Jezuitow z Gdyni

Jakies jezuickie liceum z Gdyni dostalo nagrode za wzorowe wykorzystanie
internetu. Oto, co pisze Dziennik Baltycki:

"stworzylismy projekt szkoly przyszlosci, w ktorej komputery beda
nadzorowac prace calej szkoly - mowi Jakub Kasica, uczen III klasy -
podczas lekcji wychowania fizycznego komputery beda monitorowac wyniki
uczniow, natomiast przy wejsciu do szkoly na podstawie badania zrenicy
sprawdzane bedzie, czy uczen jest zdrowy i czy nie zazywal zadnych srodkow
odurzajacych"

Gazeta nie pisze, czy owe komputery na lekcji WF-u beda tez w sposob
kontrolowany dawkowac srodki dopingujace w ilosciach niewykrywalnych dla
kontroli, oraz czy obecnie uczniowie zamiast badania siatkowki nie
przechodza rewizji osobistej.

Pietnuje zamienianie szkoly ogolnoksztalcacej, gdzie uczen ma nabierac
charakteru (godnosc), wiedzy i bawic sie (WF) w skomputeryzowana ferme
drobiu.

Dodatkowo pietnuje jezuitow za tak nieludzkie pomysly. O ile jezuici
zawsze nauczanie czlowieka traktowali instrumentalnie, to jednak tu
przeszli sami siebie...

Oraz pietnuje TPSA, ze przyznala za to nagrode.


     

  Młodszy ratownik WOPR

1. Czy młodszy ratownik może nauczać pływania?
2. Czy mł.rat. może wydawać karty pływackie?



Ad 1.

uprawnienia ratownika wopr, bez wzledu na stopien nie maja formalnego
zwiazku z nauczaniem plywania; zatem zaden ratownik ich nie posiada;
do nauczania plywania uprawnia:
-instruktor, trener plywania
- absolwent studiow na kierunku wychowanie fizyczne
Oczywiscie kazdy moze uczyc znajomych skoro oni sobie tego zycza. Robiac to
bez tych uprawnien - (szczegolnie w systemie edukacji, z mlodzieza)- w
sposob zorganizowany narazasz sie na problemy formalne. Wszystko bedzie bez
problemu dokad nic ci sie nie wydarzy na zajeciach. Gdy ktos ulegnie
kontuzji lub gorzej, bedziesz traktowany jak kierowca bez prawa jazdy.
Na miejscu kier plywalni nie pozwalalbym nauczac plywania osobom bez
wspomnianych uprawnien.
 Kiedys wopr dawal wpisy do swoich ksiazeczek "uprawniony do nauki
plywania". Jest to sprzeczne z przepisami wyzszego rzedu i obecnie
nieaktualne jak mysle.

sie ma


  Młodszy ratownik WOPR

| 1. Czy młodszy ratownik może nauczać pływania?
| 2. Czy mł.rat. może wydawać karty pływackie?

Ad 1.

uprawnienia ratownika wopr, bez wzledu na stopien nie maja formalnego
zwiazku z nauczaniem plywania; zatem zaden ratownik ich nie posiada;
do nauczania plywania uprawnia:
-instruktor, trener plywania
- absolwent studiow na kierunku wychowanie fizyczne



a brat szwagra po trzyletniej sluzbie portowej w marwoju nie moze?

Oczywiscie kazdy moze uczyc znajomych skoro oni sobie tego zycza.
Robiac to
bez tych uprawnien - (szczegolnie w systemie edukacji, z mlodzieza)- w
sposob zorganizowany narazasz sie na problemy formalne.



jakie problemy formalne poza czkawka u duce terlaka?

Wszystko bedzie bez
problemu dokad nic ci sie nie wydarzy na zajeciach. Gdy ktos ulegnie
kontuzji lub gorzej, bedziesz traktowany jak kierowca bez prawa jazdy.



serio? na podstawie jakich aktow prawnych?

Na miejscu kier plywalni nie pozwalalbym nauczac plywania osobom bez
wspomnianych uprawnien.



osob bez karty plywackiej tez bys nie wpuszczal do wody?

 Kiedys wopr dawal wpisy do swoich ksiazeczek "uprawniony do nauki
plywania". Jest to sprzeczne z przepisami wyzszego rzedu i obecnie
nieaktualne jak mysle.



caly pseudoochotniczy wopr jest w ogole sprzeczny pod wieloma wzgledami
i na cale szczescie nie ma zadnego monopolu na nauke plywania lub
nurkowania


  "Ogród Jordanowski nr 1"

Fe, wyrzucić Pana z nauczania w szkole..



Rozumiem że drwisz sobie teraz ze mnie, że nie wiedziałem kim był Henryk
Jordan. Nigdy nie uczono mnie o nim i czy moje horyzonty są przez to tak
strasznie zawężone? Także nie uczyłem się o _wielu_ światłych ludziach
kształtujących metodykę nauczania matematyki , fizyki, chemii, historii itd.
Że akurat Jordan popularyzował wychowanie fizyczne... Ochojska też robi
wiele dobrego a wcale nie oczekuję, że w roku 2140 młodzież będzie o niej
cokolwiek wiedziała. A wiesz kim jest np. Fraunhoffer, Nyquist? Zakres
wiedzy uznawany za podstawowy jest dość 'płynny'. Dla Was może akurat Jordan
był kimś wielkim, dla mnie - ktoś inny.
Nie zgadzam się także z sugestią, że gdyby nie ogródek Jordana w 1888r, nie
miał bym wychowania fizycznego w 1988r.

pozdrawiam


     

  Lekcje strzelania w szkolach
"...Posłowie Platformy Obywatelskiej chcą promować służbę w wojsku w
ostatnich
klasach gimnazjum i liceach - dowiedział się "Wprost"
Do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpłynęła w tej sprawie interpelacja 11
posłów PO. Według pomysłodawców promocja wojska polegałyby na rozszerzeniu
programu nauczania przedmiotów wiedza o społeczeństwie i przysposobienie
obronne. Na lekcjach mają być m.in. przedstawiane zasady pełnienia zawodowej
służby wojskowej, nauka strzelania i zasad orientowania się w terenie, a
także udzielania pierwszej pomocy w nagłych wypadkach. Dodatkowo posłowie
wnoszą o zbliżenie wymiaru godzin dla przedmiotu przysposobienie obronne do
wymiaru godzin wychowania fizycznego.

- Nasz pomysł może zainteresować młodych ludzi sprawami obronności kraju i
rozwiązać problem braku chętnych do służby wojskowej - mówi poseł Cezary
Tomczyk, pomysłodawca interpelacji.

Według naszych informacji, MON popiera inicjatywę posłów..."
http://www.wprost.pl/ar/141533/Lekcje-strzelania-w-szkolach/

To dobry krok,moze zaprocentuje to normalnym podejsciem przy udostepnieniu
obywatelom broni.
Jures


  Co oznacza...

Przypuszczam, że większość polskich uczniów owego okresu z czterech (?)
lat
nauki łaciny zapamiętała tyle, co nic.



Większość zapamiętała również tyle, co nic z lekcji matematyki, historii,
języka polskiego i wszystkich pozostałych (może z wyjątkiem wychowania
fizycznego), co nie jest argumentem za wycofywaniem tych przedmiotów z
programu nauczania.

Kamila Pe.


  Co oznacza...

| Przypuszczam, że większość polskich uczniów owego okresu z czterech (?)
| lat nauki łaciny zapamiętała tyle, co nic.
Większość zapamiętała również tyle, co nic z lekcji matematyki, historii,
języka polskiego i wszystkich pozostałych (może z wyjątkiem wychowania
fizycznego), co nie jest argumentem za wycofywaniem tych przedmiotów z
programu nauczania.



Na pewno jest argumentem za przereformowaniem systemu edukacji w Polsce
(tylko w bardziej rozsądny sposób niż to zrobiono ostatnio...). Poza tym -
mimo wszystko sądzę, że z nauki języka polskiego czy historii coś w głowach
pozostaje. A z nauki łaciny - jakieś strzępy, których i tak do niczego się
potem nie wykorzystuje. Ale to sprawa, z którą my raczej nic nie zrobimy...

Kamila Pe.



--
Szczęśliwego Nowego Roku!

Stanisław "Scobin" Krawczyk


  Czy Polska jest już krajem wyznaniowym ?
Możemy dojść tutaj do innej dyskusji:

1) czy taki przedmiot jak religia (rzymskokatolicka) powinien być nauczany w szkole publicznej?

na to pytanie powiedziano już chyba wszystko i podziwiam ludzi, którzy nadal uważają, iż tak.

2) czy warto utrzymywać przymus (obowiązek) szkolny do osiągnięcia określonego wieku?

@ Tomciog - nie mam wątpliwości, ze wychowaniem powinni się zająć tylko i wyłącznie rodzice, a rola szkoły powinna ograniczyć się do nauczania. Niestety, nie wszyscy rodzice potrafią wykonać swój obowiązek. Niemniej uważam, że nauczyciel powinien mieć prawo do bezwzględnie ostrej reakcji na zagrożenie zdrowia, mienia, godności podopiecznych jak i swojej. Do tej pory mam szacunek do pewnego emerytowanego nauczyciela wychowania fizycznego z miasteczka, który w takiej sytuacji walnął dzieciakowi takiego "plaskacza", aż echo zagrzmiało, bo inaczej są wypadki, że przychodzi siostra poszkodowanego z pretensją do opiekuna-wychowawcy jakby to on napadł i ograbił dzieciaka z telefonu komórkowego. Z drugiej strony pamiętam wypadek z mojego liceum jak dzieciak dostał celowo piłką od nauczyciela w twarz za niesubordynację, a ten stracił przytomność. Ważna jest także rzetelna realizacja regulaminu szkoły z delegowaniem jako konsekwencją włącznie, tylko wydaje się, że nie jest to możliwe w warunkach przymusowego szkolnictwa.

  Dysleksja raz jeszcze
Dziecko specjalnej troski to według mnie dziecko, które wymaga specjalnej opieki


Powiedzmy jest szkoła jakiś chłopak jedzie na zawody w pływaniu wymaga dodatkowego nauczania-przygotowania przez nauczyciela wychowania fizycznego według ciebie według twojej definicji on też jest dzieckiem specjalnej troski

  **WSZYSTKO O MUZYCE **
W maturalnych oparach... i z sentymentu..
zamieszczę odnośnik do dość prostej muzyczki - z elementami nauczania i wychowania, zobrazowanej banalnym, ale całkiem do rzeczy filmikiem.

http://www.youtube.com/watch?v=581YndWsFuk

Sentyment - bo mistrzu jakże mi przypomina i fizycznie , i psychicznie, jednego z moich ukochanych nauczycieli. To, jaka jestem, ze swoją nie-pokorą i ciekawością, z tą siłą (jednak siłą), która mi pozwoliła wyjść z opilstwa bez wszelakiego wsparcia, bez depresji leczonej prochami i mętnymi tekstami, zawdzięczam takim nauczycielom - uśmiechniętym, pełnym entuzjazmu i prawdziwej do uczniów miłości, cierpliwym i naturalnym, chętnym do wycieczek, oglądania ściętych pni, wyschniętych dolin polodowcowych, rysowania kur jarzębatych i muzykowania w kwitnącym sadzie.

Tacy nauczyciele ostali się jeszcze w Afryce... i bodajże nie ma w Afryce armii terapeutów. Mam nadzieję

  Wychowywać tradycyjnie?
Dariusz Zalewski napisał książkę pt. "Wychować człowieka szlachetnego" - szczegółowo porusza elementy tradycyjnego wychowania - jest np. zwolennikiem gimnazjów niekoedukacyjnych (chłopcy i dziewczęta lepiej koncentrują się na treściach nauczanych a nie ulegają "rozproszeniom" spowodowanym obecnością płci przeciwnej i wzburzonych i tak w tym wieku hormonom), fundament wychowania jest chrześcijański (wiara, nadzieja, miłość i pobożność), analizuje i podpowiada jak kształtować w dzieciach i młodzieży rozwagę, rozsądek i roztropność oraz opisuje cnoty: patriotyzm, wdzięczność, posłuszeństwo, szacunek, prawdomówność, hojność, czystość, wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu, łagodność, pokorę, pracowitość, eutrapelię (zdrowe poczucie humoru), skromność w ubiorze, męstwo, wielkoduszność, odwaga cywilna, hart ducha i wychowanie fizyczne.

Jeśli coś jeszcze - to proszę dodać - ale nic ujmować.

  2 kierunki = szalenstwo ???
Zasypuję Was zawsze regulaminami, ale uważam, że najlepiej jest odnosić się bezpośrednio do przepisów, bo wtedy wiecie na co konkretnie się powoływać w tych negocjacjach właśnie
Zatem wygląda to tak:
Regulamin studiów (obowiązujący od 01.10.07):
"§4.
4. Uczestnictwo w zajęciach objętych planem studiów jest obowiązkowe. Uczestnictwo w ćwiczeniach, zajęciach laboratoryjnych i projektowych, seminariach, pracowniach, lektoratach oraz zajęciach wychowania fizycznego jest kontrolowane przez prowadzących.
5. Organizacja i przebieg studiów uwzględniają przenoszenie i uznawanie wyników osiąganych przez studenta w jednostce organizacyjnej Politechniki Gdańskiej lub w innej uczelni, w tym zagranicznej, zgodnie z zasadami określonymi w § 14 i § 30.

§ 5.
1. Student może studiować według indywidualnego planu studiów i programu nauczania na zasadach określonych przez dziekana.
2. Studentów studiujących indywidualnym programem lub planem obowiązuje regulamin studiów z uwzględnieniem terminów określonych w programie lub planie indywidualnym.

§14
1. Student skierowany na studia w innej uczelni krajowej lub zagranicznej, który zrealizował zaakceptowany przez dziekana program studiów oraz uzyskał liczbę punktów ustaloną dla danego semestru, uzyskuje rejestrację na wyższy semestr.
2. W przypadku niezrealizowania programu lub uzyskania przez studenta mniejszej liczby punktów niż ustalona dla danego semestru, dziekan ustala konieczne do zrealizowania przedmioty.

§30
nie dotyczy"

Wszystko jasne? Musisz negocjować z dziekanem

  IDOKA POLSKA ?
Ja też znam.
Członkiem Idokan Polska jest m.in. dr. Wojciech Cynarski, adiunkt, pracuje w Zakładzie Historii Wychowania Fizycznego IWFiZ Uniwersytetu Rzeszowskiego. Naucza przedmiotów: socjologia kultury fizycznej i - jako trener - sporty walki. Od 23 lat uprawia japońskie sztuki walki. Osiągnął czarne pasy mistrzowskie m.in. w jujutsu, karate, kobudo, aikijutsu i iaido. Jest autorem około 90 prac naukowych, w tym jednej książki, i redaktorem naczelnym interdyscyplinarnego Rocznika Naukowego Ido - Ruch dla Kultury.
znane ksiązki:
"Teoria i praktyka dalekowschodnich sztuk walki w perspektywie
europejskiej."
"Sztuki walki budō w kulturze Zachodu"
"Humanistyczna teoria sztuk i sportów walki : koncepcje i problemy"

  prawda o capo
najciekawsz ze wiekszosc sztuk ma wmiare prawdziwe opisy
JUDO - Prawdopodobnie najbardziej powszechna i spotykana na świecie wschodnia sztuka walki. Często pojawia się na kursach wojskowych jednostek, służb policyjnych a nawet w "podstawówkach" gdzie jej nauka jest częścią wychowania fizycznego. W końcu jest to japońska odmiana wrestlingu, nauczająca jak wychylić przeciwnika z równowagi by potem prostym podcięciem lub rzutem obalić go na ziemię
KARATE - Styl walki polegający na wykorzystaniu ramion i nóg do zadawania ciosów lub ich serii. Sztuka walki prawdopodobnie równie popularna jak Judo.
a capo

  DOWCIPY
Rok 17 n.e.
Do niewielkiego mieszkanka w Jerozolimie wraca ze szkoły ze "spuszczonym na kwintę" nosem Jezus. Podaje Józefowi karteczkę z ocenami na półrocze.
"...Matematyka - 1 (wg programu Ministerstwa Edukacji przez ostatni semestr nauczano dzielenia na przykładzie bochenka chleba, Jezus cały czas go mnożył )
...Chemia - 1 ( na lekcjach przemieniał wodę w wino, łamiąc tym samym ustawę o wychowaniu w trzeźwości i o zakazie wnoszenia na teren szkoły alkoholu )
...Wych. Fizyczne - 1 ( nie nauczył się pływać. Za to cały czas wskakiwał do basenu, chodził po wodzie i ochlapywał kolegów )".
Józef po przeczytaniu zwraca się do chłopca:
- No, pięknie, pięknie. Za takie oceny możesz sobie postawić krzyżyk na ferie wielkanocne.

  Strajk nauczycieli
W całej tej dyskusji o "dużych fiatach", biedzie i przydługich urlopach należałoby spróbować, jak mawia Tubylec, wejść w skórę nauczyciela. Fakt, cała masa urlopu i pozornie mały wymiar godzin tygodniowo, bo tylko 18. Piszę pozornie, bo to zależy od specyfiki przedmiotu, którego ów naucza. Nauczyciel wychowania fizycznego nie poprawia klasówek, których polonista czy językowiec codziennie tonę taszczy do domu, a które później trzeba jeszcze przejrzeć i ocenić. To też jest czas pracy, prawda? Druga sprawa, to to, że znakomita większość nauczycieli, to osoby z wyższym wykształceniem, które mogą/mają prawo czegoś oczekiwać w zamian za swoją wiedzę. Czy ich studia są inne od medycznych czy prawniczych? Skoro lekarz, bidul jeden, postrajkował i ma "dyszkę", to czy nauczyciel nie ma prawa domagać się chociaż ćwierci tej kwoty? itcham pisze o wojnach i KRUS'ie. Tu się z całą mocą dołączę. Misje pokojowe, taksówkarze, handlarze - KRUS'owcy (1,01 ha ziemi i on przeca rolnik jest) i inne bzdety, a tam gdzie potrzeba, to nie ma skąd wziąć.
Pamiętajmy o jednym: Jaka oświata, taki naród. Obyśmy z ręką w nocniku się nie obudzili.

  Roman Giertych ministrem edukacji narodowej
[2. Wujo mógłbyś podać mi plan nauczania takiego przedmiotu jak "religia" w szkołach ? Jeśli chodzi o fizykę, matematykę, język polski jest on ogólnie znany. Jak to wygląda jeśli chodzi o religię ? Czy istnieją jakieś wspólne zasady wg. których prowadzona jest nauka tego przedmiotu ? Czy może każdy sobie rzepkę skrobie ?

No bez przesady - każda szkoła naucza religii wg programu nauczania zatwierdzonego przez Episkopat. Inną sprawą jest realizacja tegoż programu. To tak trochę jak z wychowaniem fizycznym - program przewiduje naukę z zakresu róznych dyscyplin, a większość zapewne daje piłkę i grają

  Roman Giertych ministrem edukacji narodowej
No bez przesady - każda szkoła naucza religii wg programu nauczania zatwierdzonego przez Episkopat. Inną sprawą jest realizacja tegoż programu. To tak trochę jak z wychowaniem fizycznym - program przewiduje naukę z zakresu róznych dyscyplin, a większość zapewne daje piłkę i grają



No właśnie. I pewnie dlatego nie ma czegoś takiego jak matura z WF....

  Reforma szkolnictwa
Partnerskie stosunki na linii Uczeń - Nauczyciel...
Piękne założenie ale niestety utopijne. Musimy pamiętać - do szkoły przychodzą dzieci, z różnych środowisk, kultur i warunków socjalnych. Dotychczas wychowywane one był w różnym stopniu przez rodziców, dziadków itp.
Tą całą "chałastrę" (przepraszam za określenie, nie mam nic złego na myśli) nauczyciel musi "ogarnąć", w jakiś sposób sobie podporządkować. Jeżeli od początku dziecko nie pojmie, zrozumie kto jest "panem" a kto "sługą" to jego droga będzie długa i ciernista.
Z całym szacunkiem - te wszystkie dyrdymały o partnerstwie w procesie nauczania, (szczególnie w okresie początkowym, również gimnazjum), bezstresowym wychowaniu dziecka itp należałoby schować głęboko do szafy a zająć się sworzeniem fizycznych warunków do nauczania.
Owszem partnerstwo może mieć (i powinno) miejsce ale w okresie późniejszym - studia czy końcówka szkół średnich.
PS
Kasiu - zapanować nad 30 osobową klasą to nie jest problem. Problemem jest dobrze nauczyć klasę tak liczną, wychwycić słabszych uczniów i im pomóc nie obniżając jednocześnie poziomu całej klasy.

  Mundurki
Niestety nie każdy dostaje pieniądze za nic.... (Tak, to jest aluzja do pomysłodawcy mundurków!)

Jest to wg mnie niepotrzebny wydatek, mundurki są niehigieniczne, niewygodne (chcą zatrzeć różnicę biedny - bogaty a co powiedzą dziewczynce "przy kości" która wstydzi się ubrać spódniczkę?). Czyżby nauczyciele nie mieli innych problemów na głowie i innych obowiązków w szkole? Muszą zamiast nauczać przydatnych rzeczy, pół lekcji nawijać o tym, że jakieś dziecko nie ma jeszcze mundurka?
Mundurki wcale nie rozwiązują problemu "rewii mody" a wręcz problemów przysparzają, może w końcu ktoś TAM NA GÓRZE by to zauważył?!

Zamiast narzucać dzieciom i nastolatkom RZĄDOWEGO UBIORU powinno się uczyć dzieci i nasolatków szacunku! W końcu idą do szkoły a nie na imprezę!
Każdy chce być sobą i wyrażać siebie, również przez sposób w jaki się ubiera. Lecz robić to z głową i odpowiednim poszanowaniem dla miejsc, w których jestesmy i ludzi, którzy nas otaczają. Nie wszyscy chcą oglądać gołe brzuchy i pupy ... co dopiero w szkole.

A co do zajęć wychowania fizycznego? Też narzucone są jakieś stroje? Bo nie orientuję się jak to jest odnośnie w-f'u?

  Wychowanie
Guiomar Nimi a Mpanzu

Rodzice: xiążę Alvaro III, syn Alvaro II, Króla Kongo i xiężniczka Jovita Camila z Oyo, córka Abipa, Alafina Oyo.
Imię: Guiomar - zapożyczone od germańskiego imienia znaczącego "sławny w bitwie"
Wyznanie: Rzymski katolicyzm, ochrzczony w katedrze Sao Salvador przez Pedro Alguero a Bombi, biskupa Banzy. Rodzicami chrzestnymi są hrabia d'Ornano i nieznana arystokratka Konga. Guiomar jest nauczany prawd wiary i wychowywany na religijnego człowieka, jednak szanującego tradycje kultów pogańskich(jak wszyscy w Kongo).
Wychowanie:
Wojskowe - taktyka, strategia, militaria, przygotwanie fizyczne.
Edukatorzy:
Początkowo matka i mamki. Następnie nauczyciele sprowadzeni z Europy oraz znakomitości przebywające na dworze, w szczególności hrbaia d'Ornano.
Miejsce: Póki co dwór Sao Salvador, potem podróże po kraju, szczególnie po poligonach i obozach wojska.
Języki: ojczyste - kongo i portugalski. Łacina, Francuski, a następnie języki obce wedle możliwości intelektualnych dziecka.
Przeznaczenie: Przeznaczony na przyszłego dowódcę armi Konga.

  Problemy z wychowaniem fizycznym


Kilka faktów.Czym jest wychowanie fizyczne Poprawniejszy jak dla mnie zwrot to "kultura fizyczna" będący nauką kształtująca w duchu dbania o własne ciało.

Wg teoretyków tej dziedziny kultura fizyczna jest jakby całokształtem zagadnień na który składają się: wychowanie fizyczne, sport, rekreacja, rehabilitacja. Wszystko to silnie ze sobą powiązane choć oczywiście różnice znaczne. Przez jakiś czas ten przedmiot nauczania nosił nawet nazwę "kultura fizyczna", kiedyś dawno temu była to gimnastyka. Teraz jest wychowanie fizyczne i wydaje się, że to poprawna nazwa. Niektórzy teoretycy mają odmienne zdanie. Pamiętam też zażarte dyskusje nad nazwą GKKFiS (czyli Główny Komitet Kultury Fizycznej i Sportu), gdzie część uważała nazwę za bzdurną ale głośno tego nie artykułował bo takie były czasy .

  Miejsce rozumu i woli w miłości :]
Żaden krzyk bezsilności, lawl. Chodziłem na to niby wychowanie do życia w rodzinie i nikt mnie takich bzdur nie uczył. Ja swoich dzieci również nie będę tych bredni przedstawiał. Jak chcecie to uczcie swoich młodocianych, że miłość to nie jest uczucie, ale proszę, nie mówcie, że jest to pogląd pewny jak 2+2=4 ok? Bo jeszcze przyjdzie tu ktoś gotów uwierzyć w te tezy.

I jeszcze wiki:

Miłość - uczucie, które przejawia się w relacji do drugiej osoby (lub obiektu) połączone z silnym pragnieniem stałego obcowania z nią, czemu może towarzyszyć pociąg fizyczny do osoby będącej obiektem uczucia, a także relacja między osobami oparta na uczuciu miłości.



PWN:

miłość, filoz., religiozn. uczucie skierowane do osoby (np. m. oblubieńcza, rodzicielska, braterska, Boga, bliźniego) lub przedmiotu (np. m. ojczyzny), wyrażające się w pragnieniu dla nich dobra, szczęścia i zachowania ich istnienia; jej wyrazem i sprawdzianem jest bezinteresowna służba dla innych; jeden z gł. wątków nauczania Jezusa, który wzywał do miłości Boga i bliźniego, do naśladowania miłości Bożej i do okazywania miłości nawet nieprzyjaciołom; w etyce rozróżnia się rodzaje miłości: między kobietą a mężczyzną (gr. érōs, łac. amor), wśród członków rodziny i między przyjaciółmi (gr. philía, łac. amicitia) oraz miłosierną i uczynną miłość bliźniego (gr. agápē, łac. caritas).



Ale co mnie to, żyjcie złudzeniami.

  STANOWISKO BHPOWCA
Na naukę nigdy nie jest za późno, ja sam zacząłem się dokształcać w wieku 56 lat, no bo takie powstało rozporządzenie, do tej pory działałem w służbach bhp jak większość kolegów. Ale jak zmiana i mus to mus. Tylko życzę każdemu doskonalącemy własny warsztat aby nie spotkało go do co mnie i około 18 podnoszących kwalifikacje, byliśmy grupą doświadczonych, pracujących w dużych zakładach pracy. I tu uwaga w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego gdzie podjęliśmy naukę w technikum bhp mąż pami dyrektorki zaczął zaocznie doszkalać się na jakiejs uczelni podypolomowo. No i zgadnijcie co się działo, w połowie I semestru kiedy jeszcze nie miał żadnych uprawnień do nauczania nas to on jednak "nauczał" nas w 90% przedmiotów, tak już był wyedukowany Szkoda że nie było w programie nauczania etyki katolickiej i wychowania fizycznego i w rodzinie. Jego niepełna wiedza książkowa doprowadzała nas do niekontrolowanych wybuchów śmiechu, bo facet twardo obstawał na swoim nie słuchając co mówi grupa doświadczonych ludzi. Szkoda tylko było dwóch młodych ludzi którzy chcieli zdobyć ten trudny i odpoweidzialny zawód, a po tych naukach to chyba zmienią zawód, chyba że otoczy ich ktoś ramieniem i przyjaźnie wprowadzi w tajniki tego zawodu. I nikogo nie obrażając, ale niejednokrotnie pytania zadawane na tym forum, nasuwają mi myśl że pytający mieli "przyjemność" wpaść w "ręce i zdobyć wiedzę tego wszechfachowca" który już wyrobił sobie pieczątkę: STARSZY SPECJALISTA BHP i P.POŻ i nadal jest alfą i omegą w szkole dyrektorowanej przez jego żonę.

  Kształtowanie umysłów
Ja również miałam w szkole zajęcia dodatkowe z tego zakresu wiedzy. W podstawówce nazywało się to "Wychowanie do życia w rodzinie", a w gimnazjum " Wychowanie seksualne". Zajęcia w podstawówce były tylko dla chętnych ale były tak ciekawe, że większość uczniów chodziła na nie. Rozmawiało się tam o problemach typu "mieć" czy "być" ale również o seksualności człowieka. Oczywiście wszystko na poziomie podstawówki. Uważam, że takie zajęcia są potrzebne.

Natomiast lekcje w gimnazjum również nie dały mi absolutnie nic. Pani puszczała nam jakieś filmy wychowawcze. Nikt nie miał ochoty ich oglądać bo faktycznie nie wnosiły niczego nowego. Prawdę mówiąc nawet wprost nie nazywały spraw o których miały nas nauczać. Nie wiem, może to kwestia prowadzenia takich zajęć? Uważam, że jeżeli takie mają być to właśnie w podstawówce, na zasadzie nauki przez zabawę.

Wracając do głównego tematu. Na lekcjach biologii mówi się o środkach antykoncepcyjnych bo tak trzeba. Jednocześnie podkreśla się ich szkodliwość zarówno psychiczną jak i fizyczną. Uważam, że w taki sam sposób należy mówić o aborcji. Wytłumaczyć co to jest, powiedzieć jasno, że to niemoralne i zabronione( oczywiście pozostają te 3 wypadki w których aborcja jest dozwolona), powiedzieć o skutkach aborcji. Ale nie wpajać niczego. Nie mówić, że jest ona tylko zła albo tylko dobra. Niech każdy rozważy to sam.

  Studia medyczne
widiowy63
Po dostaniu się na studia czego się uczą?


Mówiąc w skrócie uczą się odpowiedzialności za życie ludzkie, a tak szczegółowo każdy rok studiów to odrębny rodzaj nauki z zakresu medycyny.
Studia na wydziale lekarskim trwają sześć lat. W programie nauczania przedklinicznego (pierwsze dwa lata) dominują przedmioty chemia medyczna, anatomia prawidłowa, biologia wraz z genetyką, ekologia, fizjologia, biofizyka i wiele innych... Jeśli chodzi o przedmioty paraklinieczne (od drugiego do szóstego roku) choroby zakaźne, patofizjologia, farmakologia, neurologia, mikrobiologia,patomorfologia, immunologia, psychologia medyczna, dermatologia etc. Dodatkowo zakres nauki obejmuje języki obce (kongresowe), łacinę oraz wychowanie fizyczne.

  Konferencja PiS na temat aborcji
Anna Sobecka

Witam państwa serdecznie i cieszę się z waszej obecności. Mam do omówienia pewien istotny temat, a chodzi o grzeszne zamiary posła Całki z SLD. Chce on wprowadzenia tylnymi drzwiami aborcji zaczynając od środków antykoncepcyjnych, które powodują, że morduje się nienarodzone dzieci. Ten człowiek wyszedł z propozycją, dodam, że skandaliczną, aby wprowadzić ustawę zezwalającą na te praktyki i wprowadzającą naukę o seksie. Przygotowanie do życia w rodzinie to nie może być przedmiot oparty na czytaniu Kamasutry i innych bzdur. Nie mamy uczyć dzieci rozpusty. Nauka ta powinna opierać się na wartościach chrześcijańskich, a fizyczne doznania to powinno być pogłębienie duchowej miłości celem poczęcia dziecka. Niestety ustawa posła Całki nie będzie tego nauczać tylko bzdur o samogwałcie i o antykoncepcji. Ja wiem co dziś się naucza na takich przedmiotach. Mówi się o antykoncepcji, o seksie i o masturbacji. Czy państwo ma promować grzech wśród młodzieży czy prawidłowe postawy? Poseł Całka niech się spowiada z tego co robi, niech pokaże swoją odpowiedzialność i dojrzałość i wycofa ten swój skandaliczny projekt ustawy! Ponadto też dodam, że życie ludzkie jest święte i to od samego poczęcia, a aborcja to mordowanie człowieka! Wzywam pana Całkę na debatę na temat aborcji i wartości chrześcijańskich w życiu publicznym i wychowaniu młodzieży, dziękuję.

  WYCHOWANIE FIZYCZNE
Chciałabym przekazać kilka refleksji na temat nowej podstawy programowej z wychowania fizycznego. Bardzo się cieszę, że wreszcie ktoś miał odwagę zmian w tym zakresie. Obecna podstawa programowa jest tak bardzo ogólna, że w praktyce uczniowie uczą się niemal tego samego w klasach IV-VI SP, na poziomie gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej (można to również zauważyć analizując obecne programy nauczania z tego przedmiotu - zwłaszcza te, które nie są napisane przez tych samych autorów obejmując treści od I do IV etapu edukacyjnego). Cele nowej podstawy programowej są bardzo jasno sformułowane bez zbędnych ozdobników i górnolotych wyrażeń, które niestety dominują w obecnej podstawie. Mam jednak wątpliwości czy uda się zmiana struktury przedmiotu proponowana przez Państwa (3+1 w SP, 2+2 w gimnazjum i 1+2 w szkole ponadgimnazjalnej)? Czy w III i IV etapie edukacyjnym nie ujeli Państwo zbyt wiele treści związanych z wiadomościami o kulturze fizycznej?

  przyszlosc naszych dzieci
Ewa zrozumiaŁam i mam takie samo podejście.

Jeśli mnie na coś nie będzie stać to nie będę się zażynać żeby dziecko to dostaŁo. Nie przemawiają do mnie też argumenty typu "bo Kaśka/Aśka/itd. ma to ja też chcę". I wydaje mi się, że dziecko można nauczyć wartości pieniądza. Gdyby niektóre dzieciaki nie byŁy wychowane w szacunku do kasy nie chciaŁyby podjąć pracy będąc na studiach

Co do szkoŁy prywatnej (bo to ja zaczęŁam tą dyskusję) - mnie zainteresowaŁ jej program:
    *dwujęzyczny profil nauczania z wykładowym językiem polskim i angielskim na wszystkich podstawowych przedmiotach,
    *możliwość wyboru zajęć przygotowujących do matury międzynarodowej,
    *zaawansowany poziom znajomości trzech języków obcych umożliwiający uzyskanie kolejnych certyfikatów: Certificate in Advanced English lub Certificate of Proficiency in English z j. angielskiego oraz Mittelstufe Deutsch z niemieckiego, jak również z trzeciego języka: francuskiego - Diplôme d'Etudes en Langue Francaise lub hiszpańskiego - Certificado Inicial DELE.
    *program obowiązkowych zajęć sportowych obejmuje, poza klasycznymi lekcjami wychowania fizycznego, naukę pływania, tenisa ziemnego, tańca towarzyskiego, jazdy konnej i samoobrony.
    *w ramach zajęć poza dydaktycznych można dokonać wyboru paru spośród kilkunastu kół zainteresowań o różnych profilach.
    *szkoła posiada doskonale wyposażone pracownie przedmiotowe, nowoczesne komputerowe laboratorium językowe oraz pracownię multimedialną, nowoczesną, skomputeryzowaną szkolną bibliotekę

Czy jakaś Łódzka szkoŁa publiczna to zapewnia? Jeśli tak to ja bardzo chętnie poślę tam moją córkę jak przyjdzie czas

  Poszukiwania Miasta Bogów - Trzecie oko, Aura i Medytacje.
Wydaje mi sie Obywatelu, ze umysl jest gdzies posrodku. Pomiedzy dusza, a cialem. Jest czynnikiem laczacym obie te formy. Ich wypadkowa. Zgodze sie z Toba, ze to mozg ksztaltuje umysl, a nie na odwrot, poniewaz umysl ciagle ewoluuje, a czynnikiem determinujacym ta ewolucje sa poczynania naszego fizycznego ciala rejstrowane przez mozg (kwestia wychowania, srodowiska, doswiadczen). Ponadto jest zalezny od funkcjonowania ciala fizycznego (wspomniane przez Ciebie udary, zatory, czy inne wypadki). Z drugiej jednak strony jest dusza - czastka absolutu - doswiadczajaca poprzez wcielenia. Ona tez musi miec wplyw na umysl, bo jak inaczej wytlumaczyc to, ze niektorzy poszukuja glebszego sensu w zyciu - sa ponad materialnosc, nauczaja innych. Mowi sie o nich, ze posiadaja wewnetrzna madrosc...ale skad by sie ona wziela jesli nie z madrosci duszy? Jaki by byl sens wcielania sie, jesli dusza nie moglaby tez determinowac stanu umyslu a przez to naszych fizycznych dzialan? Nie posuwalibysmy sie wtedy do przodu w rozwoju duchowym, a caly cykl wcielen dazacy do oswiecenia i powrotu do zrodla stracilby sens.

Sumujac, cialo nie ma bezposredniego wplywu na dusze, a dusza nie ma bezposredniego wplywu na cialo. Zeby jednak mogla zachodzic miedzy nimi wymiana informacji mamy umysl, ktory czerpie mniej lub wiecej wiedzy z duszy i jednoczesnie jest dla niej niejakim buforem informacji zbieranych przez cialo. W ten sposob, trenujac umysl mozemy wiecej czerpac z duszy i zblizac sie do zrodla poprzez kierowanie naszymi fizycznymi dzialaniami, jednoczesnie poprzez ten sam trening miec wiekszy wplyw na nasze cialo.

Nic jednak pewnego powiedziec nie mozna, bo poki co dzialamy po omacku.

  Dowcipy
Rok 17 n.e. Do niewielkiego mieszkanka w Jerozolimie wraca ze szkoły ze "spuszczonym na kwintę" nosem Jezus. Podaje Józefowi karteczkę z ocenami na półrocze.
"...Matematyka - 1 (wg programu Ministerstwa Edukacji przez ostatni semestr nauczano dzielenia na przyładzie bochenka chleba, Jezus cały czas go mnożył )
...Chemia - 1 ( na lekcjach przemieniał wodę w wino, łamiąc tym samym ustawę o wychowaniu w trzeźwości i o zakazie wnoszenia na teren szkoły alkoholu )
...Wych. Fizyczne - 1 ( nie nauczył się pływać. Za to cały czas wskakiwał do basenu, chodził po wodzie i ochlapywał kolegów )".
Józef po przeczytaniu zwraca się do chłopca:
- No, pięknie, ku*wa pięknie. Za takie oceny możesz sobie postawić krzyżyk na ferie wielkanocne.

  Dowcipy
Rok 17 n.e. Do niewielkiego mieszkanka w Jerozolimie wraca ze szkoły ze "spuszczonym na kwintę" nosem Jezus. Podaje Józefowi karteczkę z ocenami na półrocze.
"...Matematyka - 1 (wg programu Ministerstwa Edukacji przez ostatni semestr nauczano dzielenia na przyładzie bochenka chleba, Jezus cały czas go mnożył )
...Chemia - 1 ( na lekcjach przemieniał wodę w wino, łamiąc tym samym ustawę o wychowaniu w trzeźwości i o zakazie wnoszenia na teren szkoły alkoholu )
...Wych. Fizyczne - 1 ( nie nauczył się pływać. Za to cały czas wskakiwał do basenu, chodził po wodzie i ochlapywał kolegów )".
Józef po przeczytaniu zwraca się do chłopca:
- No, pięknie, ku*wa pięknie. Za takie oceny możesz sobie postawić krzyżyk na ferie wielkanocne.



Haha?

Zeby nie bylo, ze OT robie:
Wchodza dwie blondynki do windy, nagle winda sie zaciela.
Pierwsza: Pomocy!
Druga: Pomocy!
Pierwsza: Pomocy!
Druga: Pomocy!
Nagle pierwsza mowi: Ty moze krzyknijmy razem!
Pierwsza: Razem!
Druga: Razem!

  Cela 4
Położył się na plecach, delikatnie przeciągając ciałko chłopca na siebie. Okrył ich szczelnie kocem.
- Więc, byłem młody...cóż. Kiedy już zaczynasz czuć, że jesteś inny wtedy zdarzają się dziwne rzeczy. Zadłużysz się na przykład w nauczycielu, który w tym roku zaczął pracować w szkole. Był młody i pewny siebie, nauczał wychowania fizycznego, więc nie trudno mu było mieć kontakt z chłopcami. A miał go chyba trochę za dużo...-urwał wpatrując się w oczy motylka. Nie wiedział czy będzie chciał słuchać co się stało dalej.

  Pytania maturzystów o kierunki studiów
Uwaga!
Osoby zakwalifikowane na kierunki:

* biotechnologia,
* edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej,
* edukacja techniczno-informatyczna (sp. nauczycielska),
* filologia polska (sp.nauczycielska),
* matematyka (sp.nauczycielska),
* pedagogika sp. edukacja obronna i nauczanie historii,
* pedagogika sp. edukacja obronna z zarządzaniem kryzysowym,
* pedagogika wczesnoszkolna i pedagogika przedszkolna,
* pedagogika wczesnoszkolna i terapia pedagogiczna,
* pedagogika przedszkolna i terapia pedagogiczna,
* pedagogika wczesnoszkolna i wychowanie muzyczne,
* pedagogika przedszkolna i wychowanie muzyczne,
* wychowanie fizyczne,

wraz z decyzją o przyjęciu na studia otrzymają skierowanie na dodatkowe badania specjalistyczne. Koszty wykonania badań pokrywa Uczelnia. Adres placówki wykonującej badanie zostanie podany na druku skierowania. Zaświadczenie lekarskie wystawione na podstawie przeprowadzonych badań należy dostarczyć do Dziekanatu właściwego wydziału w terminie do 29 września 2008 r.

  Kurs oficerski dla podoficera zawodowego?
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 23 lipca 2004 roku w sprawie rodzajów dyplomów i tytułów zawodowych oraz wzorów dyplomów wydawanych przez uczelnie.



§ 3.

Określa się następujące tytuły zawodowe nadawane absolwentom studiów wyższych:

1) magister - nadawany absolwentom studiów magisterskich na kierunkach: humanistycznych, przyrodniczych, matematyczno-fizyczno-chemicznych, wychowania fizycznego, ekonomicznych, społecznych i prawnych oraz medycznych, z wyjątkiem kierunku lekarskiego, lekarsko-dentystycznego i kierunków: pielęgniarstwo i położnictwo;

2) magister inżynier - nadawany absolwentom studiów magisterskich na kierunkach technicznych, z wyjątkiem kierunku architektura i urbanistyka, na kierunkach rolniczych, leśnych, a także na innych kierunkach studiów, jeżeli przedmioty techniczne, rolnicze lub leśne stanowią nie mniej niż 50 % ogółu zajęć dydaktycznych przewidzianych w planach studiów i w programach nauczania na tych kierunkach;

3) magister inżynier architekt - nadawany absolwentom studiów magisterskich na kierunku architektura i urbanistyka;

4) magister sztuki - nadawany absolwentom studiów magisterskich na kierunkach artystycznych;

5) lekarz - nadawany absolwentom kierunku lekarskiego;

6) lekarz dentysta - nadawany absolwentom kierunku lekarsko-dentystycznego;

7) lekarz weterynarii - nadawany absolwentom kierunku weterynaria;



Więc gdzie tu napisano - że lekarz uzyskuje tytuł zawodowy - mgr lekarz ???

ze zrozumieniem, proszę !

  NOWA Podstawa programowa
Pan Tomasz Frołowicz,
Szanowny Panie,

Liczba godzin wychowania fizycznego jest określona w ustawie, a nie każdorazowo określana w rozporządzeniu Ministra ENiS. Czy to dobrze, czy źle, musi Pan sam na swoje potrzeby odpowiedzieć. Odpowiedź będzie oczywiście uzależniona od Pan przekonania o do wartości wychowania fizycznego. Może Pan tak napisać będąc w luksosowej sytuacji. Odbiję piłeczkę - a jakie są Pana przekonania o wartości: przyrody, fizyki, chemii, technologii informacyjnej, informatyki, techniki, przedmiotów, którym zabiera się godziny nauczania? Jeśli liczba godzin pobytu ucznia w szkole pozostaje niezmieniona, to łatwo wskazać, jak to się dzieje.
Cytat: Sam Pan dobrze wie, że z każdego przedmiotu szkolnego można wyrwać fragment i go wyśmiać. Przepraszam, niczego nie wyśmiewam, tylko sformułowałem wątpliwości i pytania.
Cytat: Pana propozycja, aby uczeń miał możliwość wyboru np. form aktywności fizycznej (jednak CHYBA nie strzelania z łuku) A dlaczego? Przecież jest nawet taka konkurencja olimpijska. Oczywiście nie chodzi o samo strzelanie z łuku, by najlepiej trafić w tarczę.
Cytat: I już ostatnia kwestia magiczne 15 stron objętości projektu Podstawy programowej wychowania fizycznego. Proszę wykonać pewne ćwiczenie w stosunku do innych interesujących Pana przedmiotów. Nie chodziło mi o buchalterię i proporcje, ale o to, czym są wypełnione te strony - trzy wymagania związane z ruchem oddającym piosenkę, rytm muzyki i nastrój muzyki są przykładem 'rozdmuchania' zapisów.

Maciej M Sysło

  zakamuflowane dzieci

iż:

| Dzieci są takie, jak je rodzice wychowują, to po pierwsze -- zrób
| kampanię wśród rodziców.
Znaczy się ulotki rodzicom rozdawać 'UŚWIADOM SWOJE DZIECKO!' ? Bo jak
to sobie inaczej wyobrażasz w _tym_ kraju?



Bardzo prosto, powiedz, że jesteś gejem swoim najbliższym kolegom, a oni być
może nie nauczą swojego dziecka, że "pedał" to wyzwisko.

Ciekawostka: mój najmłodszy brat (lat 12) nigdy nie usłyszał ode mnie
bezpośredniego stwierdzenia: "jestem gejem", niemniej jednak NIGDY nie
usłyszałem w jego ustach ani jednego homofobicznego stwierdzenia, nawet tak
niejednoznacznego, jak "eee, [coś tam] jest dla dziewczyn". Nigdy też nie
zdarzyło się, żeby ktoś dawał nam znać, że Maciek się nabija z kogokolwiek z
jakiegokolwiek powodu (co nie znaczy, że nie ma z nim innych problemów, po
prostu nie są to problemy tego rodzaju). Może jednak można wychować dziecko
tak, żeby się nie naśmiewało z odmienności?

| A po drugie, już x razy to tutaj było pisane, proponuję
| stworzyć getta dla okularników, piegowatych, rudych, z odstającymi
| uszami, z krzywymi zębami, niezupełnie białych, niepełnosprawnych
| fizycznie i umysłowo, gdzie nikt się z nikogo nie będzie naśmiewać i
| będzie wtedy bardzo fajnie.
No niestety taki jest ten kraj i nic na to nie poradzisz. Tutaj
wszelkie odchylenia od tego co jest ogólnie przyjęte jest negowane.



Oczywiście, INNI są źli, więc JA nie będę tego nawet próbował zmienić, bo
jeszcze by mi się udało, albo co gorsza okazało, że INNI nie są wcale tacy
źli jak mi się wydaje i co wtedy.

Żeby się nie powtarzać odeślę Cię do
http://groups.google.com/groups?q=g:thl2314889600d&dq=&hl=pl&lr=&ie=U...


  Zakopiańskie dzieci nie potrafią jeździć na nartach.
Mali górale pływają zamiast szusować
źródło: Gazeta Krakowska - 2009/01/14
Mimo narzekań radnych, że najmłodsze pokolenie nie umie jeździć na nartach, na zawodach Koziołka Matołka jest tłok.
Na Memoriale Kornela Makuszyńskiego, czyli popularnym Koziołku Matołku zawsze jest tłum dzieci. O Klimku Murańce coraz głośniej, do niego dołączają kolejni zdolni narciarze spod Giewontu. Tymczasem zakopiańscy radni twierdzą, że mali zakopiańczycy nie umieją jeździć na nartach, a gmina finansuje im tylko... naukę pływania.

W tym roku Zakopane ma do wydania na zajęcia pozalekcyjne we wszystkich szkołach 100 tys. zł, z czego ok. 40 tys. zostanie przeznaczonych na naukę pływania w ramach programu „Już pływam”. Pozostała kwota – 60 tys. zł – zostanie rozdzielona na poszczególne szkoły. Trzy szkoły wystąpiły o środki na naukę jazdy na nartach, a także dofinansowanie zawodów narciarskich.

Jedna ze szkół za kwotę 4,5 tys. zł planowała zorganizować 3-dniowy kurs narciarski dla 29 uczniów. Jednak pomysł ten nie spodobał się naczelnik wydziału edukacji, turystyki i sportu, Zofii Kiełpińskiej.

– Te 3 dni to piknik narciarski, a nie nauka – zaznaczyła Kiełpińska. – Za chwilę będziemy mieli takich pikników więcej, a nie stać nas w tym roku na to.

Naczelnik dodała, że dzieci uczą się jazdy na nartach na poszerzonych lekcjach wychowania fizycznego. Na systemową – jak to jest w przypadku pływania – naukę narciarstwa alpejskiego gmina nie ma pieniędzy, bo jest ono drogie.

Radny Maciej Wojak przekonuje jednak, że są dzieci w Zakopanem, które nie jeżdżą na nartach, bo rodziców nie stać na tak drogi sprzęt. – Opinia o naszych dzieciach jest taka, że nie jeżdżą na nartach i nie potrafią! – stwierdził Wojak.

– Niech to nazywa się jak chce, może być piknik, ale ktoś coś dla tych dzieci chce zrobić! Radni uznali, że choć potrzebne jest raczej systemowe nauczanie jazdy na nartach, to jednak nawet te 3-dniowe kursy są pożyteczne.

– Już w ciągu 10 godzin można nauczyć się podstawowych umiejętności narciarskich – zauważył Krzysztof Wiśniowski, przewodniczący komisji sportu. Radni przegłosowali więc propozycje 3-dniowego wyjazdu.



  Night Lords, czyli bójcie się mroku :D
W świecie próżno doszukiwać się sprawiedliwości. Nie było jej nigdy, nie ma i nie będzie. Człowiek nigdy nie będzie w stanie być sprawiedliwy chyba że za setki lat, kiedy świat może wyglądać zupełnie inaczej, a pojęcie 'sprawiedliwość' zmieni znaczenie zakorzenione w sercach takich idiotów jak ja. Bez kitu oceny w szkole to shit. Liczy się to co masz we łbie i co Ci sie na maturze przyda, a nie to czy odrabiasz lekcje czy nie. O właśnie - tu nasuwa mi się jeszcze jedna poroniona idea polskiej edukacji - egzaminy. Otóż potwornie razi mnie to(zauważyłem to już w gimie), że lekcje mają za zadanie przygotować nas do końcowego egzaminu, czy to gimnazjalnego czy maturalnego. Rozwiązujemy zadania jakie mogą nas spotkać na maturze, ćwiczymy elementy zestawów maturalnych, ble ble ble - ile w tym nauki? Ok. 15%, reszta to żmudna robota, z edukacją mająca nie za wiele wspólnego. Owszem, jest to ważne, żeby dobrze zdać maturę, ale do licha, nauka powinna być przyjemnością a nie koniecznością! Chciałbym uczyć się tego co lubie, porozmawiać czasem o czymś czego w programie nauczania nie ma. Arrrgghhh, aż mi się coś robi, kiedy słyszę teksty w stylu 'tego typu zadań nie będzie na maturze, więc nie ma za bardzo sensu ich robić'. Jakby cały sens nauki polegał na zdaniu matury i pójścia na studia. Może nieco inny stosunek do przedmiotu(jak to mawiał sławny nauczyciel wychowania fizycznego) pozwoliłby na większe zaangażowanie ludzi w to co robią? Dawałby satysfakcję z poznawania wiedzy, z uczenia się nowych rzeczy. Ludzie ciągle się smucą jaka ta młodzież zdeprawowana i zagubiona, a może to właśnie dlatego że nie mamy z kim pogadać o tym co na prawdę nas interesuje? Może przesadzam, albo jestem śmieszny, ale czyż nie jest tak, że często po prostu wstydzimy się poruszać pewne tematy, bojąc się tego że nas właśnie wyśmieją? A idę o zakład, że znalazłby się ktoś kto myśli podobnie, kto też ma podobną rozterkę czy problem. Ale nie, lepiej się kisić wewnątrz siebie, i chodzić do psychologa, jak to nastała na to moda. Ale powiem szczerze, że się po trochu z tego cieszę. Wiem, że za kilka lat przynajmniej będę miał pracę.

  Kurs Instruktora KITE - państwowy - zapisy !
szkoda gadać..
wiadomo o CO chodzi
w poprzednich postach o tym napisałem, pytałem
i też nie dostałem odpowiedzi

luz

kolejny raz więc napiszę sedno:

usiłuje się nam wmówić że robi się nam "dobrze"
stwarzając uprawnienia które teraz nie są potzebne
ale mogą być - jeśli już się je stworzy (wiadomo w jakim celu )
niestety to że kilkadziesiąt/kilkaset? osób w Polsce postarało się o kurs Międzynarodowego Instruktora IKO ( w tym niektórzy z "prowodyrów" nowych kursów) , wydało na to niemałe pieniądze itd może okazać się niepotzebne - bo oto nadchodzi "lepsze"

mogę się tylko domyślać CZEMU to ma służyć
zostawię sobie swoje przemyślenia

signx napisał:

PIŚMIENNICTWO

1.Burgiel R. Poradnik organizatora imprez sportowo – rekreacyjnych.TKKF, Warszawa 1981
2.Czabański B. Optymalizacja uczenia się i nauczania czynności sportowych. Studia i Monografie AWF, Wrocław 1986
3. Czabański B Wybrane zagadnienia uczenia się i nauczania techniki sportowej. Wyd. AWF, Wrocław 1989
4.Czabański B .Kształcenie psychomotoryczne. AWF, Wrocław 2000
5. Kunysz P. Kitesurfing – łatwy i bezpieczny. Almapress, Warszawa 2008
6. Maszczak T.(red) Metodyka wychowania fizycznego. Skrypt AWF ,Warszawa 1991
7. Machaj Cz. Teoria żeglowania. „Alma –Pres ,Warszawa 2000
8. Naglak Z. Cele szkoleniowe jako kryterium doboru środków i metod treningowych. Ramsz-KFiS, Warszawa 1988
9. Okoń W. U podstaw problemowego uczenia się. Warszawa 1964
10. Osiński W. Teoria wychowania fizycznego. Skrypt AWF, Poznań 1990
11. Perkowski K. Charakterystyka metod nauczania i treningu. RCMSz –KFiS , Warszawa 1988
12. Sozański H. Zasady planowania i kontroli szkolenia sportowego dzieci i młodzieży. RCMSz – KFiS ,Warszawa 1988
13. Strzyżewski S. Proces wychowania fizycznego w kulturze fizycznej.WSzP.Warszawa1986
14. Tomaszewski T. (red) Psychologia . Warszawa 1976
15. Ziomek D.Kite. Szkoła kitesurfingu. Q&A, Poznań 2005

na koniec pytanie:

GDZIE mogę nabyć w/w pozycję
szukałem, szukam i nie znalazłem
a staram się jak mogę być na bieżąco w świecie kite

eh..

  Upraszczać czy nie? - ewolucja karate
Temat powraca jak bumerang, ale zaproponuję trochę inne podejście.

Karate w ciągu swojej długiej historii cały czas zmieniało się. Przeszło drogę od systemu typowo utylitarnego, którego zadaniem było pokonanie agresora, poprzez system kształtujący "ciało i ducha" adeptów karate, do obecnie obserwowanego zwrotu ku praktycznemu zastosowaniu tej sztuki walki.

Jak zapewne wiele osób wie, za uproszczenie karate i zmianę jego kształtu
"odpowiadają" głównie dwie osoby:
- Yasutsune Itosu, który zaczął wprowadzać karate do szkół na Okinawie i przekształcił koncepcję treningu skupiając się na sprawności fizycznej oraz kształtowaniu charakteru ćwiczących, co miało służyć wychowaniu patriotów o silnych ciałach i niezłomnym duchu
- Gichin Funakoshi, który uprościł techniki karate i kata, usunął elementy niebezpieczne bądź niezrozumiałe.

Karate stało się przez to prostsze, sformalizowane i łatwiejsze w zbiorowym nauczaniu. Zatraciło jednak wiele ze swojego pierwotnego charakteru i zapomniano o jego uprzednim przeznaczeniu. Przede wszystkim jednak została usunięta z niego duża część technik przydatnych w walce np. dźwigni, technik w bliskim dystansie, które to elementy przestały być ćwiczone, podobnie jak duża część ćwiczeń z partnerem, których charakter uległ radykalnej przemianie.

I tu właśnie nasuwa się pytanie. W jaki sposób należy rozwijać karate?
Czy:
- zostawić karate w takim kształcie jak jest i dodatkowo ćwiczyć inny styl?
- adaptować techniki z innych styli integrując je z rzeczami ćwiczonymi dotychczas?
- sięgnąć wstecz i oprzeć się na karate okinawskim (które nie było poddane takim uproszczeniom jak karate japońskie) oraz nowoczesnych metodach treningowych (trening siłowy, wytrzymałościowy, odżywianie i sprzęt treningowy nieznany na Okinawie np. worek, tarcze, gruszka bokserska), a także adaptując techniki z innych styli?
- radykalnie zmienić sposób treningu wprowadzając np. uderzenia na sposób bokserski?

  "Fala..." vs. GO JIOU KUN (Pięć zasad karate)
I właśnie!Moim skromnym zdaniem:
Jezeli chętny (młodociany albo dziecko) przychodzi na treningi,to nauczający MUSI być dla niego autorytetem! A co rozumiemy pod pojęciem AUTORYTET to już całkiem inna bajka.
Wydaje mi się, że w trakcie treningów SW prowadzący, korzystając ze swojego AUTORYTETU, mają okazję COŚ ćwiczącym przekazać. Jak wiele? Tyle na ile sami są warci.
DOJO KUN to bardzo ważna sprawa, ale nie w formie "pacierza", tylko realnie w odniesieniu do życia......

Dokładnie...te zasady karate to nie klapanie ich przed każdym treningiem ale podświadome ich włączanie jako elementy normalnego zachowania na treningu.

"FALA"? jak słyszę, że w "wojsku", które trwa mniej niż rok jest "FALA" to... dajcie tych Falowców do czasów kiedy służba trwała 2 lata...

Gdzieby ona nie występowała to jest zjawisko chore.

Kiedyś w jednej ze szkół w moim mieście dyrektor zaproponował trenerowi karate przyjęcie do skecji na kilkanaście trenigów chłopaka, który mówiąc delikatnie sprawiał "falowe" kłopoty wychowawcze . Warunkiem niezawieszenia go w prawach ucznia (oczywiście po wczesniejszych rozmowach z rodzicami i trenerem) było regularne uczestnictwo w pewnej ilości trenigów. Oczywiscie tacy ludzie uważają się za super sprawnych i niezniszczalnych, więc początkowo oczywiście próbował "gwiazdorzyć". W sekcji tej na treningi przychodziły również dzieci/młodzież które były przez niego "gnębione". Już chyba na 3 trenigu okazało się że uczciwe przepracowanie całej rozgrzewki to wyczyn a jego dominacja zaczęła znikać pod wpływem słabych postępów w porównaniu do postepów swoich wcześniejszych ofiar. Co dziwne nie chciał ich nawet "sprawdzać" poza salą. Co więcej nie miało to miejsca w wyniku bezpośreniej fizycznej konfrontacji a jedynie poprzez częstsze wybieranie przez trenera tych "słabszych" to prezentowania postępów w wykonywaniu technik. Może czasem to było trochę naciągane, ale chłopak ten pozostał w sekcji do końca sezonu a jego zachowanie w szkole uległo poprawie.
Niestety był to jednorazowy eksperyment...

I teraz pytanie:
czy to był "Sposób na Alcybiadesa" jak książce Niziurskiego tyle, że w kierunku ucznia, czy może jednak wychowanie poprzez karate i dyskretne podśwaidome wprowadzenie w życie powyższych zasad?
Może właściwym byłoby wprowadzenie do szkół zamiast bezsensownie przebieganego WF'u, gdzieś między innymi lekcjami, ukierkunkowanych zajęć fizycznych...?

  List K. Tochei ponownie
Silvio,
Przede wszystkim nie bierz dyskusji tak osobiscie do siebie.

Moje doswiadczenia z Ki Aikido sa takie: cwiczylem(na roznych stazach) z dwoma ludzmi z Ki Aikido, obaj mieli 2 dana. Bylo dokladnie jak pmasz pisal w historii z Marianem, poniewaz nie placili skladek u nas w federacji to im techniki nie dzialaly
Nie zebym ich blokowal, przeciwnie, chodzilem im mieciutko, co jednak nie przeszkadzalo mi zauwazyc ze chlopaki meli miesnie sztywne jak zelazo a to zle wrozy, bo fachowiec na poziomie jest wyluzowany(nie mylic z luzakiem... ) ale umie przypakowac zachowujac ten luz.

Druga sprawa byla taka, ze jak im cos nie szlo, to traktowali to jak wyzwanie na pojedynek. Znaczy ze nie byli pewni swoich umiejetnosci i jakby musieli w kolo wszystkim udowadniac ze sa doskonalymi fighterami Jeden to o malo sie na mnie nie rzucil zeby mnie naprawde pobic rotfl
Za to niezwykle chetnie i szeroko opowiadali o ich metodologii treningowej,oraz jaka to ona lepsza od kazdego innego aikido, no moze nie wprost, ale wyraznie dawali do zrozumienia. Stad mam jasny obraz jak to sie tam cwiczy a i widzialem rezultaty po ich wielu latach takowego treningu.

Jak np widziasz jak Gracie opowiada na treningowym video po kolei jakie sa mozliwosci ucieczki z roznych dzwigni czy pozycji a potem mowi to nic nie szkodzi, bo wtedy robimy to i to i tak jest przy kazdym wariancie techniki, widac ze fachura, ma wszystko poukladane i bez emocji i mieciutko wszytko po kolei sie tam mu zazebia.

A jak zesztywnialy i spanikowany gosciu z piana na ustach szarpie sie na wszystkie strony i nieudolnie probuje zalozyc mi cos co w zaden sposob nie przypomina jakiegokolwiek trzymania czy dzwigni tylko dlatego ze uke nie zareagowal tak jak on byl przyzwyczajony, to wybacz, ale jaka moge miec opinie o systemie nauczania ktory go wychowal?

Moja opinia jest taka, ze zadne testy KI czy zawody kto piekniej i harmonijniej pokaze technike, nie polepsza ci zrozumienia jak dziala szkielet i jak reaguje drugi czlowiek (obojetne czy w dojo czy gdzie indziej). Juz nie mowiac o opowiadaniu roznych koncepcji filozoficznych.
To wszystko to jest "przeminelo z wiatrem"

Jedyne co uczy interakcji miedzyludzkiej to uczciwy, ciezki, fizyczny trening. A nie piekne slowa. Techniki musza uzywac skutecznych dzwigni niezaleznie od zachowania atakujacego.
Na tej podstawie mozna dopiero myslec o budowaniu timingu, dynamiki technik i innych bardziej finezyjnych rzeczach.

  Adept taekwondo zmarł podczas zawodów
Z drugiej strony Marku - nie bez znaczenia jest fakt, że instytucje wydające owe zezwolenia (licencje instruktorów i trenerów) popadły w sidła komercji - faktycznie papeiry są drogie i prz praktycznie samofinnsowaniu się klubu trudno na nie zarobić - a sam wiesz jak rola trenera/instruktora jest dobrze płatna...
A wiem że wystarczy zapłacić i kurs zaliczony - więc akurat nie widze przyszłości sportu pod okiem "owych instruktorów"

Jak w każdej dziedzinie życia - namnożyło się prywatnych wyższych uczelni gdzie nie wiedza jest na pierwszym miejscu. Ostatnio kilka osób z naszego powiatu było na kursie "instruktorskim" tenisa stołowego w Gdańsku trwającym 2 dni. Dostali odpowiednie certyfikaty, ale nie dają one żadnych uprawnień szkoleniowych, jak chcieliby niektórzy. To był po prostu kurs doskonalący i tyle. Bulwersują mnie bardzo również studia podyplomowe z wychowania fizycznego (również w Gnieźnie) na które zapisują się nauczyciele innych przedmiotów i niestety zdobywają legalne kwalifikacje do nauczania. Często są to nauczycielki nauczania początkowego, historycy, fizycy dla których brak miejsc pracy. Taki "nauczyciel", najczęściej nigdy wcześniej nie mający nic wspólnego ze sportem uczy potem a sam nie potrafi pływać (bo nie uczą), pokazać jakiegokolwiek elementu technicznego (a w szkole zwłaszcza podstawowej 80% opiera się na pokazie). Znam przypadek w Gnieźnie, gdzie naucza WFu nauczycielka wcześniej przez całe lata zwolniona przez lekarza. Wiem bo sam miałem okazję ją (nie)uczyć. Skończyłem pełne pięcioletnie studia, z pełnym programem nauczania. Gdy zaproponowano mi prowadzenie zajęć z gimnastyki korekcyjnej zrezygnowałem, gdyż uważam, że mam zbyt niskie kwalifikacje i powinni to robić ludzie po rehabilitacji ruchowej a nie po kierunku nauczycielskim czy trenerskim. Znam przypadek w Gnieźnie gościa, który po naszej super szkole nie ma żadnych skrupułów i bierze wszystko co wpadnie w ręce. Kasa najważniejsza widać. Oby nie pogłębił wad u tych dzieci, bo nie wierzę w cuda, ża na tyle poznał anatomię, fizjologię, metodykę postępowania przy różnego rodzaju wadach postawy i ich diagnozowaniu aby pomógł. Może się tak zdarzyć, ale na zasadzie rosyjskiej ruletki.
Co do finansowania pracy instruktorów i trenerów - znam kluby, które odżałowały kasę i wysłały ludzi na kursy. Inne zatrudniają osoby posiadające odpowiednie licencje - najczęściej nauczycieli WF - choć nie wiem, czy wiecie, że sam dyplom magistra wychowania fizycznego nie upoważnia do pracy w klubie i prowadzenia specjalistycznego treningu. Trochę to bzdurne, że w UKSach nie mogą pracować, ale tak jest.

  Przy urzędzie prezydenta miasta powstała Rada Sportu.
Czyli pozostaje nam wierzyć, że wszystko będzie w najlepszym porządeczku. Rada powstała i z tego należy się cieszyć. Mam natomiast mieszane uczucia co do przejrzystości tego przedsięwzięcia.

Wiara czyni cuda Czy należy cieszyć się z powołania Rady? Myślę, że tak. Pewnie, ze można powiedzieć, że dotychczas nie było i też żyliśmy. Zawsze w Polsce było tak i pewnie będzie, że każda działalność przez jednych będzie postrzegana dobrze przez innych źle. Bardzo często jest tak, że jak ktokolwiek robi coś ponad normę to po jakmiś czasie zaczyna mu się przypinać różne łatki. A to, że nie działa bezinteresownie, tylko dla (bliżej nieokreślonej) kasy, albo dla zdobycia popularności, albo aby pokazywać się na okrągło w mediach. Takie przypadki widzę często u nauczycieli wychowania fizycznego. Po AWF przychodzi do szkoły naładowany wiedzą i ochotą wychowania mistrzów olimpijskich. Na początku wielu go chwali, że zaangażowany, sympatyczny, dzieci go lubią, jeździ na zawody. Po jakmiś czasie ci starsi, którym się nie chce, zaczynają krytykę, delikatne podśmiechiwanie, dyrektor zaczyna marginalizować sukcesy (co tam jakiś WF...). I tak powoli pióra im opadają. Szybko stwierdza, że i tak cokolwiek zrobi to zarobi tyle samo co ten który da piłkę i nich grają, a nagrodę dostanie stary, bo u nas niestety tak jest, że jak ktoś przepracował ponad 20 lat, i nie pobił dziecka, to jest cenionym pedagogiem. Nie ważne czego dokonał, ważne , że jest OK. Chrakterystyczne kilka lat temu były sytuacje, gdy nauczyciele starali się o stopień awansu zawodowego i zapragnęli zostać nauczycielem dyplomowanym, co przynosi wymierne korzysci finansowe. Aby taki stopień uzyskać należało stworzyć tzw. teczkę w której nauczyciel przedstawia różnego rodzaju plany pracy, plan rozwoju zawodowego, pokazuje swoje metody nauczania, sukcesy itp. Było to i jest dość pracochłonne, a przez wielu krytykowane z powodu nadmiernej biurokracji i związanych z tym licznych błędów czasmi uniemożliwiającymi nadanie tego stopnia. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że w pierwszym rzędzie dyplonowanymi zostali nie ci, którzy "szaleją" na lekcjach i odnoszą sukcesy, a ci bierni i apatyczni, bo oni mieli po prostu na to czas... Oczywiście nie generalizuję, że w każdym przypadku tak było, ale często.
Co do Rady Sportu... W najbliższym czasie odbędzie się jej kolejne posiedzenie, na którym zamierzam podyskutować na temat jej roli. Jeżeli ma to być wyłącznie sztuczny twór, który został powołany bo nakazuje to odpowiednia ustawa, to jest to bez sensu i się z tego wycofam. Ufam jednak, że tak nie będzie, a wiele wskazuje na to, że jednak będziemy potrzebni.

  Homoseksualizm - ciag dalszy
KACZOR
"Wg mnie ksiądz to ostatnia osoba, która powinna kogokolwiek uczyć o seksie"-Kaczor
" i pozniej takie dziecko i dzie na lekcje wychowania seksulanego i tam zaczyna sie rozmowa o hemoseksulaistach" - Bidon.
Kaczor ewidentnie nie zrozumiales Bidona. Mniemam, ze ciebie na wychowaniu seksualnym ksiadz przedmiotu nie uczyl, wiec nie kumam o co ci chodzi. Religia, tematy poruszane o typowo moralnym charakterze. Wychowanie seksualne, tematy poruszajace sfery wspolzycia fizycznego. Na jednym naucza Ksaidz, na drugim Nieksiadz.

Religia nie jest obowiazkowa. Chyba, ze idziesz do katolickeij szkoly czy tez do KULu ale chyba to rozumiesz. Ocena na swiadectwie jest tak samo, jak z innych dodatkowych przdmiotow, kwestia zupelnia normalna przynajmniej u mnie w szkolach. Poza tym, idac tokiem twojego rozumowania, w szkolach powinni uczyc jezyka mandarynskiego, bo to jest jawne dyskryminowanie, gdy daja ci do wyboru jezyk angielski badz niemiecki.

Kaczor gdzie ty mieszkasz, ze musza was w szkole uczyc o istnieniu gejow i lesbijek? Poza tym, jak mi udowodnisz, ze to jest "normalne" (cokolwiek to ma znaczyc). Bidon gdzies napisal, ze to choroba czy tez pobieznie czytajac gdzies przeoczylem.

Hmm, ksztalt samochodu a kwestie zachowanie sie wsrod ludzi to chyba zle porownanie. Chyba, ze samochod bedzie w ksztalcie penisa to zapewniam cie, ze zostanie wycofany z produkcji.

Kaczor, ty znasz tylko granice wyznaczane przez Hitlera i ludzi mu podobnych?

Tolerancja, ach jak ja to kocham. Mam pewne odczucia wzgledem transwestytow i nie bede sie kryl z tym, ze budza we mnie obrzydzenie, a jak tak bardzo kochaja ta swoja "tolerancje" to niech do tego przywykna, tak jak ja musze przywyknac do widoku faceta w stroju panienki. Wyrozumialosc, jest pedalem niech sobie bedzie. Ja mu nie zabraniam.

"ale jak juz patrzy na 2 facetó to MYŚLE ze zaczyna sie zastanawiac", mysle=wydaje mi sie, czyz nie Bidon? Gdybac chyba mu nie zabronisz? Moze dziewcyny w jego otoczeniu tak podchodza do tej kwestii, wic sie tym zasugerowal...

Jeszcze tego brakuje, zeby wszyscy zaczeli publicznie manifestowac swoje zwiazki. Niech sie zaczna dymac na ulicach, a ja bede patrzal w druga strone. Poza tym nie zauwazylem aby w wypowiedzi Bidona zostal przedstawiony plan eksterminacji gejow, wiec czemu sugerujesz ze to robi?

  Wychowanie
Estevao I Nimi a Mpanzu

Rodzice: xiążę Alvaro III, syn Alvaro II, Króla Kongo i xiężniczka Jovita Camila z Oyo, córka Abipa, Alafina Oyo.
Imię: Estevao - portugalska forma od Stefan - Στεφανος (Stephanos) z greckiego "korona".
Wyznanie: Rzymski katolicyzm, ochrzczony w katedrze Sao Salvador przez Tomasza Franciszka di Savoia, arcybiskupa Kongo. Rodzicami chrzestnymi są xiążę Bernardo, wuj Estevao i nieznana z imienia arystokratka Konga. Estevao jest nauczany prawd wiary i wychowywany na religijnego władcę, jednak szanującego tradycje kultów pogańskich(jak wszyscy w Kongo).
Wychowanie:
Estevao jest wychowywany na władcę - biegłego w politycznych rozgrywkach, etykiecie, retoryce, zarządzaniu, intrygach, ekonomii, dyplomacji oraz wojnie(podstawy dowodzenia). Gdy tylko osiągnie odpowiedni wiek będzie brał udział w obradach rady królewskiej i życiu dworskim, obserwując sposób zarządzania państwem przez Króla. Ważnym elementem jego edukacji jest także zdobywanie wiedzy o Imperium Oyo, na równi z Kongo. Kultura, historia, język, władcy, arytokracja, zwyczaje. Oyo ma być dla niego drugą ojczyzną. Do tego oczywiście sprawy ważne dla każdego arytokraty: szermierka, jeździectwo, rozwój fizyczny.
Edukatorzy:
Początkowo matka i mamki. Następnie nauczyciele sprowadzeni z Europy oraz znakomitości przebywające na dworze (np nauczycielem strategi i taktyki wojskowej będzie hrabia d'Ornano i ojciec).
Miejsce: Póki co dwór Sao Salvador, potem możliwe podróże po kraju.
Języki: ojczyste - kongo, portugalski i joruba(język ten także uczony jako ojczysty). Łacina. Języki obce wedle możliwości intelektualnych dziecka, najpierw francuski, potem dowolnie.
Przeznaczenie: Przeznaczony na przyszłego władcę Oyo(tron Oyo jest elekcyjny).

  STANOWISKO BHPOWCA
Na naukę nigdy nie jest za późno, ja sam zacząłem się dokształcać w wieku 56 lat, no bo takie powstało rozporządzenie, do tej pory działałem w służbach bhp jak większość kolegów. Ale jak zmiana i mus to mus. Tylko życzę każdemu doskonalącemy własny warsztat aby nie spotkało go do co mnie i około 18 podnoszących kwalifikacje, byliśmy grupą doświadczonych, pracujących w dużych zakładach pracy. I tu uwaga w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego gdzie podjęliśmy naukę w technikum bhp mąż pami dyrektorki zaczął zaocznie doszkalać się na jakiejs uczelni podypolomowo. No i zgadnijcie co się działo, w połowie I semestru kiedy jeszcze nie miał żadnych uprawnień do nauczania nas to on jednak "nauczał" nas w 90% przedmiotów, tak już był wyedukowany Szkoda że nie było w programie nauczania etyki katolickiej i wychowania fizycznego i w rodzinie. Jego niepełna wiedza książkowa doprowadzała nas do niekontrolowanych wybuchów śmiechu, bo facet twardo obstawał na swoim nie słuchając co mówi grupa doświadczonych ludzi. Szkoda tylko było dwóch młodych ludzi którzy chcieli zdobyć ten trudny i odpoweidzialny zawód, a po tych naukach to chyba zmienią zawód, chyba że otoczy ich ktoś ramieniem i przyjaźnie wprowadzi w tajniki tego zawodu. I nikogo nie obrażając, ale niejednokrotnie pytania zadawane na tym forum, nasuwają mi myśl że pytający mieli "przyjemność" wpaść w "ręce i zdobyć wiedzę tego wszechfachowca" który już wyrobił sobie pieczątkę: STARSZY SPECJALISTA BHP i P.POŻ i nadal jest alfą i omegą w szkole dyrektorowanej przez jego żonę.



przeczytalem twoj tekst i przyznam szczerze, ze wywolal na mojej twarzy usmiech, ale po kilku sekundach zastanowienia doszedlem do wniosku, ze raczej w tym przypadku nie ma sie z czego smiac, pomyslalem o tych kilku osobach ktore chcialy nauczyc sie i dowiedziec czegos wiecej o sprawach bhp. przyznam ze nie chcialbym byc w ich skorze, sam dopiero zaczalem niedawno prace w sluzbie bhp i jest wiele rzeczy o ktorych nie mam pojecia, ale mialem to szczescie, ze uczelnia zatrudniala naprawde dobrze wykwalifikowana kadre, ktora swietnie przekazywala sluchaczom podstawy, bo doswiadczenie to juz zupelnie inna sprawa.

  Co jest nie tak z edukacjiom w krajach anglo jezycznych?
Wydaje mi si?, ?e to chyba nie do ko?ca tak jest, ?e si? wychowa narcyz?w. Akurat wiek przedszkolny i wczesnoszkolny jest tym etapem w rozwoju, w kt?rym najintensywniej kszta?tuje si? osobowo?? i chwalenie dziecka, nawet za niepowodzenia jest wa?ne dla ukszta?towania poczucia w?asnej warto?ci, co nie znaczy, ?e nie uczy si? odpowiedzialno?ci i dyscypliny, Z do?wiadczenia wiem, ?e siln? osobowo?? i charakter mo?na w dziecku ukszta?towa? tylko poprzez pozytywne wzmacnianie. Skutki skrajnie zdyscyplinowanego i autorytatywnego wychowania mamy w historii. W ksi??ce „Zniewolone dzieci?stwo” autorka przedstawia dzieci?stwo m.in. Hitlera, nigdy nie my?la?am, ?e mog?oby mi by? go ?al i ewidentnie jego p??niejsze post?powanie, ma swoje ?r?d?o w cierpieniach jakich dozna? b?d?c dzieckiem. Tu pojawia si? problem odpowiedzialno?ci moralnej rodzic?w za czyny swoich dzieci ( dobry temat do dyskusji). Dlatego docenianie dzieci (nie rozpieszczanie) ma swoje wychowawcze uzasadnienie.

A niski poziom moim zdaniem zwi?zany jest z faktem, ?e w krajach zachodnich k?adzie si? nacisk przede wszystkim na kszta?towanie umiej?tno?ci a nie kszta?towanie intelektu, ale podoba mi si? to, ?e du?? wag? przyk?ada si? do wszechstronnego rozwoju, nie tylko umys?owego ale i fizycznego. W Polsce to r??nie z tym bywa, nacisk g??wnie na encyklopedyzm chocia? i tak jest du?y odsetek analfabet?w. Cz?sto ta wiedza jest przyswajana na zasadzie tzw. 3z, zaku?, zda?, zapomnie?. Moim zdaniem zbyt ma?o jeszcze w polskich szko?ach swobody tw?rczej a za du?o oceniania, chocia? i tak si? du?o zmieni?o od czas?w mojej podstaw?wki. W szkolnictwie wy?szym, r??nice w poziomach nauczania te? s? widoczne, potwierdzaj? to studenci wracaj?cy z zagranicznych stypendi?w w ramach program?w europejskich, kt?rzy opr?cz j?zyka i do?wiadcze? zwi?zanych z odmienno?ci? kulturow? nie wiele wynosz? z tych wyjazd?w. Ale i tak amerykanie zbieraj? wi?kszo?? nagr?d z r??nych dziedzin naukowych:)

  Sesje Rady Miejskiej......w internecie i popołudniami
W dniu 29 marca br o godzinie 9:00 w budynku Miejskiego Domu Kultury w Kolbuszowej odbędzie się VII sesja V kadencji Rady Miejskiej.

Porządek obrad obejmował będzie:

1. Otwarcie sesji.
2. Przyjęcie protokołu z poprzedniej sesji.
3. Informacja o działalności Burmistrza Kolbuszowej w okresie między sesjami.
4. Podjęcie uchwały w sprawie uchwalenia regulaminu określającego kryteria i tryb przyznawania nagród dla nauczycieli ze specjalnego funduszu nagród za ich osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze.
5. Podjęcie uchwały w sprawie określenia wysokości i szczegółowych zasad przyznawania i wypłacania nauczycielom dodatku mieszkaniowego w palcówkach oświatowych prowadzonych przez Gminę Kolbuszowa na rok 2007.
6. Podjęcie uchwały w sprawie zasad udzielania pomocy zdrowotnej dla nauczycieli.
7. Podjęcie uchwały w sprawie podwyższenia minimalnej stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli posiadających stopień awansu zawodowego mianowanego i dyplomowanego, posiadających dyplom ukończenia studium nauczycielskiego, pedagogicznego studium technicznego, studium wychowania przedszkolnego, studium nauczania początkowego.
8. Funkcjonowanie służby zdrowia na terenie MiG Kolbuszowa.
9. Podjęcie uchwały w sprawie zmian w budżecie MiG na 2007 rok.
10. Podjęcie uchwały w sprawie zaciągnięcia kredytu preferencyjnego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej Counterpart Fund na finansowanie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego na ul. Polnej w Kolbuszowej - program Gambit.
11. Podjęcie uchwały w sprawie zaciągnięcia kredytu preferencyjnego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej Counteroart Fund na finansowanie budowy ulic: Lipowej, Różanej, Wiśniowej i Ogrodowej w Kolbuszowej.
12. Podjęcie uchwały w sprawie udzielenia pomocy finansowej dla Powiatu Kolbuszowskiego w roku 2007.
13. Podjęcie uchwały w sprawie zwolnienia z podatku od nieruchomości dla przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy.
14. Podjecie uchwały w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż w trybie przetargowym niezabudowanej nieruchomości gruntowej, własności Miasta i Gminy Kolbuszowa położonej w Kolbuszowej przy ul. Św. Brata Alberta.
15. Podjęcie uchwały w sprawie wyrażenia zgody na obciążenie służebnością gruntową własności Gminy Kolbuszowa.
16. Podjęcie uchwały w sprawie wyrażenia zgody na sprzedaż w trybie przetargu niezabudowanej nieruchomości gruntowej stanowiącej własność MiG Kolbuszowa położonej w Kolbuszowej.
17. Odpowiedzi na interpelacje i zapytania.
18. Interpelacje i wolne wnioski.
19. Funkcjonowanie Fundacji na rzecz kultury Fizycznej i Sportu w Kolbuszowej za 2006 rok.
20. Wybór Prezesa, Zarządu i Prezydium Rady Fundacji na Rzecz Kultury Fizycznej i Sportu w Kolbuszowej.

  Zapraszam zwolenniczki NATURALNEGO PLANOWANIA RODZINY !
Ja zdecydowałam się z kilku powodów:

-pierwsze i najważniejsze, tak naucza kościół i tym chcę się kierować. Poza tym nie jest to sprzeczne z wyznawanymi przez mnie zasadami i całe to dobrodziejstwo biorę na siebie z wszystkimi utrudnieniami z tym związanymi.

-bardzo zżyłam się z mężem od kiedy zaczęłam prowadzić obserwacje, bo widzę jak sie też w to angażuje, jak się dopytuje co tam, czy zanotowałam. Czyje, że coś wspólnie w tym względzie robimy, nie tylko ja łykając pigułki czy on zakładając prezerwatywę. A pewność, że dziecko potraktujemy wspólnie jako dar a nie jako nasz tylko i wyłącznie "wytwór" bardzo na to wszytko wpływa. Mój Tomek powiedział mi tak: Dziecko to nie tragedia, jeśli zajdziesz w ciąże pokochamy i wychowamy. To jest dla mnie najważniejsze, ta pewność. Zresztą już raz się przekonałam, że czasami nie warto planować, że czyjaś mądrzejsza ręka nad tym czuwa. I dziś Martunia ma już 10 miesięcy i nie wyobrażamy sobie bez niej życia

-tak jak pisałam na początku, bardzo się bałam znów "podjąć ryzyko" po drugiej ciąży, bo tak szybko nie chcemy mieć dzidziusia. Ale tak źle się czułam stosując antykoncepcje -pomijając fizyczny dyskomfort- robiłam coś całkowicie wbrew sobie, a po bliskości z mężem- czułam, że coś jest nie w porządku, że odbieramy sobie coś cennego na rzecz wygody i możliwości bycia ze sobą zawsze i wszędzie a przecież trzeba umieć na siebie czekać-szczególnie chyba dla mężczyzny-widzę to po moim T.. To jest fascynujące doznanie.

-no i ...nie bardzo lubię się kochać w gumkach, blleee bo mam uczulenie i nie jest to takie fajne jak bez, w5tedy jest cały mój czuję to od A-Z Jeśli chodzi o pigułki, łykałam cerezette, źle się po nich czułam i kilka dni po zażyciu zaczynałam krwawić i tak było stale.

  ....Lekcje Religji...
Elutka masz racje...by zostac nauczycielem trzeba miec powołanie...ja pochodze z rodziny nauczycielskiej zarówno mam jak mój tatko są nauczycielami(pozatym 2 ciocie...i wujek tez trudnia sie tym zawodem...:)...uczą na różnych poziomach tata jest w-f w gimnazjum...natomiast mama uczy te najmłodsze dzieciaczki w 1-3...czyli nauczanie początkowe...no i 2 razy w tygodniu ma zajęcia w przedszkolu...
...i choć nie zarabiaja kokosów...sa szczęśliwi...i nie wyobrazaja sobie by mogli pracowac gdzies indziej...
...Rei...niekoniecznie trzeba sie uzerac dzieciakami...wystarczy do nich odpowiednio podejść...moi rodzice nigdy nie marudzili ze klasa ich nie słucha...że robia sobie z nich kawały...co roku dostaja mase kwiatów i podziękowań od uczniów którym pomogli...z którymi zostawali po godzinach by im wytłumaczyc nurtujące ich problemy...
...wracaja do domu i dalej zyja szkoła...juz do tego przywykłam ze u mnie w domciu tematem przewodnim jest szkoła...
...sama z siostra idziemy w ich ślady ja za rok kończe licencjat z wychowania fizycznego z surdopedagogiką(2 lata magisterki mam zamiar zrobic zaocznie)...i chce podjąc prace w szkole...moja młodsza siostra Goska jest na wychowaniu wczesnoszkolnym z językiem angielskim...i tez w przyszłości chce pozostac w szkole...
...przeszłam juz kilka praktyk...obecnie jetem w trakcie jednej z nich na przełomie wrzesnia i października czekaja mnie kolejne praktyki...i jakos nigdy nie marudziłam na ten nauczycielski swiat...
...jest to ogromne poswiecenie...ogromny trud jaki trzeba włozyc w to co sie robi...pracuje sie z młodym człowiekie...któremu trzeba pomóc...czasem doradzić w sprawach które moga zaważyc na jego przyszłym zyciu...to musi byc powołanie...bo inaczej tego nie mozna nazwać...
...zawód nauczyciela jest bardzo cięzki...i trudny...ale te małe sukcesiki pedagogiczne sprawiaja że czujesz sie silnym i spełnionym...tak zawsze mawia moja mama...czaem wraca do domu kompletnie wyczerpana...ale zawsze szczęśliwa...bo akurat dzisiaj jakis brzdąc wreszcie załapał tabliczke mnozenia...czy samodzielnie poskładał literki w jeden wyraz...
...zawód nauczyciela jak kazdy inny...opiera sie na powołaniu...

  Jest tam kto??
Zapewne w Centrum Nauczania Języków Obcych i Studium Wychowania Fizycznego i Sportu.. Tak mi sie wydaje, wiec reki nie daje sobe uciac za te informacje...

[ Dodano: 2006-09-27, 15:21 ]

  Adamie, gdzie jesteś? głos wołającego na pustyni?
Woow, Arturo, pierwszy post po przerwie i odrazu niesamowicie mocny!
Myślę, że skoro Ty jako facet potrafisz w taki sposób stawić czoło prawdzie o wielu problamach dzisiejszych facetów - to nie jest aż tak źle..

Masz sporo racji moim zdaniem. Faktycznie wielu dzisiejszych panów nigdy nie dorasta, choć zewnętrznie są dorośli, okazują się chłopcami zwłaszcza w sytuacjach trudnych, w których jak świat światem zawsze weryfikowała prawda o męskości, o człowieczeństwie o świętości..

Gdzie należy szukać przyczyn?
Na pewno najpierw w tym, że owa męskość, czy szerzej człowieczeństwo często nie jest budowana na Bogu ( i to dotyczy czasem także księży). Często jest budowana na filmowych czy komiksowych wyobrażeniach o męskości. A są one tyleż uproszczone i często sprowadzone do kwestii fizycznej siły/zręczności brawurowej odwagi, co nieprawdziwe.
Tak naprawdę brakuje więc moim zdaniem dobrych autorytetów męskich w dzisiejszym świecie..Autorytetów, które nauczą jak mądrze być przywódcą/ kapitanem na statku, jak być obrońcą i strażnikiem rodziny, jak być opiekunem dla słabszych - i jak to wszystko robić na co dzień. W zwyczajnych sytuacjach..

Nie chodzi mi o to, by teraz popadać w czarnowidztwo czy totalny pesymizm. Z własnego doświadczenia wiem, że nadal zdarzają się prawdziwi mężczyźni i pośród tych, którzy mężczyznami dopiero się staną nie brakuje takich, którzy cenią sobie prawdziwie męskie cnoty..Myślę, że chodzi o to, by nie bagatelizować problemu, udając, że go nie ma..
By zarówno faceci (synowie, ojcowie, księża), ale też kobiety (matki, żony, siostry, córki, narzeczone) wzięły sobie do serca staranie o to, by prawdziwi mężczyźni nie wyginęli jak mamuty, by ich miejsca nie zajęli chłopcy w kostiumie macho lub w kostiumie lalusia..

Jeśli Pan Bóg obdarzy nas synem, chcialabym go wychować na prawdziwego mężczyznę. Z takim mężem jak mój i z Panem Bogiem na czele tego przedsięwzięcia - powinno się udać!:)

  Humor
Przychodzi baba do lekarza ze skarpetą na głowie. Lekarz pyta:
- Co pani dolega?
A baba na to:
- Nic mi, k..a, nie dolega, to jest napad!

Dwa rekiny zauważyły łebka na desce windsurfingowej.
Jeden mówi do drugiego:
- O, i to jest obsługa. Ładnie podane, na tacy, z serwetką…

Rząd Ukrainy zastanawia się, co zrobić z ziemią wokół Czarnobyla:
- Nie możemy tam nic uprawiać, ani ziemniaków, ani kukurydzy…
- Możemy zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy napis: Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni…

Spotykają się dwaj sąsiedzi na ulicy.
- Czy uprawiał sąsiad seks we troje? – pyta jeden.
- Jeszcze nie – odpowiada pytany facet.
- A chce sąsiad?
- Oczywiście!
- To biegnij sąsiad do domu, ale szybciutko!

Informacja prasowa:



Rok 17 n.e. Do niewielkiego mieszkanka w Jerozolimie wraca ze szkoły Jezus z nosem spuszczonym na kwintę. Podaje Józefowi karteczkę z ocenami na półrocze:
Matematyka – 1 (według programu Ministerstwa Edukacji, przez ostatni semestr nauczano dzielenia na przykładzie bochenka chleba, ale Jezus cały czas go mnożył);
Chemia – 1 (na lekcjach przemieniał wodę w wino, łamiąc tym samym ustawę o wychowaniu w trzeźwości i o zakazie wnoszenia na teren szkoły alkoholu);
Wychowanie fizyczne – 1 (nie nauczył się pływać. Za to cały czas wskakiwał do basenu, chodził po wodzie i ochlapywał kolegów).
Józef, przeczytawszy oceny, zwraca się do chłopca:
- No, pięknie, pięknie. Za takie oceny możesz sobie postawić krzyżyk na ferie wielkanocne!

  WSO WL we Wroclawiu
Cytat ze strony WSOWL:
Słuchacze trzymiesięcznego studium oficerskiego rozpoczęli etap szkolenia specjalistycznego, za nimi pierwsze zajęcia w polu, musztra, okopywanie się i przysięga wojskowa.

Pierwsze 6 tygodni pobytu w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu upłynęło pod znakiem wzmożonego wysiłku fizycznego. 28 maja - dzień w którym przyszli oficerowie przekroczyli bramy wrocławskiej uczelni, to tylko wspomnienie. Po krótkim zapoznaniu się ze specyfiką służby, rozpoczął się okres szkolenia podstawowego. O ile dla żołnierzy zawodowych, którzy stanowią niemal połowę 64-osobowej grupy studium, nie była to nowość, to dla pozostałych słuchaczy unitarka stanowiła spore wyzwanie. Piękna niemal letnia pogoda oraz niezwykle intensywne szkolenie sprawiły, że dużo potu i sił kosztował udział w zajęciach taktycznych. Pod okiem kapitanów: Jarosława Barana i Dariusza Wielgo słuchacze zdobywali podstawową wiedzę i umiejętności. W trakcie szkolenia korzystano również z doświadczenia kursantów - żołnierzy zawodowych, którzy występowali w roli instruktorów na poszczególnych punktach nauczania, wspierając pracę kadry dowódczej. Kpt. Baran, który niedawno powrócił do WSOWL po półrocznej służbie w Iraku, wykorzystywał w trakcie zajęć specjalistyczny sprzęt i techniki, których nauczył się w czasie szeregu szkoleń w górach i na poligonach. Wszystko po to, by uatrakcyjnić typowe zajęcia i zaszczepić słuchaczom chęć do dalszego rozwijania wojskowych umiejętności. Zaangażowanie kadry oraz wysoka motywacja słuchaczy przyniosła dobre efekty, widoczne już w czasie egzaminu, jaki 21 czerwca przeprowadzono po szkoleniu podstawowym. Kursanci musieli wykazać się umiejętnościami z zakresu: regulaminów, musztry, taktyki oraz strzelania. Dwa dni wcześniej odbył się sprawdzian z wychowania fizycznego, na takich samych zasadach jakie obowiązują kadrę zawodową Sił Zbrojnych RP.


To na pewno też tyczy się Nas, bo unitarka, to unitarka.

  NOWA Podstawa programowa
Panie profesorze
W żadnym momencie owo porozumienie nie dotyczyło sprzężenia techniki z fizyką, lecz wyłącznie wzajemnego uzupełniania się. Nie chciałbym znów cytować ówczesnych wypowiedzi, ale to właśnie fizycy wypowiadali się wówczas za wzajemnie uzupełniającym się traktowaniem owych przedmiotów!!! Oczywiście zgadzam się z tym całkowicie. Co więcej - uważam, że technika jest jedynym przedmiotem gotowym pokazać zarówno fizykę, jak i (częściowo) chemię w codziennym, praktycznym zastosowaniu. Tu możemy połączyć te przedmioty z geometrią, o matematyce nie wspominając.
Gdzie, jak nie na technice, objaśnimy uczniom działanie maszyn, urządzeń i przyrządów wszelakich?
Gdzie, jak nie na technice, wskażemy uczniom jaka jest rola np. elektryczności w życiu codziennym i jak tę elektryczność oszczędnie wykorzystywać?
Gdzie, jak nie na technice, uczniowie powinni dowiedzieć się dlaczego z niektórymi produktami przyroda sobie w przyszłości poradzi, a z niektórymi nie?
Gdzie wreszcie, jak nie na technice, nauczymy uczniów bezpiecznego poruszania się po drogach?

Czy na tym polega przygotowanie gimnazjalistów do życia w cywilizacji technicznej? Nawet jeśli nie możemy tego nazwać "przygotowaniem" to z pewnością można to określić "przygotowywaniem" do takiego życia.

Jaką propozycję otrzymujemy w zamian? Gospodarstwo domowe lub NIC!!!
Oferta obejmuje zajęcia nadające się bardziej do Szkoły Gospodyń Wiejskich lub do pensji dla panien z dobrych domów.
Spytałem moją mamę, która do szkoły powszechnej uczęszczała w latach 20. ub. wieku o to, czego uczyła się w dzieciństwie. Z niejakim zdumieniem usłyszałem, iż na przedmiocie pod nazwą "roboty ręczne" uczyła się dokładnie tego, co proponuje nam nowa podstawa. Dodam, że na "zajęciach cielesnych" - odpowiedniku dzisiejszego wychowania fizycznego - uczyła się tańców narodowych i prostej gimnastyki. Cóż za zbieżność...

Przywołuje Pan, profesorze, Nowe Wychowanie sprzed 100 lat. Czy rzeczywiście ma to być punkt odniesienia dla dzisiejszego nauczania?
Przywołuje Pan przykłady krajów, gdzie nauczane jest GD. Równie dobrze można przywołać znacznie większą liczbę krajów, gdzie realizowana jest technika lub zajęcia techniczne w moim rozumieniu. Czy tylko takie argumenty pozostały?
Likwidacja techniki będzie najgorszym z możliwych skutków wprowadzenia takiej podstawy programowej. Nie chce mi się wierzyć, że dr Walat, szef zespołu opracowującego tę część podstawy, a jednocześnie autor podręcznika do techniki - tak łatwo dał się podejść i zrezygnował z dotychczasowej formy tego przedmiotu.

  Studia, praca, urlop - jak ulozyc te klocki?

Czesc Robal!
Nie dziwi mnie, ze masz problem ze zrozumieniem tresci art. 155 KP, bo ja
tez mialam. Tym bardziej, ze jak piszesz praktyka u roznych pracodawcow jest
odmienna, a i interpretacja prawnikow rozna. Trudno zrozumiec, dlaczego
okres pracy w czasie nauki nie ma znaczenia. Wydaje sie to niesprawiedliwe,
bo jak pisalam trudniej jest uczyc sie i jednoczesnie pracowac.

To akurat wiem i zdaje sobie sprawe, ze sie nie wlicza.




Od polowy maja tego rok.



Od polowy maja czyli od 15.05.00. Zgodnie ze stanem mojej wiedzy, Twoj staz
pracy wynosi 8 lat  i jeden miesiac i masz prawo do 20 dni urlopu.
A 1-ego czerwca tego roku stuknal mi dwuletni staz pracy w tej firmie.
Pozatym nie rozumiem, dlaczego wybierac ten okres pracy lub
okres studiow, skoro nie pokrywa sie to w calosci,



Nie chodzi o to, czy pokrywaly sie w calosci, chodzi o to, ze wogole sie
pokrywaly,
nachodzily w pewnym momencie na siebie. To "pokrywanie" jest przeslanka
stosowania art. 155 par.2
Poniewaz ja jasniej Ci tego nie wytlumacze zacytuje artykul z gazety Prawo
Przedsiebiorcy nr 20/2000
Cytat:
Prawo do urlopu jest jednym z podstawowych uprawnien pracowniczych.
Zgodnie z art. 152 kodeksu pracy pracownikowi przysluguje prawo do
corocznego nieprzerwanego, platnego urlopu wypoczynkowego.
Wymiar takiego urlopu zalezy wylacznie od ogolnego stazu pracy pracownika
oraz od poziomu jego wyksztalcenia.
Zgodnie z art. 155 kodeksu pracy do okresu pracy, od ktorego zalezy wymiar
urlopu, wlicza sie z tytulu ukonczenia:
- zasadniczej lub innej rownorzednej szkoly zawodowej - przewidziany
programem nauczania czas trwania nauki, nie wiecej jednak niz trzy lata;
- sredniej szkoly zawodowej - przewidziany programem nauczania czas trwania
nauki, nie wiecej jednak niz piec lat;
- sredniej szkoly zawodowej dla absolwentow zasadniczych (rownorzednych)
szkol zawodowych - piec lat;
- sredniej szkoly ogolnoksztalcacej - cztery lata;
- szkoly policealnej - szesc lat;
- szkoly wyzszej - osiem lat.
Wazne jest, iz okresy nauki nie podlegaja sumowaniu. Jezeli pracownik
pobieral nauke w czasie zatrudnienia, do okresu pracy, od ktorego zalezy
wymiar urlopu, wlicza sie badz okres zatrudnienia, w ktorym pobierana byla
nauka, badz okres nauki, zaleznie od tego, co jest korzystniejsze dla
pracownika.
Warunkiem zaliczenia danego okresu nauki w szkole do okresu pracy, od
ktorego zalezy wymiar urlopu, jest ukonczenie tej szkoly. Dowodem zas
ukonczenia szkoly jest swiadectwo lub dyplom wydany zgodnie z obowiazujacymi
w tym zakresie przepisami.
W mysl postanowien § 2 pkt 9 zarzadzenia Ministra Edukacji Narodowej z 9
kwietnia 1992 r. w sprawie okreslenia rodzajow dyplomow i tytulow zawodowych
oraz wzorow dyplomow wydawanych przez uczelnie (M.P. Nr 12, poz. 85 z
pozn.zm.) licencjat jest tytulem zawodowym nadawanym absolwentom wyzszych
zawodowych studiow humanistycznych i matematyczno-przyrodniczych,
spolecznych, ekonomicznych, artystycznych, teologicznych, wychowania
fizycznego, turystyki, rekreacji, fizjoterapii oraz medycznych (z wyjatkiem
lekarskich i stomatologicznych). Tak wiec absolwent, ktory otrzymal
licencjat, ukonczyl szkole wyzsza w rozumieniu art. 155 § 1 pkt 6 kodeksu
pracy. Oznacza to, ze z tego tytulu do okresu pracy, od ktorego zalezy
wymiar urlopu, wlicza sie osiem lat.
Pracownikowi, ktory ukonczyl trzyletnie studia wyzsze zawodowe z tytulem
licencjata, mozna zaliczyc osiem lat do okresu pracy, od ktorego zalezy
wymiar urlopu wypoczynkowego.

Autor:
Mariola Spychalska
Podstawa prawna: art. 155 § 1 pkt 6 ustawy z 26 czerwca 1974 r. - Kodeks
pracy (j.t. Dz.U. z 1998 r. Nr 21, poz. 94 z pozn.zm.).
CZY COS TO WYJASNIA? :)))

Pozdrawiam



Iwona Obara


  Humor z zeszytów/dzienniczków
Liceum - jak to wygląda w praktyce...

* Język polski – uczniowie ćwiczą umiejętność komunikacji interpersonalnej i wymieniając się opiniami na różne tematy niezwiązane ze szkołą np. ostatnim odcinku "Tańca z Gwiazdami" lub "M jak Miłość".
* Historia – uczniowie wspominają ostatnią imprezę lub grają w państwa i miasta.
* Wiedza o społeczeństwie – uczniowie wymieniają się opiniami na temat osób trzecich.
* Wiedza o kulturze – uczniowie ukulturalniają się poprzez słuchanie muzyki na odtwarzaczach mp3, mp4 i telefonach.
* Przysposobienie obronne – uczniowie radzą sobie nawzajem, jak najlepiej unieszkodliwić członków wrogiej subkultury.
* Podstawy przedsiębiorczości – uczniowie podają sobie informacje, z których sklepów da się wynieść towar bez uiszczenia opłaty.
* Chemia – uczniowie dyskutują, jakie alkohole są najlepsze i porównują ich efekty w zależności od ilości wypitego trunku, a także omawiają sposoby produkcji bimbru
* Fizyka – uczniowie rzucają różnymi przedmiotami po sali, obserwując, jakim ruchem poruszają się owe przedmioty.
* Matematyka – uczniowie liczą, ile czasu pozostało do końca zajęć.
* Informatyka – uczniowie oglądają w Internecie strony o tematyce erotycznej lub grają w Counter-Strike'a.
* Technologia informacyjna - uczniowie uczą się pisać w Wordzie i rysować w Paintcie (powtórka z podstawówki), wykorzystują ten przedmiot do pogaduszek przez GG oraz przeglądają zdjęcia z ostatniej libacji na naszej-klasie.
* Geografia – uczniowie dowiadują się, w jakiej knajpie jest tani alkohol.
* Religia – metalowcy wołają do księdza Ave Satan! i dyskutują z nim, używając mądrych słów, by go upokorzyć. Reszta zajmuje się byle czym.
* Biologia – uczniowie wymieniają się wiadomościami, kto jest dobry w łóżku, a kto nie, a także, jak najlepiej zabezpieczyć się przed ciążą.
* Wychowanie fizyczne – uczniowie ćwiczą niemęczenie się i relaks poprzez siedzenie na tyłkach.
* Języki obce – uczniowie uczą się jak liznąć języka (tak żeby ksiądz ich nie zobaczył na przerwie, bo to grozi klątwą papieską) oraz poprawnie operować łaciną polską. Inni próbują mówić po elficku bądź w języku otchłani. Coraz modniejsza jest nauka narzecza suahili. W niektórych szkołach wprowadzono cztero stopniową skale zaawansowania grupy językowej, dzięki czemu powstały następujące ich odmiany: podstawowy lamerski, podstawowy lamersko-kujoński, zaawansowany kujońsko-lamerski oraz zaawansowany kujoński. Ten ostatni wiąże się oczywiście z corocznym zdawaniem egzaminów poprawkowych z ów języków.

Polecam stronę nonsensopedii na poprawę humoru. To humorystyczny odpowiednik wikipedii

[ Dodano: 10 Grudzień 2008, 19:37 ]
Mat - fiz -> uczniowie po pierwszym tygodniu doskonale wiedzą, że matematyka nie jest łatwa, fizyka nie jest do zrozumienia, a w przyszłości nie chcą studiować informatyki. Stają się w niej typowymi humanistami.

Human->
Uczniowie znają się na historii jeszcze mniej, niż ci z mat-fiz-inf na matematyce. Z reguły preferowana przez uczniów, którzy nie mają nic wspólnego z humanistami ale nienawidzą matmy.

Językowy->uczniowie z założenia mają się pilnie uczyć jednego czy dwóch języków obcych. W rzeczywistości każdy z nich napis My name is... odczyta jako mynameis...

Biol-chem->uczniowie takich klas wybrali je z myślą, że wreszcie nauczą się pędzić bimber (na produkcji wina znają się od dawna). szybko wychodzi na jaw, że ich marzenia prysły i stają się pośrednią formą ewolucji pomiędzy tymi z humana, a tymi z mat-fiz-inf (ani nie tak daremni, ani nie tak inteligentni inaczej).

  Modernizacje Wielunia
Szukają pieniędzy na salę

Prawie 4 mln złotych środków pozabudżetowych m.in. na drogi oraz remonty szkół pozyskało wieluńskie starostwo w bieżącym roku. Aspiracje powiatu są jednak dużo wyższe, właśnie stara się o pieniądze na budowę sali sportowej.

Starostwo Powiatowe w Wieluniu złożyło wniosek do Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego na lata 2007 - 2013 o dofinansowanie sali sportowo-widowiskowej. Koszt jej budowy to 15 mln złotych. Starostwo wyłożyłoby 3 mln, reszta miałaby pochodzić ze środków zewnętrznych.
Zaprojektowana sala sportowo-widowiskowa ma widownię na 1000 osób i boisko o wymiarach 24 m x 46 m. W najwyższym punkcie będzie miała wysokość 14,78 m. Jej kubatura to 28.970 m3 a powierzchnia użytkowa ponad 4 tys. m 2. Oprócz głównego boiska znajdzie się tam także siłownia, kręgielnia, fitness club, ściana wspinaczkowa i sala gier cichych. Na zapleczu będą przebieralnie, łazienki, toalety, pokoje instruktorskie, magazyn sprzętu sportowego, pokój pierwszej pomocy medycznej, pomieszczenia porządkowe, szatnie dla widzów, pokój masażu, sauna i kawiarnia.
- Chcemy, by obiekt spełniał rolę nie tylko sportową, ale i widowiskową. Stąd starania, aby była odpowiednia akustyka i ilość wyjść ewakuacyjnych. Obiekt jest dostosowany do imprez masowych - mówi wicestarosta Janusz Antczak.
Jak czytamy w złożonym wniosku: celami bezpośrednimi projektu są poprawa stanu wyposażenia placówek oświatowych województwa łódzkiego w bazę sportową poprzez budowę obiektu sportowego niezbędnego do prawidłowego funkcjonowania szkół w powiecie wieluńskim, poprawa oferty edukacyjnej szkół, wzmocnienie roli obiektów edukacyjnych i sportowych w życiu społeczności lokalnej, poprawa jakości nauczania i zapewnienie wszechstronnego rozwoju intelektualnego i fizycznego młodzieży powiatu.
Inwestycja poprawi warunki prowadzenia działalności edukacyjnej w zakresie wychowania fizycznego, co przyczyni się do zwiększenia szans rozwojowych uczniów pochodzących z obszarów wiejskich, a dzięki temu poprawi ich przyszłą sytuację na lokalnym i regionalnym rynku pracy. Realizacja projektu podniesie atrakcyjność regionu jako miejsca zamieszkania i prowadzenia działalności gospodarczej.
Posiadana przez powiat baza sportowa jest niewy-starczająca w stosunku do potrzeb. Aby przeprowadzić zajęcia wychowania fizycznego w niektórych szkołach starostwo wynajmuje w okresie od października do maja każdego roku szkolnego halę sportową będącą w dyspozycji Urzędu Miejskiego.
Sala ma zatem służyć przede wszystkim młodzieży, w szczególności uczniom szkół podległych powiatowi, którzy będą mogli korzystać z obiektu w czasie zajęć lekcyjnych i poza nimi. Z oferty sportowej i kulturalnej skorzystają także pozostali mieszkańcy.
Jeśli pieniądze zostaną przyznane, budowa ruszy w październiku 2010 roku i potrwa 2 lata. W przeciwnym wypadku starostwo będzie szukało pieniędzy w Ministerstwie Sportu i Turystyki.
(mk)

źródło :www.pulswielunia.eu



  SZKOŁA VIET CHUN DO KWIATU ŚLIWY – JÓZEFA SZARGUT
Józef Szargut magister wychowania fizycznego, nauczyciel dyplomowany Zespołu Szkół nr 1 w Kędzierzynie Koźlu.
W latach 1971 – 82, ćwiczy karate Kyokushin a od 1982 – 85 uprawia wing tsun pod kierunkiem pana Janusza Szymankiewicza, który był pierwszym nauczycielem tego stylu w Polsce. W 1985 r. grupą entuzjastów organizuje i prowadzi pierwszą sekcję tego stylu na Śląsku, która w 1988 po powrocie z treningów w szkole mistrza CHAN CHIU (Holandia) zostaje przekształcona w SZKOŁE WINGCHUN KUNG FU. Kolejne lata 1988 - 93 to czas wspólnych treningów pod kierunkiem mistrza ANDREASA HOFFMANA (Niemcy), ucznia mistrza CHENG KWONGA z Hong Kongu. W trakcie kolejnych wizyt mistrza A. Hoffmana w Koźlu J. Szargut po egzaminie praktycznym otrzymuje dyplom instruktora oraz formalny certyfikat nadający mu prawo prowadzenia POLSKIEGO CENTRUM VING TSUN KUNG FU.
Poszerzając swoja wiedzę i umiejętności w tym stylu współpracował z wybitnymi nauczycielami wing chun niemalże całego świata. (DEREK FREARSON – Anglia, WILHELM BLECH- Niemcy, WALERY MARTYNOW – Rosja).
Duży wpływ na działalność kozielskiej szkoły kung fu wywarł wietnamski mistrz NGUYEN DANG QUANG, przyjaciel szkoły i współpartner treningowy J. Szarguta.
Od 1993 J. Szargut kieruje własną szkoła VIT CHUN DO KWIATU ŚLIWY. Szkoła łączy w sobie techniki chińskiego wing chun z siostrzanymi technikami wietnamskiego vinh xuan oraz wybranych technik karate.

Józef Szargut jest nie tylko wychowają młodzieży, instruktorem, ale także doświadczonym i cenionym pedagogiem z 33 stażem w oświacie. Jest autorem wielu artykułów dotyczących sztuki wali a prezentowanych na łamach profesjonalnych czasopism oraz w prasie lokalnej. Był także współtwórcą innych, dzisiaj już samodzielnych szkół w kraju jak i za granicą.

Obecnie Józef Szargut (3 dan – PFDSziSW) jest członkiem „KOLEGIUM MISTRZÓW" Rosyjskiej Federacji YONG CHUN a po podróży do Chin – Foshan w 2003 otrzymuje tytuł honorowego członka rodzinnej Szkoły YIU KAI WING CHUN.
Mistrz – założyciel Szkoły Viet Chuen Do, naucza według własnego programu nauczania technik szkół wywodzących się z systemu wielkiej rodziny wing chun kung fu.

Szkoła Sztuki Walki Józefa Szarguta Viet-Chun-Do Kwiatu Śliwy kompletuje grupę zainteresowanych osób do udziału w seminarium (maj-czerwiec) pod kierunkiem:
sifu WALEREGO MARTYNOWA - prezydenta Rosyjskiej Federacji YONG-CHUN
oraz Mistrza Wai-PO TANGa - ucznia Szkoły Yiu Kay Wing Chun z Foshan, w której miałem możliwość gościć i ćwiczyć (grudzień - 2003 r.)
Szkoła VIET-CHUN-DO jest kompilacją łączącą techniki wietnamskiego vinh-xuan, chńskiego wing-chun oraz wybranych technik karate. Propozyzja kozielskiej szkoły będzie alternatywą dla tych, którzy jeszcze poszukują własnej "drogi" w sztukach walki, zaś dla instruktorów jak ich asystentów będzie poszerzeniem dotychczasowej wiedzy i praktyki.

Zainteresowanym umożliwia się:

stałe szkolemie we własnym ośrodku z pełnym zapleczem socjalnym,
cykiczne treningi pod kierunkiem instruktorów w kraju jak i za granicą,
w przyszłości, uzyskanie licencji przedstawiciela regionalnego naszj szkoły.
Zainteresowanych proszę o kontakt:
Józef Szargut
e-mail: vietchun@poczta.fm

  Kosen Judo

Walka na ziemi nie jest człowiekowi obca. Już w antycznym świecie (Egipt, Grecja) można odnaleźć wyraźne pozostałości po antycznym systemie walki wręcz, który był skupiony na walce na ziemi przy użyciu chwytów. Starożytne systemy jiu-jitsu także zawierały w sobie elementy walki w parterze, lecz głównym celem walki na ziemi było uniknięcie zostania pchniętym mieczem czy sztyletem. Dopiero po zmniejszeniu się znaczeniu samurai po 1800 roku zaczęto większą uwagę przykładać do technik bez broni w walce na ziemi. Celowały w tym 2 szkoły. Liderem jednej z nich (Fusen Ryu) był Mataemon Tanabe. On to wyzwał (1905) do walki szkołę Jigoro po tym jak młody Kano pokonał kilka starych szkół jiu-jitsu. Podczas walk między tymi dwoma szkołami dominował jeden schemat. Uczniowie Tanabe nie wdawali się w walkę w stójce z świetnie przygotowanymi pod tym względem uczniami Kano lecz od razu sprowadzali swoich przeciwników na ziemie gdzie szybko kończyli walki. Każda walka miała podobne zakończenie. Jigoro był tak zafascynowany skutecznością i niezwykłą strategią szkoły Mataemona iż uczył się wraz z kilkoma swoimi uczniami walki na ziemi (ne-waza) od Tanabe po czym na stałe włączył ten element do swojej sztuki walki, Judo.
Tym sposobem walka na ziemi stała się nie odłącznym elementem treningu Judo. Celem Jigoro było stworzenie systemu który nadawał by się do bezpiecznej rywalizacji sportowej a przy tym nie zatracił swojej skuteczności. Ne-waza spełniała te kryteria dzięki czemu Jigoro uznał iż włączenie jej do systemu wychowania w szkolnictwie wyższym (High school) nie będzie pomysłem złym. Skutek rozpoczęcia nauki ne-waza jako elementu wychowania fizycznego studentów przeszedł najśmielsze oczekiwania Jigoro. W 1914 zorganizował otwarte mistrzostwa uczelni wyższych, które to rozgrywane są do dziś.
Regulamin sportowy judo z tamtego okresu zakładał iż walka na ziemi nie może się skończyć inaczej niż przez ogłoszenie remisu lub wygrania przez poddanie. Bardzo łatwo było słabszym technicznie zawodnikom sprowadzić przeciwnika na ziemie przez co zapewniali sobie remis, aby potem próbować rozstrzygnąć walkę na swoją korzyść. Ta taktyka stała się bardzo popularna. Coraz rzadziej walki kończyły się przez rzut a coraz częściej przez poddanie. Jigoro obawiał się iż Judo stanie się "zapasami w kurtkach". Zmienione zostały przepisy walki sportowej (1925).
Nowe przepisy zakładały iż walka musi rozpocząć się od walki o uchwyt (tachi-waza) lub rzut (nage-waza). Zawodnik, który ściągnął swojego przeciwnika na ziemie automatycznie przegrywał. Skrócono także czas walki w parterze. Te zmiany odmieniły całkowicie judo sportowe i ukształtowały judo jakie znamy dziś.
Kolejną konsekwencja zaistniałej sytuacji było wysłanie w świat, z misja popularyzacji Judo, swoich najlepszych specjalistów ne-waza. Jednym z nich był Mitsuyo Maeda, ekspert Kosen Judo. Ten oto człowiek w swoich podróżach zawędrował do Brazylii gdzie nauczał swojej sztuki syna szkockiego imigranta, Carlsona Gracie. Mitsuo nie wiedział iż czyniąc to kładzie podwaliny pod system znany dzisiaj jako Brazylijskie Jiu-Jitsu.
Nie zmiana przepisów była dla Kosen (old high school) Judo zabójcza lecz 2 wojna światowa. W tej wojnie został zmieniony program nauczania na uczelniach wyższych w Japonii przez co Kosen Judo, z racji braku nauczyciela czy mistrza, przestało istnieć. Przed II wojną światową Kodokan Judo było znane ze swojej stójki, Kosen Judo ze swojego parteru.
Sam parter w Judo a w szczególności Kosen Judo był bardzo bogaty. Występowały praktycznie wszystkie pozycje jakie występują w Bjj. Nie jest prawda iż niektóre pozycje zostały opracowane dopiero przez rodzinę Gracie. Prawdą jest iż rodzina Gracie szczególny nacisk położyła na rozwój pozycji gardy, która nadal jest rozwijana dzięki innym wybitnym postaciom świata Bjj. Występowały wszystkie rodzaje dzwigni i duszeń, także dźwignie na nogi.
Z ciekawostek powiem iż jednym z ekspertów ne-waza których Jigoro wysłał w świat celem propagowania jego sztuki był Mitsuo Maeda. Człowiek ten, poprzez naukę swojej sztuki, najstarszego z rodziny Gracie dał początek systemowi znanemu dzisiaj jako Brazylijskie Jiu-Jitsu. Mitsu był jednym z ekspertów ne-waza a wiec był ekspertem kosen-judo.
Sam Kimura był nie tylko świetnym Judokom ale także miał doskonałą ne-waze. Był długo niepokonany w swoim kraju a wsławił się tym iż pokonał w wolnej walce Helio Gracie a niedługo potem Carlosa Santane. Kosen Judo to system w którym występowała znacznie bardziej rozbudowana ne-waza niż w Kodokan Judo.
Judo jest znacznie bardziej bogate niżeli się większości ludzi wydaje. Nie należy postrzegać judo tylko przez pryzmat przepisów sportowych gdyż można mieć mylne wyobrażenie o Judo jako całości.



  Generacje
Piwo doskonale jakie jest, kazdy widzi



Jesli chodzi o poszczegolne generacje to z tych co cwiczyli przed wojna, Noriaki Inoue niewatpliwie robil aikido najbardziej podobne do Dziadkowego, mimo ze nazywal to inaczej. No ale on z Dziadkeim byl od malego, tak od 15 roku zycia. Znakomita wiekszosc z 1-szej generacji jak zaczynali cwiczyc z Dziadkiem mieli juz wysokie umijetnosci w innych SW, niech przykladem bedzie Tomiki, Murashige, czy Mochizuki. Nie robia luziku, aikido plynnego i szerokich ruchow jak w aikikai, za to bez watpienia duch wojenny potrafili przekazac swoim uczniom. Techniki robione raczej bez litosci, szarpiac, co oczywiscie dosc szybko rozwala stawy ludziom.Wyrazny wplyw technik Daito ryu, ale juz cwiczenie dynamiczne.
Generacja starych "samurajow".

2-ga generacja, to juz aikido duuuuuuuzo bardziej uduchowione(wyrazna reakcja na potezny wplyw Deguchiego na Dziadka) np Sunadomari sensei w strone Omoto, Osawa sensei w strone Zen, Tochei sensei w strone Ki, moze jedynie Tadashi Abe jako stary judoka sie z tego nurtu wylamuje.Zalozyl podwaliny aikido we Francji i anglii.....
Bansen Tanaka z Osaki to zupelnie oddzielna historia, to do jego dojo jezdzil regularnie Dziadek. Zdaje sie ze Kawahara sensei z Vancouvert (BC)w tym dojo cwiczyl, i to co on robi jest nadzwyczaj inne niz wszystko co widzialem w innych stylach. Tez nie ma litosci przy zakladaniu dzwigni, ale ruchy sa juz dosc szerokie i plynne. Zanurzony w Shintoizmie, niezwykle tradycyjny.....
Bardzo mocny duch wojenny.

3-cia generacja to niezwykla mieszanka wielkich indywodualnosci wychowanych po czesci przez Dziadka, Syna, K. Tochei'a i Osawy sensei. To sa juz "nowoczesni" japonczycy, choc ciagle tradycyjni. Ich rozwoj poszedl w tak roznych kierunkach ze szok. Np Nakazono sensei-->Kotodama, Noro sensei-->KiNoMichi, Hikitsushi sensei--> Misogi i rzuty bezdotykowe, Yamaguchi--> kontrola uke jednym palcem, Nishio sensei to wiadomo, Arikawa sensei --> no ten to dopiero mial reputcje....no i oczywiscie Saito sensei---> aikido rozlozone na czynniki pierwsze w statyce. Chyba nie sposob znalesc latwego wspolnego mianownika.......Kazdy z nich ma(mial) aikido tak wyrafinowane, ze wydaje sie magiczne, wystarczy popatrzec na Tamure sensei....
U niektorych ducha wojennego trudno sie doszukac, inni dobrze go przekazali swoim studentom.

4-ta generacja, duzo bardziej nam blizsza, swojskie aikido aikikai. Chociaz tacy senseie jak Chiba czy Kanai chwalebnie sie wylamali z szeregu tworzac swoje interpretacje tego co uczyl Dziadek. Duzy wplyw miala na nich obecnosc roznorodnych mistrzow miecza ktorzy sie przewineli przez Dziadkowe dojo. Stad poszukiwania poprzez bron, czego wyraznie brakuje 3-ciej generacji(oprocz oczywiscie Saito sensei).....Nie widac tutaj wplywu Shintoizmu tak wyraznie, choc z cala pewnoscia kazdy z shihanow 4 generacji w shintoizmie jakos siedzi, sam widzialem jak wiekszosc z nich bierze udzial w roznych "poswieceniach dojo". Sugano sensei zaczal nauczac Kotodame...Endo idzie sladami Yamaguchiego, coraz mniej rozumiem o co mu chodzi....
Duch wojenny zachowany przez nielicznych. Wielu przeklada estetyke i "ludycznosc" ponad fizyczna efektywnosc technik.

O ile kazdy z nich cwiczac w Hombu dojo mial niezwykle podobne aikido(co widac na zachowanych filmach) to po 40 latach treningu, maja swoje bardzo odmienne style nauczania, miejmy nadzieje ze ucza to samo, nieprawdaz