzeniu się. Może należy się jakieś odszkodowanie za to? Od razu przypomina mi się taka książka " Stulecie chirurgów" o początkach anastezjologii i z dokładnymi opisami operacji przed wynalezieniem narkozy.
Niemoc zawiadomienia w jakikolwiek sposób o tym, że się wszystko tak właściwie CZUJE musi być traumatyczna. Moim zdaniem, a moze tak jest, a ja o tym nie wiem, powinni podłączać jakieś elektrody do mózgu, żeby się upewnić czy ośrodek bólu nie jest przypadkiem za bardzo aktywny. Tak sobie myślałam, że może dałoby się dać znac np nerwowymi oddechami, ale widzę, że też nie, przez te środki paraliżujące.
Okropność. Nigdy bym nie chciała się znaleźć w takiej sytuacji.

W ogóle jaki to błąd jest popełniony w wypadku tej świadomej narkozy? Źle obliczona dawka?

  Świadoma narkoza
jeśli o mnie chodzi to jak najbardziej wierze w istnienie świadomej narkozy. zainteresowałam się tym zagadniem właśnie po obejrzeniu filmu "Awake". jakoś z początku nie mogłam sobie tego kompletnie wyobrazić. wydawalo mi sie niemozliwe, ze pacjent jest w stanie racjonalnie myśleć a nie jest w stanie tego zakomunikować innym. przerażające... ;D
niedawno przeszłam operacje kolana. mialam możliwość wybrania sobie znieczulenia ( ogólne lub zewnątrzoponowe - w kręgosłup). Jako że mam dopiero 16 lat korzystniejsza wydawała się dla mnie narkoza ( 3 godzinki spania i po wszystkim, zero strachu ;p ). Ale oczywiście w myślach ciagle mialam "Awake" :D.
Dzięki Bogu nie było jak w filmie, jednak przekonałam się że to możliwe. Mianowicie nie mogłam się wybudzić z narkozy, tzn. ciało się nie mogło wybudzić. ;d
Było tak że nagle poprostu sie obudzilam, myślalam ze juz jestem w swoim lozku salowym i sobie tak myśle "ooo fajnie już po operacji, ale dlaczego nie moge otworzyć oczu?" ;d i tylko słysze jak pielegniarki "ewaaaa, juz po wszystkim". a ja nic. nie moge sie ruszyć, otworzyc oczu, nawet nie zdawalam sobie sprawy ze nie oddycham sama, ale czułam jak mnie tam dotykają lekarki. i tak z 10 min. dopiero jak zaczelam oddychac to sie zorientowalam ze robie to sama. i po chwili "dobra, wyjmujemy" i krzzzzy, wyjeli mi rure z tchawicy. ;> masakra. potem sie jeszcze z 5 min meczylam zeby otworzyc oczy.
okropieństwo. ;)